Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 maja 2013

Spróbuj utrzymać portfel na wodzy.


Zwiastuję wysyp postów zakupowych w najbliższym czasie :)
Ale nie trzeba być prorokiem - chyba każda kobieta skusi się choćby na jakiś drobiazg słysząc, że kosztuje 40% mniej, bo to prawie jak 50%, a to przecież pół ceny, więc więcej można kupić! >logika kobieca ;)<

Sama sobie się dziwię, bo oprócz żelu pod prysznic (szóstego?) to wszystko co kupiłam planowałam kupić od dłuższego czasu.


Żel z Isany (2,99zł) - cena mówi sama za siebie - bardzo lubię te żele :) Tonik Herbal Garden (5,39zł - na całą pielęgnację twarzy też jest -40%) na miejsce zużytego toniku z Lirene, o którym pisałam wczoraj.
Oprócz tego bezbarwny lakier z Lovely (3,39zł), który posłuży do ratowania rajstop przed uciekającymi oczkami i zabezpieczania gwintów.
Na idealny czerwony klasyczny lakier poluję od bardzo dawno, o tych z Rimmela serii PRO słyszałam już dużo dobrego (11,39zł).

Na koniec puder Rimmel Stay Matte (14,99zł) ponieważ puder z Synergen dobiega końca. Kupiłabym ponownie ww puder, ale zauważyłam, że nie dogaduje się z mineralnym podkładem - po nałożeniu pudru z Synergen świecę się szybciej niż bez niego.




Za to pochodziłam sobie jeszcze trochę po sklepach odzieżowych i kupiłam szorty beżowe (34,90zł - C&A, gdzie w taką pogodę!?) i czerwoną sukienkę w sportowym stylu (19,99zł - Pepco), która bez paska wygląda trochę jak koszula nocna :)



Planujecie skorzystać z akcji Rossmanna? :) Co jest na Waszej liście?

wtorek, 19 lutego 2013

Podsumowanie zapuszczania włosów - listopad do lutego

Witajcie!
Zdaje się, że ostatni post na blogu pochodzi sprzed tygodnia... Jak pisałam - byłam w podróży (ferie!), dodatkowo pojawiły się problemy ze sprzętem. Mam jednak aparat, jestem już we Wro i mogę znów do Was pisać :)

Dzisiaj nadszedł czas na podsumowanie akcji zapuszczania włosów, do której przyłączyłam się z początkiem listopada zeszłego roku.

Różnica przedstawia się następująco:

Pierwsze zdjęcie robione jest z lampą błyskową 31 października, drugie robiłam dzisiaj rano (bez lampy).
Od listopada minęło 3,5 miesiąca - czyli normalne włosy powinny urosnąć około 3,5 cm. Moje bez wspomagania w takim czasie rosną około 2cm. A tu? Widać różnicę!

Przez dwa miesiące towarzyszyła mi herbata z pokrzywy - i to ona stała się moim lekiem na całe zło - ograniczyła wypadanie włosów i przyspieszyła porost.
Próbowałam pić siemię lniane... przez tydzień... Więcej nie mogłam, ale teraz planuję do niego wrócić :)
Brałam MegaKrzem, ale miesiąc - jak pisałam na włosy nie działał.

Oprócz tego regularna pielęgnacja i dwa farbowania (po prawej włosy tuż po farbowaniu, po prawej jakiś miesiąc po farbowaniu "Srebrnym pyłem" z Joanny - henna jak wychodzi, tak wychodziła.).

Co mi towarzyszy?




Szampony - głównie Barwa Naturalna Zielone Jabłuszko (który skończył się kilka dni temu...), ostatnio pokazywany Garnier Ultra Doux dla lepszego oczyszczenia, Alverde, który wprowadził się do mnie niedawno i babydream, na chwile, kiedy moje włosy potrzebują delikatności :)












W kwestii odżywek moje włosy nie wymagają już mocnego karmienia - wystarczą im lekkie odżywki, których używam po każdym myciu włosów. Zostało mi jeszcze pół Isany z olejkiem babassu, aktualnie dołączyła do niej kokosowa Balea.











Oleje. Wybaczą każdą niesystematyczność, poratują włosy z każdego przesuszenia, puszenia i niesubordynacji. IHT 9 od Lass Naturals wyeliminował wszystkie inne oleje. Ośmielił się do niego dołączyć Alverde z olejkiem arganowym i migdałem - w tym momencie nie mam ochoty na żadne inne oleje :)














Naturalne cuda do stylizacji, o których nie omieszkam napisać troszkę więcej :)
Sok z aloesu i żel z siemienia lnianego.













Mój cel - włosy do pasa coraz bliżej, przekroczyłam "zaczarowaną granicę". Miejmy nadzieję, że do wakacji się uda! :)

Jak się mają Wasze włosy? Zapuszczacie czy wolicie trzymać się krótko?  :)

zdjęcie sprzed chwili w świetle sztucznym z lampą - włosy potraktowane czapką, śniegiem, szalikiem i deszczem... wciąż walczę, ale puch na moich włosach zdarza się coraz rzadziej :) -->

czwartek, 10 stycznia 2013

Inwentaryzacja z okazji nowego roku

Trzymajcie za mnie kciuki dzisiaj i jutro. W chwili, kiedy ten post się pojawi ja prawdopodobnie będę zdawała ustnie kolokwium z anatomii z zakresu głowa, szyja i kończyna górna, a jak skończę to pewnie wrócę do domu uczyć się genetyki... Taki los studenta :)

Ostatnio u karminowych ust zobaczyłam notkę, gdzie przedstawiała kosmetyki, z którymi zaczyna ten rok. Wcześniej zbiory można było obejrzeć u Kamili. Myślę, że taka akcja skłania do refleksji. Mnie skłoniła :D
Także przedstawiam produkty, które leżą nieotworzone bądź są otwarte i używane każdego dnia. Wszystko, co posiadam w kwestii pielęgnacji. Niektóre zapasy wystarczą mi na wieki wieków.

W planach na najbliższe miesiące mam wykończenie części kosmetyków do włosów, gdyż planuję zakup bardziej naturalnych kosmetyków :)
I rzecz jasna zakaz kupowania żeli pod prysznic i wszelkiego rodzaju balsamów i maseł do ciała.


Może dla niektórych to ilość niewielka. Dla mnie część jest w porządku, resztę będę z zapałem zużywać :) Życzcie mi powodzenia :)
Jak coś Was szczególnie zainteresowało to mówicie :)
I na koniec statystyka:

Żele pod prysznic 8
Balsamy i masła 7
Kremy do rąk/stóp 3
Peelingi 2
Demakijaż 4
Pielęgnacja twarzy 5
Szampony 2
Odżywki/maski 5
Olejki 5
Zmywacz do paznokci 1
Sól do kąpieli 1
Suchy szampon  1
Kremy uniwersalne 2
Perfumy 2
Farba do włosów 1     

środa, 19 grudnia 2012

Co skończyłam przed końcem świata?

Przepraszam, że mnie tu mało ostatnio, ale ciężki czas nadszedł - zaliczenia, przygotowania do świąt, sprzątanie i raz jeszcze nauka... Ale będę bardziej, obiecuję, jak tylko przetrwam ;)

Tymczasem dzisiaj post o kończeniu.
Może nie świata, ale kosmetyków i paru innych rzeczy :)

Zacznijmy klasycznie - co udało mi się zużyć?


Herbatka Pokrzywa FIX - moje pierwsze pudełeczko, robiłam sobie przerwę kilkutygodniową, a teraz do niej wróciłam - polecam gorąco! :)
Jantar wcierka - nie podeszła mi zupełnie, efektów nie było, dodatkowo przetłuszczał włosy przy nasadzie... Nie wrócę niestety.
Alterra Biotyna i kofeina - bardzo przyjemny szampon o dobrej wydajności, może ceny regularnej nie wart, ale w promocji na pewno się w niego jeszcze zaopatrzę :)
Alterra Kwiat neroli i bambus - już mówiłam, żelom Alterry podziękuję.
Elseve szampon do włosów długich - w końcu! ostatecznie używałam go do prania, golenia nóg, mycia włosów, prania pędzli... aż śmiem twierdzić, że będzie mi go trochę brakowało :D Wydajność - zabójcza.
Essence zmywacz do paznokci - do jasnych kolorów jak znalazł, najlepszy bezacetonowy zmywacz jaki znam. Jak będę miała dostęp to kupię ponownie.
Isana suchy szampon - kupię ponownie, na pewno i to niedługo, bo Wizaż oferuje nam zniżkę 20% na ten produkt do końca grudnia.
Maska Pantene - sama szału nie robiła, więc dodałam do niej trochę innych odżywek i jakoś zeszła, ale nie wrócę do niej - moje włosy jej nie lubiły.
Płatki Lilibe - moje ulubione :)
Lakier Miss Sporty - zgęstniał na amen. Szkoda, bo go lubiłam :(

Jak to się ma do planów?

 4 z 8, połowa. Nie jest źle :) (puste opakowanie po pomadce zaginęło w akcji)

Zweryfikowałam więc plany, poczyniłam jeszcze bardziej ambitne i oto co planuję zużyć do połowy stycznia :)
1. Mgiełka Jantar - używam dzielnie do... olejowania :)
2. Hean Maxxi Lash Flexi - mam wrażenie, że to jej ostatnie dni.
3. Tonik Yoskine
4. Krem do rąk Cien - do stópek na zimę.
5. Biała Perła - problem z nią jest taki, że nigdy nie mogę znaleźć tych 30 minut. Ale będzie wolne to poszukam :)
6. Maska Kallos Latte - postaram się skrobnąć o niej co nie co zanim się skończy...
7. Masło do ciała Mango

Jak mi pójdzie? Okaże się za miesiąc :)


Co jeszcze skończyłam?

Dekorować choinkę w mieszkaniu studenckim.


Piec i lukrować pierniczki.

Porządki jeszcze czekają :)


I na sam koniec muszę się Wam pochwalić co dostałam od mego Lubego (Luby, dziekuję! ;*)
Zapach iście zimowo-świąteczny, mogę to masełko wąchać całymi dniami :) Tym bardziej masło z mango mogłoby się już skończyć...


A jak Wasze przygotowania do Świąt? Gotowe? Czy jeszcze w lesie? :)


poniedziałek, 5 listopada 2012

Oręż do walki - plan zapuszczania włosów

Znów o włosach.

Wspominałam zdaje się kiedyś, że obecnie mam najdłuższe włosy w całym swoim życiu. W planach zaś osiągnięcie długości, o której marzę od dziecka.
Wiem, że włosy same nie urosną - osiągnęły magiczną granicę i dalej nie rosną (związane z wiekiem włosa). Ciekawi mnie czy uda mi się to zmienić.

Co ma mi pomóc?

PAŹDZIERNIK
1. Suplement - 2 razy dziennie (zawiera m.in. krzem, biotynę, wapń, cynk, magnez, kwas foliowy, selen, witaminę B6, itd...).
2. Jantar - jest mi on mocno obojętny, ale może dopingowany od wewnątrz poradzi sobie lepiej.
3. Pokrzywa - 1 kubek z 1 torebki dziennie.

Gdy szeregi zostaną nieco uszczuplone do akcji wkroczy mój czarny koń i mała armia ziarenek, z którymi nie miałam jeszcze do czynienia.
4. Siemię lniane - czeka w szafie na swoją kolejkę - zewnętrznie i wewnętrznie.
5. Olej rycynowy - liczę na niego! Już raz mi pomógł :)

Spokojnie, nie mam zamiaru stosować tego wszystkiego naraz. Po kolei.
Nie wykluczam drożdży. W grudniu rozejrzę się też może za kuracją Joanna Rzepa.

Poza tym staram się też zadbać nie tylko o długość, ale o wygląd - wracam do olejowania (trwa autorski eksperyment z wykorzystaniem niechcianych % - o nim kiedyś ;)), regularnego odżywiania i delikatnego mycia, przeplatanego oczyszczaniem.
Włosy pewnie będą musiały przeżyć zaplecione w warkocz tudzież zawinięte w kok i włożone pod czapkę. Zima nie będzie dla moich wysokoporowatych kosmyków łatwa. Miejmy jednak nadzieję, że dzięki powziętej pielęgnacji będzie trochę bardziej łaskawa :)

Jakie "wspomagacze" zapuszczania włosów polecacie? Suplementy? Oleje? Wcierki? Magiczne sposoby? Czekam na Wasze komentarze! :)

czwartek, 1 listopada 2012

TAG - Moje włosy w pigułce + zaczynamy zapuszczanie wspomagane :)

Podłapałam TAG - zainteresowanych zapraszam do lektury :)


1. Twój naturalny kolor włosów? 

Zwykły, polski blond (wiecie o czym mówię :)), z jaśniejszymi złotymi przebłyskami latem, zimą ciemnieje.

2. Twój obecny kolor włosów?

Około 10cm od skóry głowy kolor jest naturalny. Reszta to wypłukany rudo-złoty odcień bezbarwnej henny Cassia. W świetle sztucznym dużej różnicy nie ma. Gdy się przyjrzeć widać, że odcienie się różną - zwłaszcza, że mój naturalny kolor nie jest tak ciepły...
 
3. Aktualna długość Twoich włosów?


3 cm za zapięcie od stanika, przy naturalnym skręcie sięgają po prostu zapięcia.
 
4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy? 


Marzą mi się włosy do talii - od kiedy pamiętam takiej długości nie udało mi się osiągnąć, bo ich magiczna granica jest właśnie w punkcie, w którym są teraz.

5. Jak często podcinasz końcówki? 

Rzadko. Bardzo, bardzo rzadko. Ostatnio podcinałam w sierpniu, wcześniej... w sierpniu 2011. Wszystko przez to że nie ufam fryzjerom, a moja zaufana osóbka (;*) mieszka daleko.

6. Twoje włosy są proste,kręcone czy falowane?

Falowane, że aż miło. Odpowiednio potraktowane lubią się delikatnie skręcać.
 
7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
 


Wysoką, zdecydowanie - z olejem kokosowym się nie lubią (przynajmniej ze stosowanym solo), moczą się błyskawicznie, a nadany raz kształt i fryzurę trzymają dzielnie nawet dwa dni.

8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.)?

Mają skłonności do przetłuszczania się przy skórze głowy, reszta raczej normalna.
 
9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny? 


Wstać, rozpleść warkocz, przeczesać włosy palcami, zapleść warkocz i heja na miasto.
Ale podejrzewam, że nie o tym chciałyście usłyszeć :D
Włosy myję średnio co 3 dni. Raz na tydzień przed myciem nakładam olej. Myję albo delikatnym Babydream, albo Alterrą (obecnie). Po myciu maska albo odżywka do spłukiwania (gdy nie mam czasu to długość włosów myję po prostu balsamem dla mam Babydream). Suszenie naturalne, nie używam suszarki, prostownicy średnio raz na trzy-cztery miesiące.

10. Czego nie lubią Twoje włosy?

Nie lubią czesania szczotką, o czym przekonałam się dopiero niedawno. Nie lubią wiatru - zawsze wtedy plączą się niemiłosiernie we wszystko. Nie lubią suszarki, co objawia się wszechobecnym puchem. Nie lubią przeładowania silikonami.

 
11. Co lubią Twoje włosy? 


Uwielbiają krem do rąk z Biedronki (kosmetyk idealny! ale o nim za jakiś czas :)). Poza tym darzą uczuciem olejek rycynowy i grzebień z szeroko rozstawionymi zębami :) Uwielbiają słońce, co objawiają złotymi przebłyskami.

12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?

Warkocz! Zwykły, francuski, duński (zwany też holenderskim) zaplatany nad czołem, kłos... Każdy jednym słowem.
Ostatnio przekonuję się też do koków.
 
13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić,to co by powiedziały?


"Obiecałaś naturalną pielęgnację i co? Kiedy będzie? Poza tym to dzięki, że nie używasz szczotki. I nie myśl sobie, że urośniemy więcej."
A ja się będę nimi tylko troskliwiej opiekować, żeby zagrać im na nosie z tą długością i zapewnić to, na co liczą ;)


Wszystkich chętnych zapraszam do zabawy - TAG już przejechał całą blogosferę, ale ja zamieszczam go właśnie na początek akcji zapuszczania włosów - jako motywację i "słowo na start" :)

A dlaczego start? Bo zaczynam akcję zapuszczania włosów. Na dzisiaj czyli 1.11 moje włosy wyglądają tak:


Jak będzie za 3 miesiące? Przekonamy się ;) Co do "dopalaczy" nie jestem jeszcze zdecydowana, ale jak wybiorę jakieś połączenie to dam znać. Marzą mi się włosy do talii, ale jak widać daleko im do tego, a im bardziej ja chcę, tym bardziej one się skręcają... Zobaczymy.
Powodzenia wszystkim, którzy startują :)

środa, 4 lipca 2012

Podsumowanie akcji - "Zapuszczanie włosów do wakacji"

Miało być w poniedziałek. Ale urwanie głowy, urwanie chmury. Jest dzisiaj :)

Nawet nie myślałam, że te miesiące zapuszczania włosów miną tak szybko! A tu już koniec akcji! Co nie oznacza wcale końca zapuszczania włosów i dbałości o nie - o nie! ;) Właśnie teraz zaczyna się prawdziwa walka.

Będzie krótko i na temat.

Zdjęcia:








Włosy mierzone w kwietniu:
- pasmo kontrolne - 39cm
- dł. całkowita - 60cm

Włosy mierzone w lipcu:
- pasmo kontrolne - 41cm
- dł. całkowita - 62cm

Sumarycznie na zdjęciach:

marzec - lipiec
Zawrotnych efektów nie osiągnęłam. Jednak włosy nabrały blasku (chociaż nieco wypłowiały od słońca...), objętości (z ograniczenia silikonów i mnóstwa baby-hair), miękkości, a liczę się z tym, że w tym momencie mam najdłuższe włosy w całym swoim życiu (!).

Nie ustaję w drodze do zadbanych długich włosów. W planach mam zamówienie zZróbSobieKrem. Problem w tym, że przydałyby mi się też pędzle, bo moje dotychczasowe już sobie nie radzą...
Konflikt iście tragiczny... Zobaczymy co z tego wyniknie. 
Możecie się spodziewać dalszych aktualizacji ;)

poniedziałek, 2 lipca 2012

Inspired by places: Kenya (+sukienki dwie)

Post dla widzów o silnych nerwach.

Wszyscy już wiemy jak wygląda zachód słońca w Kenii, jakie barwy ma flaga narodowa. Wiemy też, mniej więcej jakie żyją tam zwierzątka, a dzięki Słomce >klik< poznaliśmy nawet jedno z plemion.

Idę w te ślady.

Jeśli masz słabe nerwy to nie zjeżdżaj niżej. Naprawdę.
Posłuchaj sobie dobrej muzyki.

Jeśli chcesz zobaczyć sukienki to zamknij oczy zjedź na sam dół i przesuwaj do kreski.

Plemię Kikuju (Kĩkũyũ, Gĩkũyũ, Gikuju) to najliczniejsza grupa etniczna Kenii. Ich ojczyzną są żyzne, centralne wyżyny Kenii, na których prowadzili rolniczy tryb życia. Ich językiem jest język kikuju, na który składają się trzy dialekty. Kikuju byli jednym z najaktywniejszych plemion podczas walki o niepodległość Kenii.

Mi to zacne plemię posłużyło za inspirację.

Prawda, że uroczo?

Oryginał:
Do wykonania makijażu (?) posłużyły mi:
- maseczka Avon - Japoński ryż i sake (rodem z Afryki :D)
- cień My Secret brązowy i jakiś stary pseudo-bronzer
- pędzelka Essence
___________________________________________________________________________________

Na osłodę po ciężkich przeżyciach wrzucam zdjęcia sukienek - pomarańczowa jest sukienką główną na wesele (zdominowała tą granatową), a druga wybitnie dzienną :)

 
Zakupiona na Targu Zielińskiego we Wro.
U siebie w miejscowości na Hali Targowej też ją widziałam, ale była droższa.

Kolor jest rudy.
Złoty pasek (co wieje tandetą z leksza) zastąpię białym z granatowej sukienki.
kolor z fleszem

kolor bez flesza



Zakupiona w Reserved na wyprzedaży.
Rozmiar 36.
Dla mnie ma długość przed kolano, ale może też posłużyć jako spódnica ;)


Nie pokażę niestety na sobie, bo światło mi uciekło :(
Dobrego wieczoru i do następnego!

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...