Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denko. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 marca 2014

Porządek na półkach - zużycia

Ostatni taki post pojawił się gdzieś w połowie listopada. Od tamtego czasu nie próżnowałam - zużyłam większość produktów, które od dawien dawna zalegały mi w szafce.
Doszło do tego, że niedługo z konieczności będę musiała się wybrać na zakupy kosmetyczne, bo wyzbyłam się zapasów :D Wiadomo, nie wszystkiego, ale i tak został ułamek w porównaniu z tym, co było jeszcze rok temu.
Tylko kolorówka zużywa się oporniej, ale ona już tak po prostu ma - za to też tutaj bardzo rzadko pojawiają się nowości, bo po prostu to, co mam mnie całkowicie zadowala.

Zapraszam, bo będzie trochę czytania ;)


Najbardziej dumna jestem ze zużyć żelowych - obecnie została mi już tylko jedna sztuka (aktualnie w użyciu) ;)
Żel Balea z edycji zimowej czarował zapachem, ale był bardzo niewydajny.
Żel Magie des Orients był moim ulubionym zapachem żelu pod prysznic i bardzo mi szkoda, że nie można go już dostać.
Makowy żel od Isany był podobny do opisywanego dawno temu żelu żurawina i biała herbata - bardzo lubię te żele, bo są niedrogie i spełniają świetnie swoją funkcję.
Na koniec żel babydream - obecnie robię od niego przerwę. Końcówkę zużyłam do zmywania z twarzy olejowego peelingu.

W sezonie zimowym moja skóra wręcz woła pić, więc balsam to nieodłączny element pielęgnacji.
Balsam Balea do kompletu z żelem - piękny zapach, ale problematyczna konsystencja - bardzo lejąca, wchłaniała się umiarkowanie szybko niestety.
Mleczko od Eveline to naprawdę fajny produkt, ale na razie nie planuję do niego wracać.
A o balsamie od Isany już dawno zdążyłam zapomnieć - ot zwykłe mazidełko.

Z olejami za to poradziłam sobie dzielnie :)
Micel z Eveline niestety nie radził sobie z mocniejszym makijażem, a i z codziennym miewał problemy, więc do niego nie wrócę na pewno.
Olejek z czerwoną papryką wyrządził więcej szkody jak pożytku, więc końcówkę zużyłam do peelingu kawowego - tu sprawdza się super :D
Oliwka babydream służyła mi przez pewien czas do włosów, później do demakijażu, żeby ostatecznie skończyć jako baza do peelingu kawowego - podejrzewam, że w takim celu po nią wrócę.
Olej rycynowy - jako olej do OCM, a także stosowany na skórę głowy - mam jeszcze większą buteleczkę :)
Olejek z alverde świetnie sprawdzał się w roli odżywki b/s na puszące się włosy i zabezpieczanie końcówek. Na całe włosy jest jednak za słaby. Mam już następną buteleczkę :)

Produktów do włosów mam w użyciu aktualnie całkiem sporo, więc niewiele udało mi się zużyć (w następnym denku będzie ich z pewnością więcej).
Myślałam, że szampon z Alverde jest mistrzem wśród łagodnych szamponów, ale ostatnio znalazłam swój ideał, więc do tego już nie wrócę, choć całkiem go lubiłam.
Powtórzyłam też farbowanie szamponetkami Marion (panie na opakowaniu wyglądają jak z horroru teraz, bo trzymałam opakowania w woreczku foliowym :D) - po raz drugi mieszanka kasztan + ciemny blond - w takim kolorze włosów czuję się zdecydowanie dobrze.

Kolorówka ma to do siebie, że zużywa się opornie, ale zawsze choć trochę ;)
Tusz Rimmel niestety wycofany, a polubiłam się z nim pod koniec opakowania - naprawdę pogrubiał rzęsy, co ciekawe ogromna klasyczna szczoteczka spisywała się świetnie.
Liner w pisaku od essence - rysowanie kresek było bajecznie proste. Jednak po tygodniu codziennego stosowania nabawiłam się zapalenia brzegów powiek (jakbym skrobała sobie powieką po gałce ocznej... br..), więc z tym panem żegnam się definitywnie.
Puder Synergen - dobry i tani, ale nie współpracował z mineralnym podkładem, więc na razie nie planuję powrotu.
Wysuszacz NYC Turbo Dry - póki co mój KWC (choć to się może jeszcze na dniach zmienić ;)), który zniknął w przeciągu tygodnia ze wszystkich możliwych drogerii. Z pewnością bym do niego wróciła...
Barwa Siarkowa Moc - moje drugie opakowanie tego kremu - używałam go przy każdym makijażu. Aż zrobiło się zimno i zamieniłam go na masło shea. Na razie nie planuję powrotu - moja cera ma się dobrze :)
Liner z Miss Sporty - choć na początku rysowanie kreski takim pędzelkiem sprawiało mi nie lada trudność to w końcu trochę go okiełznałam i zużyłam do samego dna. Mam w planach do niego wrócić - właśnie w brązie :)
Pomadka z alverde doczekała się swojego końca kiedy na dworze było zimno - bogata formuła, mocno tłusta i nawilżająca fantastycznie chroniła moje usta. Do tego długo utrzymywała się na wargach, pięknie pachniała... Tylko opakowanie było tandetne i na finiszu połamało się doszczętnie.
I kolejne opakowanie płatów Carea.

Jako, że kąpieli zażywam rzadko dopiero ostatnio skończyłam sól BeBeauty z Biedronki - dobra, tania, całkiem przyjemnie pachnie.
Puma Animagical to zapach, który kojarzy mi się z wychodzeniem na zajęcia jeszcze na biotechnologii ;) Ładny, ale bardzo nietrwały.
Ze sztyftami Rexony się nie rozstaję - jedyna skuteczna ochrona.
Malec lawendowy zaczął pachnieć farbą do ścian, na dodatek warstwy się rozdzeiliły. Mam swojego innego ulubieńca w tym kolorze :)
A Białej Perły została mi odrobinka, którą zużyłam na delikatne odświeżenie koloru :) W zapasie mam jeszcze jedną całą tubkę!

To by było na tyle... Czekam jeszcze na końcówkę paru produktów i będę się chwalić pustkami na półkach - mogę opróżnić pudełko - w ramach wiosennych porządków :)
Myślę, że niedługo pojawi się parę słów na temat kosmetyków do włosów, wiosenny przegląd lakierów, a także "gadżety wielkomiejskiego życia" :)
Tymczasem trzymajcie się i korzystajcie z pięknej pogody!

środa, 13 listopada 2013

Oddział! Wymarsz! - czyli szykują się zmiany w szeregach kosmetycznych

Mówiłam, że będzie denko. A ponieważ kosmetyki przestały się mieścić w swoim zwyczajowym pudełku to czas zrobić zdjęcia, opisać co nie co i po prostu wyrzucić puste opakowania.
Zaczynamy!
Dodam tylko, że część produktów na bieżąco lądowała w koszu, a poniższe zużycia obejmują czas podróży letnich, gdzie moja kosmetyczka była ograniczona do niezbędnego minimum.

1. BDFM - pierwotnie kupiłam go do mycia włosów, ale ich nie domywał i przetłuszczał, więc zużyłam po części do kąpieli, a resztę jako żel pod prysznic - skór nie wymagała już użycia balsamu.
Czy kupię ponownie?
Raczej nie.

2. Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym - piękny zapach, dobrze się pienił i miał dobrą wydajność. Tylko szkoda, że ostatnio nie widać go już w Rossmannie...
Czy kupię ponownie?
Jeśli będzie dostępny to tak.

3. Balea żele pod prysznic - Limonka i aloes oraz Guawa - zielony idealnie spisuje się w sezonie letnim, różowy już mnie tak nie oczarował. W domu zużyłam jeszcze wersję Kokos i ananas i to była prawdziwa uczta dla nosa.
Czy kupię ponownie?
Na pewno TAK, choć może inne wersje zapachowe.

4. Odżywka do włosów Balea Mango i aloes oraz Kokos i kwiat Tiare (nieobecna na zdjęciu) - moje ulubione proste i tanie odżywki. Wersja pomarańczowa jest nieco lżejsza od niebieskiej. Niebieska niestety została wycofana z dm.
Czy kupię ponownie?
TAK

5. Szampon Alverde Jabłko i Papaja - bardzo przyjemny szampon o ładnym zapachu, dobrze oczyszczający włosy.
Czy kupię ponownie?
NIE, ale tylko dlatego, że zużywam teraz drugą butelkę i trochę mi się już znudził :)

6. Szampon Balea malinowa - piękny zapach, mocne oczyszczenie, dobra wydajność i śmiesznie niska cena. Robił to, co prosty szampon robić powinien :)
Czy kupię ponownie?
Na razie nie planuję zakupu szamponów z Balea.

7. Maska Pilomax - bubel, jak pisałam o nim ostatnio. Bardzo mnie cieszy, że w końcu idzie do kosza.
Czy kupię ponownie?
NIE

8. Szamponetka Joanna "Aromatyczne Cappucino" - pachnie w porządku, pięknie nabłyszcza i zmiękcza włosy. Na odrostach wytrzymała 3 tygodnie (około 10 myć), na hennie... bez komentarza ;)
Czy kupię ponownie?
TAK (może nawet ten sam kolor :))

9. Próbka szamponu Organicum.


10. Oeparol Nawilżająco-wygładzający jedwab do ciała - zużyłam do cna. Bardzo się z nim polubiłam i jeśli kiedyś braknie mi balsamu do ciała, będę o nim pamiętać.
Czy kupię ponownie?
Możliwe.

11. Płyn do płukania jamy ustnej Meridol.

12. Płyn micelarny BeBeauty - w końcu zużyłam! Pod koniec nawet zaczął mi odpowiadać, ale na początku bardzo podrażniał moje oczy. W domu czeka na mnie jeszcze pół butelki.
Czy kupię ponownie?
Raczej NIE.

13. Bielenda płyn do demakijażu Awokado - moja ulubiona dwufazówka i tyle w temacie.
Czy kupię ponownie?
TAK.
 



14. Poshe - końcówka jak widać zastygła. Pod koniec używania zaczął mi bardziej przeszkadzać niż pomagać, więc pożegnałam go z niejaką ulgą (a był przecież ulubieńcem...)
Czy kupię ponownie?
Na razie nie planuję.

15. Eveline odżywka Paznokcie twarde i lśniące jak diament - moim zdaniem lepsza od 8w1, w użyciu mam jej kolejną buteleczkę i używam przy każdym malowaniu jako bazy pod lakier kolorowy.
Czy kupię ponownie?
TAK.

16. - zgęstniały bezbarwny lakier Vollare
17. - zgęstniała czerwień od Safari
18 - ZUŻYTY! brudny róż z Vollare (seria Aisha)
19 - ZUŻYTY! iced latte od essence
(więc lakiery jednak da się zużyć zanim zaschną - moje najnowsze odkrycie - to pierwsze lakiery, które zużyłam do końca :D)

20. Hean Black Ekixir - słaby tusz z niezłą szczoteczką.
Czy kupię ponownie?
NIE.

21. Wibo Growing Lashes - pod koniec używania go bardzo bardzo polubiłam. Jedynym jego minusem było osypywanie się. Szczoteczkę ma świetną.
Czy kupię ponownie?
Niewykluczone.

22. Perfumy ZEN - biedronkowe perfumy za 6,50zł, a jeszcze nigdy nie miałam tak dopasowanego do mnie zapachu. Ubolewam nad tym, że nigdzie nie mogę ich już znaleźć :(
Czy kupię ponownie?
Jeśli tylko gdzieś znajdę to NA PEWNO!


23. Niezliczona ilość płatków Carea - niebieskie są o niebo lepsze od fioletowych.
Czy kupię ponownie?
TAK.

To na tyle. Choć w porównaniu z denkami innych dziewczyn produktów może być niewiele (wszak to 3 miesiące chyba...) to jednak mi zmienia się nagle cały zasób używanych kosmetyków. Niedługo przyjdzie czas na aktualizację zasobów kosmetycznych - jak wypadnie w porównaniu z zeszłym rokiem?

Robicie miejsce na nowe kosmetyki czy wciąż robicie zapasy? :)

PS Poczta Polska wystawia na próbę moją cierpliwość... Czekam już tydzień na woski YC, a ich ani widu, ani słychu...

środa, 22 maja 2013

Dziękuję, u mnie maj - zużycia marzec-kwiecień-maj


Witajcie!
Moje żółte pudełko z pustymi opakowaniami już się nie domyka, czas najwyższy przedstawić swoje zużycia. Takie posty nie tylko dostarczają Wam informacji i krótkich opinii, ale też są cenną wskazówką dla mnie - co zużywa się w jakim tempie :)

Ogół:

I szczegół:
Włosowe (?) zużycia prezentują się najbardziej okazale.
Sok z aloesu służył mi jako mgiełka nawilżająca, wzmocnienie odporności, do maseczek z glinki, do spryskiwania pędzli do minerałów... czekam na niższą cenę i na pewno kupię kolejną butlę.
Isana z babassu (wycofana) - pod koniec używania zaczęła mnie drażnić, bo wiedziałam, że odżywka z Balea działa lepiej. Drugie farbowanie henną opisywałam tutaj, zaś o szamponie pisałam tu (do jednego i drugiego chętnie wrócę.) Wypiłam kolejne 30 kubków herbatki z pokrzywy (włosy coraz mocniejsze!). W podróży zużyłam też próbkę szamponu z Organicum (świetne rozwiązanie na wyjazdy :))

Kategoria twarz-ciało prezentuje się nieco słabiej. Tonik z Lirene (wycofany) był świetny i aż szkoda, że już nie można go dostać. Płyn micelarny recenzowałam tutaj. Żel Balea wiśnia-migdał służył mi przez zimny kwiecień, natomiast w marcu towarzyszył mi jeszcze olejek. W końcu zużyłam wiadro balsamu do ciała od Isany, który na cieplejsze dni zdecydowanie się nie nadaje ze względu na ciężki i słodki zapach. Niestety skończył mi się też peeling solny, który na razie pozostaje moim ulubionym peelingiem. Opakowanie wykorzystam do przygotowania peelingu kawowego.

Kolorówka niestety skromniutko. Skończyłam róż z essence (niestety limitowana edycja) i Carmex (w szufladzie czeka następna tubka). Dwa lakiery praktycznie dobiły dna - French Manicure od Miss Sporty i Hazelnut Cream Pie od essence. Dodatkowo zaplątały się jakieś próbki podkładów w płynie.
Na zdjęcia szczegółowe nie załapało się opakowanie po wacikach - tradycyjnie Lilibe z Rossmanna.




Jak widać po kolorach było dość zielono - skończyło się sporo produktów, które mi pasowały. Przy następnych pustych opakowaniach wydaje mi się, że będzie ich jeszcze więcej, bo aktualnie mam dość dobrze dobraną pielęgnację.
Ciągle dążę do tego żeby zużycia przewyższały zakupy i o dziwo - trochę się nawet udaje ;)

Na koniec chcę się pochwalić - wprawdzie moda na paznokcie ombre już przeszła dawno, ja jednak dopiero dwa dni temu skusiłam się na nie po raz pierwszy. Efekt bardzo mi się podoba i z pewnością będę do niego wracać :)
[tylko na jednym paznokciu, bo nie byłam pewna czy efekt mi się spodoba i nie miałam dostatecznie dużo czasu na malowanie wszystkich :)]

Jak na pierwszy raz - może być?
Jak Wasze zużycia? :)

wtorek, 5 marca 2013

Zużycia styczeń-luty

Jest słońce, jest chwila czasu, są zdjęcia! :)

Chociaż denko zwykle robię w połowie miesiąca, kiedy cała fala już przejdzie to tym razem po prostu czekałam aż kilka produktów się skończy. Doczekałam się.
Co się skończyło?


Po kolei:





W kategorii włosy - skończyłam niedawno pić pokrzywę, teraz robię sobie przerwę, ale na pewno do niej wrócę.
Oprócz tego w końcu skończyła mi się maska Kallos, do której nie wrócę w najbliższym czasie i szampon z Barwy Zielone Jabłuszko - dobre, tanie szampony, przy okazjonalnym używaniu zyskują na wydajności ;)






Zużycia kosmetyków do pielęgnacji ciała może nie prezentuje się okazale, ale zużyłam każdą z małych podkategorii :)
Żel Isany Figa-Pomarańcza - ten akurat nie porywał zapachem, za to wydajność miał niezłą,
Balsam do ciała z różowym pieprzem - bardzo przyjemny, bardzo możliwe, że do niego wrócę, kiedy wzrośnie moja aktywność fizyczna (roweeer już niedługo!),
Krem matujący Barwa Siarkowa Moc -używałam go pod makijaż, pudrując tylko z wierzchu. Na razie chyba jednak od niego odpocznę.
Peeling do ciała Fruttini Czekolada i żurawina - im mniej go zostawało tym łatwiej się używało, bo w końcu nie był suchy jak piasek... był jak mokry piasek - zapach idealny na zimowe wieczory :)
Rexona w sztyfcie - mój ulubiony antyperspirant - skuteczny, wydajny, jeszcze mnie nie zawiódł.
Pasta do zębów - wiecie jak trudno jest zużyć 125 ml pasty do zębów jednej osobie?! ;)

Skończył się mój ulubiony zmywacz do paznokci Isana (już mam kolejną butlę) i odżywka do paznokci z Eveline (też będzie recenzja).
Do lakieru z Catice straciłam cierpliwość, bo nie chciał zasychać, a tusz z Hean i Masterpiece Max się po prostu skończyły (no dobrze, drugi się skończył, a pierwszy wysechł).
Zużyłam też opakowanie płatków z Biedronki Carea - do twarzy - super, ale do zmywania paznokci nie sprawdzają się zupełnie!


A jak u Was ze zużyciami? :)

Nie ustaję w zużywaniu zapasów. Rossmanna lub inną drogerię odwiedzam tylko wtedy, gdy faktycznie coś się skończy, a było produktem pojedynczym (są wyjątki. takie małe, o których będzie w poście  nowościami ;)) . Widzę postępy - na półkach i w portfelu :)

czwartek, 17 stycznia 2013

Projekt denko - zadanie wykonane :) + aktualizacja Inglotowej palety

Witajcie!
Przyszła połowa miesiąca a z nią moje podsumowanie. Produktów może nie jest dużo, ale... o tym zaraz :)
 
Szampon z żurawiną Barwa Naturalna - w sumie zużyłam go już dosyć dawno tylko butelka mi się zapodziała. Chętnie wracam do szamponów Barwy - ten dodatkowo pięknie pachniał :) >recenzja<
Masło do ciała Cien - a jednak możliwe jest zużycie tego masła. Śmiałam już wątpić :D >recenzja<
Tonik Yoskine - nie doczekał się swojej recenzji. Przyzwoity tonik w bardzo wygodnym opakowaniu z pompką, bardzo wydajny, jednak nieco drogi. Miał być normalizujący, takiego działania nie zauważyłam, dlatego też nie kupię ponownie.
Isana żel z żurawiną i białą herbatą - na półce czeka kolejna butelka :) >recenzja<
Płyn do demakijażu Czarna Oliwka - płyny z Bielendy darzę wielką sympatią. >recenzja<
Mgiełka do włosów Jantar - do końca zużyłam "pod olej" - pomagał mu w działaniu, ale więcej nie kupię. >recenzja<
MegaKrzem - wprawdzie nie zużyłam jeszcze całego opakowania, ale trochę tabletek mam za sobą. Jeśli mnie nie przyszpili to nie kupię ponownie. >recenzja<
BC Oil Miracle Finishing Treatment próbka - płynne silikony, które miały za zadanie ujarzmiać włosy. Trochę tak, trochę nie - podobnie działa krem z Biedronki :D pięknie pachniał. Nie kupię ponownie.
Seche Vite - butelka duża i mała - ku mojej cichej rozpaczy dokonał żywota - zgęstniał tak, że zamiast przyspieszać wysychanie lakieru robił z nim masakrę. Nie wyrzucam - może kiedyś kupię sobie produkt do rozcieńczania zgęstniałych topów. >recenzja<
Lakier GR 61 - bardzo go lubiłam, na dłoniach wyglądał bardzo elegancko i świeżo. Zgęstniał :(
Krem do rąk Cien - do końca stosowany do stóp :) >recenzja<

A jak wyglądał plan?
Do zużycia pozostały 3 produkty. Biała Perła czeka na wesele mojego brata, maska Kallos lada dzień się skończy, a szczoteczki od maskary używam głównie do rozczesywania rzęs.

Oznajmiam, że na moim blogu zakończył się projekt denko (w klasycznym rozumieniu :)) - nie mam kosmetyków, które są otwarte i zalegają. Używam teraz standardowej ilości kosmetyków, próbując jednocześnie zużyć zgromadzone zapasy :)

Dodatkowo wczoraj posłałam w świat paletkę Sleeka i olejek z Alverde, których najzwyczajniej w świecie nie używałam. W ramach uzupełnienia kolorów, których z PPQ będzie mi brakować odwiedziłam wczoraj Inglota (358M i 391M - pierwszy przypomina mi Supernovę i czaiłam się na niego już długo, a drugi to klasyczna matowa czerń, bo tak, nie miałam żadnej ;))



Mój zbiór cieni z Inglota tym sposobem przebił granicę 20 cieni osiągając bezpieczny poziom 21 :) Myślę, że w przyszłości dopełnię do 24, żeby mi się w dwóch paletkach max zmieściło :)
A tak prezentują się wszystkie + turystycznie cienie z MySecret. Bezpieczne kolory i kilka bardziej szalonych ;)


Trzymajcie się ciepło i piszcie jak Wam idzie zużywanie :) Albo kupowanie - Inglota lub nie :) Chętnie poczytam w przerwie od nauki :)

środa, 19 grudnia 2012

Co skończyłam przed końcem świata?

Przepraszam, że mnie tu mało ostatnio, ale ciężki czas nadszedł - zaliczenia, przygotowania do świąt, sprzątanie i raz jeszcze nauka... Ale będę bardziej, obiecuję, jak tylko przetrwam ;)

Tymczasem dzisiaj post o kończeniu.
Może nie świata, ale kosmetyków i paru innych rzeczy :)

Zacznijmy klasycznie - co udało mi się zużyć?


Herbatka Pokrzywa FIX - moje pierwsze pudełeczko, robiłam sobie przerwę kilkutygodniową, a teraz do niej wróciłam - polecam gorąco! :)
Jantar wcierka - nie podeszła mi zupełnie, efektów nie było, dodatkowo przetłuszczał włosy przy nasadzie... Nie wrócę niestety.
Alterra Biotyna i kofeina - bardzo przyjemny szampon o dobrej wydajności, może ceny regularnej nie wart, ale w promocji na pewno się w niego jeszcze zaopatrzę :)
Alterra Kwiat neroli i bambus - już mówiłam, żelom Alterry podziękuję.
Elseve szampon do włosów długich - w końcu! ostatecznie używałam go do prania, golenia nóg, mycia włosów, prania pędzli... aż śmiem twierdzić, że będzie mi go trochę brakowało :D Wydajność - zabójcza.
Essence zmywacz do paznokci - do jasnych kolorów jak znalazł, najlepszy bezacetonowy zmywacz jaki znam. Jak będę miała dostęp to kupię ponownie.
Isana suchy szampon - kupię ponownie, na pewno i to niedługo, bo Wizaż oferuje nam zniżkę 20% na ten produkt do końca grudnia.
Maska Pantene - sama szału nie robiła, więc dodałam do niej trochę innych odżywek i jakoś zeszła, ale nie wrócę do niej - moje włosy jej nie lubiły.
Płatki Lilibe - moje ulubione :)
Lakier Miss Sporty - zgęstniał na amen. Szkoda, bo go lubiłam :(

Jak to się ma do planów?

 4 z 8, połowa. Nie jest źle :) (puste opakowanie po pomadce zaginęło w akcji)

Zweryfikowałam więc plany, poczyniłam jeszcze bardziej ambitne i oto co planuję zużyć do połowy stycznia :)
1. Mgiełka Jantar - używam dzielnie do... olejowania :)
2. Hean Maxxi Lash Flexi - mam wrażenie, że to jej ostatnie dni.
3. Tonik Yoskine
4. Krem do rąk Cien - do stópek na zimę.
5. Biała Perła - problem z nią jest taki, że nigdy nie mogę znaleźć tych 30 minut. Ale będzie wolne to poszukam :)
6. Maska Kallos Latte - postaram się skrobnąć o niej co nie co zanim się skończy...
7. Masło do ciała Mango

Jak mi pójdzie? Okaże się za miesiąc :)


Co jeszcze skończyłam?

Dekorować choinkę w mieszkaniu studenckim.


Piec i lukrować pierniczki.

Porządki jeszcze czekają :)


I na sam koniec muszę się Wam pochwalić co dostałam od mego Lubego (Luby, dziekuję! ;*)
Zapach iście zimowo-świąteczny, mogę to masełko wąchać całymi dniami :) Tym bardziej masło z mango mogłoby się już skończyć...


A jak Wasze przygotowania do Świąt? Gotowe? Czy jeszcze w lesie? :)


wtorek, 13 listopada 2012

Czas pojęcie względne - czyli podsumowanie denka października

Wiem, że jest późno. Ale czasu mi wiecznie za mało.
Wczoraj moje pudełko ze zużytymi opakowaniami stwierdziło, że dość - że więcej nie przyjmie.
Co udało mi się zużyć w tym miesiącu?
Płyn micelarny Eveline Fresh&Soft - może do niego wrócę (stracił naklejkę, bo służył mi na wyjeździe; micel z niego słaby, ale tonizuje i nawilża jak mało który)
Żel uniwersalny Babydream - mam już nową butelkę :)
Płyn do higienty intymnej Facelle - nie kupię ponownie (do włosów kompletnie się nie sprawdził, zużyłam klasycznie. Mam jednak innego ulubieńca w tej kwestii. Poza tym przeszkadzał mi zapach.)
Żel pod prysznic Balea Melon - kupię! (nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale na pewno to nie mój ostatni żel tej firmy :))
Balsam do włosów Z apteczki babuni - nie kupię ponownie (moje włosy stały się zdrowsze i jest dla nich po prostu za słaby. A zużywanie go zajęło mi wieczność)
Płyn do demakijażu Bielenda Bawełna - możliwe, że kupię ponownie (a już niedługo recenzja Czarnej Oliwki)
Masło do ciała BeBeauty Afryka - nie kupię ponownie (zapach męczy!)
Peeling do ciała BeBeauty Winogrono - nie kupię ponownie (ciężka dostępność, chemiczny zapach, słaba wydajność)
Żel do stóp BeBeauty - nie kupię ponownie (zbędny gadżet - oprócz tego, że chłodził stopy nie robił nic innego)
Krem do rąk Isana 5% urea - kupię na pewno (na razie mam dwa kremy do zużycia, ale potem kupię ponownie ten - świetny!)
Puder Synergen 03 - mam już drugi (tani, matowi, wydajny. Jak skończę ten drugi to może rozejrzę się za czymś innym :))
Mydło do rąk Luksja Oliwka - kupię (tanie, nie wysusza i ładnie pachnie, nic więcej nie trzeba :))

Zużycia, zużyciami, ale jak wywiązałam się z planu na tamten miesiąc?

5 produktów z 12.
Róż (8) i krem z Yves Rocher (11) awansowali do rangi kosmetyków, które "niech nigdy się nie kończą".
Reszta przechodzi na następny miesiąc. Dołączy do nich kilku nowych kolegów:

1. Jantar wcierka - no! Weź się już skończ!
2. Maska Pantene - na szczęście to już prawie koniec.
3. Pomadka Quiz - napisy się starły, ale używam jej codziennie.
4. Krem do rąk Cien - raz i nigdy więcej.
5. Mgiełka Jantar - zdaje się, że znalazłam na nią sposób, ale o tym kiedy indziej.
6. Biała Perła - jak będę miała czas to zużyję...
7. Szampon Elseve - ile można...
8. Tonik Yoskine - doczeka się pewnie swojej recenzji :)

Zakrętki odkręcone, resztę plastiku można wyrzucić!

Robicie plany zużyć? Pomaga Wam to się zmotywować? :)

Trzymajcie za mnie kciuki w czwartek. Bardzo mocno.
Z góry dziękuję.

czwartek, 4 października 2012

Ambitne plany na październik

Witajcie!
Ostatnio jest mnie tu mało, bo po prostu nie mam czasu - wychodzę rano, wracam wieczorem, przed snem zaglądam do Was i tyle z życia blogosfery. Dziś mam wolne, więc miałam chwilę, żeby zrobić zdjęcia, także takiej posuchy już nie będzie ;)

Mówiłam już kilka razy, że muszę zużyć to, co w szafkach mam. Część jest jeszcze nie ruszona. Ale nie chcę otwierać nowych produktów, kiedy stare jeszcze są. Wiąże się to też z aspektem ekonomicznym (zakupów przez jakiś czas nie będzie. pomimo tego, że odkryłam baardzo przyjemny sklepik naprzeciwko uczelni...)

Dlatego przedstawiam Wam wizję moich zużyć na ten miesiąc. Wiem, że kilka innych produktów jeszcze się skończy (stety bądź niestety), ale najbardziej zależy mi, aby zużyć te.

1. Masło do ciała z Biedronki - Afryka
2. Peeling do ciała z Biedronki - Winogrono (recenzja już za kilka dni ;))
3. Maska do włosów Pantene 2-minutowa
4. Szampon Elseve (to będzie droga przez mękę. ale wierzę, że mogę go zużyć.)
5. Pomadka ochronna Quiz Bio z rokitnikiem (ot taka przyjemna glicerynowa pomadka)
6. Wcierka Jantar (obiecuję systematyczność.)
7. Balsam do włosów Joanna z apteczki Babuni (przy zdrowych włosach cudów nie robi, ale o tym jak go skończę)
8. Róż Essence Ballerina Backstage (jest śliczny. używam go nałogowo. ale mógłby się kiedyś skończyć.)
9. Biała Perła (muszę zużyć tą tubkę, w szafce czeka jeszcze jedna)
10. Błyszczyk z Wibo Water Sheen
11. Krem nawilżający z Yves Rocher (nie jestem pewna, bo całkiem możliwe, że mnie uczula. spróbuję, najwyżej oddam komuś z rodzinki :P)
12. Żel do stóp z Biedronki (gadżet)

A jak Wasze plany na ten miesiąc?
Październik miesiącem oszczędzania czy raczej wydawania? :)

poniedziałek, 1 października 2012

Denko pod lupą i utrudnienia dnia dzisiejszego

Żebyśmy się dobrze zrozumieli - moje denko jest tak małe, ze trzeba je oglądać pod lupą :D
Ostatni miesiąc nie sprzyjał regularnemu zużywaniu kosmetyków. Następny już będzie sprzyjał - wracam do regularnego trybu życia :)

1. BeBeauty - Masło do ciała Azja - być może do niego wrócę, kiedy jeszcze pojawi się w Biedronce

2. Oriflame - Discover Mexico - zapach dobry na gorące lato - odświeża i otula

3. Cien bodycare - zmywacz do paznokci - pisałam o nim niedawno

4. Golden Rose Charming - przyjął formę stałą i nie da się nim przyzwoicie malować. Szkoda, bo liczyłam na niego tej jesieni.



Obiecuję poprawę za miesiąc.











___________________________________________________________________________________

Wygrałam dzisiaj walkę. 
Miałam tylko jedne zajęcia, ale później byłam w inspektoracie bhp, trzech katedrach naukowych, dziekanacie, bibliotece i w banku. Wszędzie kazali mi czekać. Człowiekiem od bhp można by straszyć dzieci, które są niegrzeczne, a limit stwierdzeń "nie wiem", "nie da się" i "proszę czekać" na najbliższy tydzień wyczerpany.
Teraz walczę z systemami internetowymi.
Życzcie mi powodzenia.

Zrobię sobie za to przyjemny wieczór dla siebie :) ze świeczkami, solą do kąpieli i ciepłą kawą. W nagrodę :)
I Wam życzę przyjemnego wieczoru w ten pochmurny i zimny dzień.


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Czerwiec-lipiec-sierpień czyli denko wakacyjne

Rzekłabym, że istne dno.
Jestem zadowolona z wyniku. Choć niewątpliwie na moich półkach wciąż zalega wiele (zbyt wiele) kosmetyków staram się zużywać napoczęte produkty.
Raz jest przyjemnie, innym razem aż dusi, kiedy kosmetyk jest szczerze mówiąc średni.

Zobaczmy, co poszło do kosza.
Po kliknięciu w nazwę przenosi do recenzji. Nie wszystko, ale spora część doczekała się osobnej notki :)


W szczególe:

1. Żel pod prysznic Fruttini Gruszka i Brzoskwinia
2. Żel pod prysznic Wellnes & Beauty Czarny pieprz i kardamon
3. Żel pod prysznic Kamill Oliwka - kupiony w Naturze za 2,99zł - dobrze myje, delikatnie nawilża, konsystencję ma kremową, a zapach podobny do oliwkowego Palmolive - cena regularna 5,99zł - warto "przy okazji" :)


4. Tonik Uroda - Melissa
5. 2-fazowy płyn do demakijażu oczu Bielenda Awokado
6. 2-fazowy płyn do demakijażu oczu Marion


7. Olejek do ciała Alterra Brzoza i Pomarańcza
8. Matujący krem-żel Nivea Young - nie warty uwagi - słabo matowił, słabo nawilżał.
9. Krem do pękających pięt Scholl - używałam dawno dawno. Równie dobrze sprawdzi się po prostu systematyczne złuszczanie i nawilżanie pięt.
10. Rexona Aloe Vera - jestem wierna marce, zmieniam tylko zapachy. Sztyfty są bardzo, bardzo wydajne.


11. Schockwaves - ochrona przed prostowaniem i kręceniem - przeterminowały się już na wiosnę.
12. Odżywka do włosów z olejem babassu Isana
13. Próbka maski do włosów blond Biovax
14. Nivea Pearl & Shine - miałam ją już bardzo długo - nie nawilża, wręcz wysusza, nie chroni, podkreśla suche skórki i smakuje chemicznie. W końcu się z nią pożegnałam na dobre. Nigdy więcej.


15. Zmywacz do paznokci Isana (buteleczka zostaje ze mną!)
16. Zmywacz do paznokci Nailty - coś kombinowali z formułą przez co sam zmywacz stracił wiele. Sięgnę po niego tylko w ramach konieczności.
17. Odżywka do paznokci Eveline 8w1 (dobiła dna! juhu!)
18. Szereg lakierów, które nie nadają się już do użytku.

Do zdjęcia nie załapał się szampon Barwy z żurawiną, gdyż w butelce trzymam płyn do mycia pędzli :)

A jak u Was?
___________________________________________________________________________________

Kochane!
Wyjeżdżam jutro na dwa tygodnie w góry. Podczas mojej nieobecności migną Wam ze dwie notki, jednak automat to nie to samo, co żywy autor.
Dlatego życzę Wam udanej końcówki wakacji (kto do szkoły) i radości z tego, że do szkoły iść nie trzeba (kto student lub pracownik) :)
Trzymajcie się ciepło, a ja w tak zacnych bucikach odmaszerowuję do pakowania plecaka na wyjazd ;)


Miłego! I pamiętajcie, że jestem i wrócę! :)

piątek, 1 czerwca 2012

Koniec i kropka. Skittles i akcja.

Niektórzy lubią, inni nie lubią - dziś denko maja.
Tak coś czułam, że trochę rzeczy się skończyło. Inne denkowałam celowo, bo już nie mogłam ich znieść. Nie czułam jednak, że aż tyle! Jestem z siebie dumna, to znak, że to całe moje kupowanie nie poszło do szafki zapasów.

Z czym żegnamy się w po maju?

I patrząc mniej ogólnie:
1. Joanna, peeling do ciała o zapachu mandarynki - zapach zniewala - jest genialny!
Skończył się jednak zanim zdążyłam mu zrobić recenzję :(
Kupię ponownie? Raczej tak :)

2. Szampon babydream - kolejny drań, który się skończył, zanim zdążyłam o nim napisać... Raczej do niego nie wrócę, wkrótce będzie o tym dlaczego :)

3. Alterra, brzoskwinia i liczi - w miarę upływy czasu i żelu lubiłam go coraz bardziej. Może jeszcze kiedyś jeszcze wrócę do żeli tej firmy - uczucie odświeżenia świetne.

4. Ziaja Nuno, tonik antybakteryjny - dobrze, że się skończył, nie zrobił nic. Nie kupię więcej i Wam też nie polecam.

5. Bielenda, Pomarańczowa Skórka Antycelluluit - po jednej tubie efekty nikłe, ale są. Na razie dość. Wydajność słaba. Nawet bardzo.

6. Ziaja, Kozie mleko - w końcu! w połowie butli miałam go już dość, przerzuciłam się na masła. Wytypowany do denkowania na ten miesiąc skończył jako balsam do stóp.

7,8. Dwa lakiery - tego z Aishy szkoda mi strasznie, bo go lubiłam. Oba zgęstniały.

9. Essence, express dry - bardzo słaba wydajność, produkt mocno średni, kilka razy zepsuł mi świeżo malowane paznokcie. Nie polecam.

10. Nailty, zmywacz do paznokci - nie pierwsza butelka, nie ostatnia :) lubię, jednak wciąż szukam ideału.

11. Pasta do zębów Signal White Now (tak, niedługo pokażę Wam mój papier toaletowy. mam coś do powiedzenia to piszę :D) - pic na wodę fotomontaż. Żadnych efektów. Wydajność genialna ;)

12. Jakieś próbki od Nivea.

13*. Henna Khadi bezbarwna



Uf. Moje żółte pudełko znów robi się puste. Żeby znów je zapełnić :)
*PS: Hennę Khadi też zużyłam, zapomniałam o pudełku do zdjęć :)

__________________________________________________________________________________

Nabytków nie mogę Wam niestety pokazać, bo część zostawiłam w domu. Resztę starałam się pokazać na bieżąco.

Jako, że czuję się usatysfakcjonowana posiadaną kolekcją (to tak się da? da się.) kosmetyków kolorowych i pielęgnacyjnych przyłączam się do akcji:
Cel na czerwiec: przeżyć za 50 złotych! organizowanej przez Belleoleum :) 
mam wprawdzie kilka zakupów na oku, ale myślę, że się zamkną w tym limicie.
Związane jest też z tym moje postanowienie o zmianie pielęgnacji (włosów szczególnie). Muszę po prostu zużyć to, co posiadam i nie kupować niczego tego typu. To tak, żeby nie kusiło :)

___________________________________________________________________________________

I ostatnia część przydługawego posta :D
Dzień Dziecka dzisiaj!
Więc dla Was, Dziewczynki większe i mniejsze i Waszym dzieciom życzę pięknych marzeń do spełnienia, uśmiechu na co dzień, jak najmniej trosk i odwagi odkrywania świata :)
Wszystkiego naj!

Z tej okazji akcja Paznokciowy Dzień Skittles 
Szczegóły TU i TU
 I moja wariacja na ten temat - w roli tła różowy okrągły kalkulator z Hiszpanii :)



Dołączycie?
Optymistyczny akcent na ten ciężki czas - przygnębiającą pogodę i czas sesji :)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...