Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapuszczanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapuszczanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lutego 2013

Podsumowanie zapuszczania włosów - listopad do lutego

Witajcie!
Zdaje się, że ostatni post na blogu pochodzi sprzed tygodnia... Jak pisałam - byłam w podróży (ferie!), dodatkowo pojawiły się problemy ze sprzętem. Mam jednak aparat, jestem już we Wro i mogę znów do Was pisać :)

Dzisiaj nadszedł czas na podsumowanie akcji zapuszczania włosów, do której przyłączyłam się z początkiem listopada zeszłego roku.

Różnica przedstawia się następująco:

Pierwsze zdjęcie robione jest z lampą błyskową 31 października, drugie robiłam dzisiaj rano (bez lampy).
Od listopada minęło 3,5 miesiąca - czyli normalne włosy powinny urosnąć około 3,5 cm. Moje bez wspomagania w takim czasie rosną około 2cm. A tu? Widać różnicę!

Przez dwa miesiące towarzyszyła mi herbata z pokrzywy - i to ona stała się moim lekiem na całe zło - ograniczyła wypadanie włosów i przyspieszyła porost.
Próbowałam pić siemię lniane... przez tydzień... Więcej nie mogłam, ale teraz planuję do niego wrócić :)
Brałam MegaKrzem, ale miesiąc - jak pisałam na włosy nie działał.

Oprócz tego regularna pielęgnacja i dwa farbowania (po prawej włosy tuż po farbowaniu, po prawej jakiś miesiąc po farbowaniu "Srebrnym pyłem" z Joanny - henna jak wychodzi, tak wychodziła.).

Co mi towarzyszy?




Szampony - głównie Barwa Naturalna Zielone Jabłuszko (który skończył się kilka dni temu...), ostatnio pokazywany Garnier Ultra Doux dla lepszego oczyszczenia, Alverde, który wprowadził się do mnie niedawno i babydream, na chwile, kiedy moje włosy potrzebują delikatności :)












W kwestii odżywek moje włosy nie wymagają już mocnego karmienia - wystarczą im lekkie odżywki, których używam po każdym myciu włosów. Zostało mi jeszcze pół Isany z olejkiem babassu, aktualnie dołączyła do niej kokosowa Balea.











Oleje. Wybaczą każdą niesystematyczność, poratują włosy z każdego przesuszenia, puszenia i niesubordynacji. IHT 9 od Lass Naturals wyeliminował wszystkie inne oleje. Ośmielił się do niego dołączyć Alverde z olejkiem arganowym i migdałem - w tym momencie nie mam ochoty na żadne inne oleje :)














Naturalne cuda do stylizacji, o których nie omieszkam napisać troszkę więcej :)
Sok z aloesu i żel z siemienia lnianego.













Mój cel - włosy do pasa coraz bliżej, przekroczyłam "zaczarowaną granicę". Miejmy nadzieję, że do wakacji się uda! :)

Jak się mają Wasze włosy? Zapuszczacie czy wolicie trzymać się krótko?  :)

zdjęcie sprzed chwili w świetle sztucznym z lampą - włosy potraktowane czapką, śniegiem, szalikiem i deszczem... wciąż walczę, ale puch na moich włosach zdarza się coraz rzadziej :) -->

poniedziałek, 5 listopada 2012

Oręż do walki - plan zapuszczania włosów

Znów o włosach.

Wspominałam zdaje się kiedyś, że obecnie mam najdłuższe włosy w całym swoim życiu. W planach zaś osiągnięcie długości, o której marzę od dziecka.
Wiem, że włosy same nie urosną - osiągnęły magiczną granicę i dalej nie rosną (związane z wiekiem włosa). Ciekawi mnie czy uda mi się to zmienić.

Co ma mi pomóc?

PAŹDZIERNIK
1. Suplement - 2 razy dziennie (zawiera m.in. krzem, biotynę, wapń, cynk, magnez, kwas foliowy, selen, witaminę B6, itd...).
2. Jantar - jest mi on mocno obojętny, ale może dopingowany od wewnątrz poradzi sobie lepiej.
3. Pokrzywa - 1 kubek z 1 torebki dziennie.

Gdy szeregi zostaną nieco uszczuplone do akcji wkroczy mój czarny koń i mała armia ziarenek, z którymi nie miałam jeszcze do czynienia.
4. Siemię lniane - czeka w szafie na swoją kolejkę - zewnętrznie i wewnętrznie.
5. Olej rycynowy - liczę na niego! Już raz mi pomógł :)

Spokojnie, nie mam zamiaru stosować tego wszystkiego naraz. Po kolei.
Nie wykluczam drożdży. W grudniu rozejrzę się też może za kuracją Joanna Rzepa.

Poza tym staram się też zadbać nie tylko o długość, ale o wygląd - wracam do olejowania (trwa autorski eksperyment z wykorzystaniem niechcianych % - o nim kiedyś ;)), regularnego odżywiania i delikatnego mycia, przeplatanego oczyszczaniem.
Włosy pewnie będą musiały przeżyć zaplecione w warkocz tudzież zawinięte w kok i włożone pod czapkę. Zima nie będzie dla moich wysokoporowatych kosmyków łatwa. Miejmy jednak nadzieję, że dzięki powziętej pielęgnacji będzie trochę bardziej łaskawa :)

Jakie "wspomagacze" zapuszczania włosów polecacie? Suplementy? Oleje? Wcierki? Magiczne sposoby? Czekam na Wasze komentarze! :)

czwartek, 1 listopada 2012

TAG - Moje włosy w pigułce + zaczynamy zapuszczanie wspomagane :)

Podłapałam TAG - zainteresowanych zapraszam do lektury :)


1. Twój naturalny kolor włosów? 

Zwykły, polski blond (wiecie o czym mówię :)), z jaśniejszymi złotymi przebłyskami latem, zimą ciemnieje.

2. Twój obecny kolor włosów?

Około 10cm od skóry głowy kolor jest naturalny. Reszta to wypłukany rudo-złoty odcień bezbarwnej henny Cassia. W świetle sztucznym dużej różnicy nie ma. Gdy się przyjrzeć widać, że odcienie się różną - zwłaszcza, że mój naturalny kolor nie jest tak ciepły...
 
3. Aktualna długość Twoich włosów?


3 cm za zapięcie od stanika, przy naturalnym skręcie sięgają po prostu zapięcia.
 
4. Długość na jaką chciałabyś zapuścić włosy? 


Marzą mi się włosy do talii - od kiedy pamiętam takiej długości nie udało mi się osiągnąć, bo ich magiczna granica jest właśnie w punkcie, w którym są teraz.

5. Jak często podcinasz końcówki? 

Rzadko. Bardzo, bardzo rzadko. Ostatnio podcinałam w sierpniu, wcześniej... w sierpniu 2011. Wszystko przez to że nie ufam fryzjerom, a moja zaufana osóbka (;*) mieszka daleko.

6. Twoje włosy są proste,kręcone czy falowane?

Falowane, że aż miło. Odpowiednio potraktowane lubią się delikatnie skręcać.
 
7. Jaką porowatość mają Twoje włosy?
 


Wysoką, zdecydowanie - z olejem kokosowym się nie lubią (przynajmniej ze stosowanym solo), moczą się błyskawicznie, a nadany raz kształt i fryzurę trzymają dzielnie nawet dwa dni.

8. Jakie są Twoje włosy (np. normalne, przetłuszczające się, suche itp.)?

Mają skłonności do przetłuszczania się przy skórze głowy, reszta raczej normalna.
 
9. Jak wygląda Twój codzienny włosowy rytuał pielęgnacyjny? 


Wstać, rozpleść warkocz, przeczesać włosy palcami, zapleść warkocz i heja na miasto.
Ale podejrzewam, że nie o tym chciałyście usłyszeć :D
Włosy myję średnio co 3 dni. Raz na tydzień przed myciem nakładam olej. Myję albo delikatnym Babydream, albo Alterrą (obecnie). Po myciu maska albo odżywka do spłukiwania (gdy nie mam czasu to długość włosów myję po prostu balsamem dla mam Babydream). Suszenie naturalne, nie używam suszarki, prostownicy średnio raz na trzy-cztery miesiące.

10. Czego nie lubią Twoje włosy?

Nie lubią czesania szczotką, o czym przekonałam się dopiero niedawno. Nie lubią wiatru - zawsze wtedy plączą się niemiłosiernie we wszystko. Nie lubią suszarki, co objawia się wszechobecnym puchem. Nie lubią przeładowania silikonami.

 
11. Co lubią Twoje włosy? 


Uwielbiają krem do rąk z Biedronki (kosmetyk idealny! ale o nim za jakiś czas :)). Poza tym darzą uczuciem olejek rycynowy i grzebień z szeroko rozstawionymi zębami :) Uwielbiają słońce, co objawiają złotymi przebłyskami.

12. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?

Warkocz! Zwykły, francuski, duński (zwany też holenderskim) zaplatany nad czołem, kłos... Każdy jednym słowem.
Ostatnio przekonuję się też do koków.
 
13. Gdyby Twoje włosy umiały mówić,to co by powiedziały?


"Obiecałaś naturalną pielęgnację i co? Kiedy będzie? Poza tym to dzięki, że nie używasz szczotki. I nie myśl sobie, że urośniemy więcej."
A ja się będę nimi tylko troskliwiej opiekować, żeby zagrać im na nosie z tą długością i zapewnić to, na co liczą ;)


Wszystkich chętnych zapraszam do zabawy - TAG już przejechał całą blogosferę, ale ja zamieszczam go właśnie na początek akcji zapuszczania włosów - jako motywację i "słowo na start" :)

A dlaczego start? Bo zaczynam akcję zapuszczania włosów. Na dzisiaj czyli 1.11 moje włosy wyglądają tak:


Jak będzie za 3 miesiące? Przekonamy się ;) Co do "dopalaczy" nie jestem jeszcze zdecydowana, ale jak wybiorę jakieś połączenie to dam znać. Marzą mi się włosy do talii, ale jak widać daleko im do tego, a im bardziej ja chcę, tym bardziej one się skręcają... Zobaczymy.
Powodzenia wszystkim, którzy startują :)

środa, 4 lipca 2012

Podsumowanie akcji - "Zapuszczanie włosów do wakacji"

Miało być w poniedziałek. Ale urwanie głowy, urwanie chmury. Jest dzisiaj :)

Nawet nie myślałam, że te miesiące zapuszczania włosów miną tak szybko! A tu już koniec akcji! Co nie oznacza wcale końca zapuszczania włosów i dbałości o nie - o nie! ;) Właśnie teraz zaczyna się prawdziwa walka.

Będzie krótko i na temat.

Zdjęcia:








Włosy mierzone w kwietniu:
- pasmo kontrolne - 39cm
- dł. całkowita - 60cm

Włosy mierzone w lipcu:
- pasmo kontrolne - 41cm
- dł. całkowita - 62cm

Sumarycznie na zdjęciach:

marzec - lipiec
Zawrotnych efektów nie osiągnęłam. Jednak włosy nabrały blasku (chociaż nieco wypłowiały od słońca...), objętości (z ograniczenia silikonów i mnóstwa baby-hair), miękkości, a liczę się z tym, że w tym momencie mam najdłuższe włosy w całym swoim życiu (!).

Nie ustaję w drodze do zadbanych długich włosów. W planach mam zamówienie zZróbSobieKrem. Problem w tym, że przydałyby mi się też pędzle, bo moje dotychczasowe już sobie nie radzą...
Konflikt iście tragiczny... Zobaczymy co z tego wyniknie. 
Możecie się spodziewać dalszych aktualizacji ;)

czwartek, 14 czerwca 2012

Atak z buszu - o pielęgnacji włosów

Wiem, że nie miną 3 tygodnie, a akcja zapuszczania włosów się skończy i wtedy przyjdzie czas na podsumowania. Ale pod poprzednim podsumowaniem Mysia M prosiła o moje włosy bez ingerencji szczotki (czytam uważnie Wasze komentarze ;)) [a na bloga Mysi zapraszam gorąco - zdecydowane w ścisłej czołówce moich ulubionych :)]
Także no.

Zaczniemy od używanych akurat produktów. Oto sztab moich pomocników:

1. Żel uniwersalny Babydream
2. Oliwka dla dzieci Babydream
3. Odżywka Isana z olejkiem babassu
4. Alterra Pomarańcza i brzoza
5. Olej rycynowy
6. Vatika (nie to nie, sama ją zużyję :D)
7. Barwa naturalna - Żurawina
8. Wcierka Jantar
9. Schwarzkopf  Miracle Oli
10. Mgiełka -> patrz niżej
11. Masażer do skóry głowy (nowy nabytek - jest świetny! :))


10. Mgiełka do ujarzmiania puchu składa się z:
a) balsam z apteczki Babuni jako baza (muszę go zużyć jakoś...)
b) mgiełka do włosów Jantar
c) olejek Alterra Cellulit (j.w.)
d) Miracle Oil (jak wyżej)

Zdałam sobie sprawę jak sporo tego jest dopiero jak nie byłam wstanie wziąć wszystkiego na raz w ręce i musiałam sobie pomóc miską.
Ale co mi to daje? Zobaczmy:
Od marca -> kwiecień (zapomnijmy o tym...) -> do czerwca.


Widać różnicę? Ja ją widzę przede wszystkim w tym, że włosy stały cię cięższe i delikatnie bardziej nawilżone. No i nieco im się podrosło :)
Nie widać? Oto dlaczego.
Moje włosy nie mają takiego zakrętu naturalnie jak na zdjęciach ("efekt warkocza").
Moje włosy naturalnie wyglądają tak (zostały przeczesane palcami, schły naturalnie)

<UWAGA! ATAK BUSZWOMANA> 
Henna zaczęła się wymywać - zgubiłam rudość, pozostał piękny, wielowymiarowy blond.

 Dokładnie tak wyglądały wczoraj po olejowaniu, zmyciu i odżywce z Isany. W końce wtarłam trochę oleju kokosowego. To poniekąd tłumaczy, dlaczego nie widać przyrostu. Jak też to, że na zdjęciach zawsze mam puch. 
 
Wciąż szukam idealnego nawilżacza. I na lipiec szykuję zamówienie z ZSK. Wszelkie sugestie dot. nawilżenia przyjmuję z otwartymi ramionami (o ile się dzikusa nie boicie :D).
___________________________________________________________________________________

Na koniec wrzucę zdjęcie, które niech będzie przestrogą - włosy bardzo nie lubią, kiedy znienacka atakuje się je agresywnie bombą (bombami!) silikonowymi. Może innym one służą, mi nie.
Po sesji (jednej!) z tymi dwoma produktami (tylko tymi dwoma) skóra głowy mnie swędziała, włosy się puszyły gorzej niż zwykle, były szorstkie, matowe i uwaga - LECIAŁY na potęgę! Szybko wróciłam do prostej pielęgnacji - problem został zażegnany.
Użyję może raz na miesiąc każdego (osobno!) max. Żeby zużyć. Moje włosy tego nie lubią.
dodam, że szampon kiedyś był moim ulubionym, a do marki Pantene też nic nie miałam, oprócz tego, że włosy szybko się przyzwyczajały.
Dobrego dnia! I powodzenia wszystkim, którzy mają jeszcze egzaminy - damy radę! :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Zapuszczanie - podsumowanie I

Słońce już tak ma, że chyba nie lubi się pojawiać do zdjęć. Jak wyciągam aparat ono sobie idzie.

Dziś czas na pierwsze podsumowania - zapuszczamy włosy do wakacji! <link>

Jak to było przez dwa miesiące?
Na plus:
+ olejowanie - regularnie, acz krótko, bo mam na rano zajęcia i nie mogłam zostawiać oleju na całą noc, jednak służy mi już te kilka godzin
  -> Vatika, Alterra Brzoza i Pomarańcza, Oliwka Babydream
+ odżywka d/s - moje odkrycie! Okazało się, że znajdzie się chwila czasu, a efekty są porażające (na plus rzecz jasna)
  -> Isana z olejkiem Babassu
+ powoli przechodzę na delikatniejsze szampony - na półce stoi duża butla Elseve, używana kiedy nie mam czasu na żadne zabiegi pielęgnacyjne, jak nie muszę to nie używam silikonów ^ ^
  -> Babydream (średnio na jeża.), Barwa z czarną rzepą
+ nie używam suszarki, po raz pierwszy od pół roku zdarzyło mi się wyprostować włosy
+ odstawiłam jedwab, co wysusza
+ aplikuję olejek-cud (będzie o nim za jakiś czas, nie, nie rycynowy;))
+ szczotkuję włosy, po myciu rozczesuję grzebieniem o szerokich zębiszczach
+ olejek rycynowy + masaż skalpu
+ zaplatam warkocza
Na minus:
- są tak miękkie, że macam je nałogowo i noszę wiecznie rozpuszczone
- ciężko mi przychodzi zebranie się i podejście do maski, cały czas idę :D
- śpię w wilgotnych włosach, bo myję je zwykle późno
- czasem ciężko jest mi je ogarnąć, bo nie chcą się ułożyć, więc ściągam je mocno gumką (ale nie recepturką! o nie!)
- suchy szampon... i to plus i minus. od czasu do czasu... miejcie mnie za usprawiedliwioną :)
- czapka...

A tu efekt po 2 miesiącach wzmożonej pielęgnacji:

23.04
3.03


<- Przed



         Po ->
















Zdjęcie tego nie oddaje, ale nie ścinałam włosów, a tym bardziej ich nie farbowałam - uroki oświetlenia...
Obecna długość włosów - pasemko kontrolne                    - 39 cm
                                        - od czubka głowy do końcówek - 60 cm
(60! przez to, że są falowane nie widać tej długości! po "rozciągnięciu" sięgają prawie pasa!)
Długość chciana: tak do talii bez "rozciągania", myślę, że do 69cm... (kontrolne 48cm).

Nie pijam drożdży, uzupełniam się suplementami, ale nieregularnie. Obiecuję poprawę :)
Widać różnicę?
W dotyku zdecydowanie, pytanie czy w wyglądzie też?

niedziela, 4 marca 2012

Czas się zapuścić - czyli akcja "Zapuszczamy włsoy na wakacje!" u Soveir

Wybaczcie mi częstotliwość dodawania postów. W tygodniu trochę przyhamuję.
Tymczasem jestem przeziębiona, nauka przede mną i nieciekawa sprawa z mieszkaniem i sąsiadami na głowie, także... coś sobie napiszę :D

Cieszę się ogromnie, że przechodzi przez mój blog coraz więcej osób - dzięki Wam wszystkim! Jednocześnie bardzo proszę o nie umieszczanie komentarzu typu: "fajny blog, zapraszam do mnie" tudzież "obserwuję, liczę na to samo". 
Odwiedzam bloga każdej osoby, która zostawia u mnie komentarz, jeśli coś mi wpadnie w oko to komentuję i obserwuję z własnej woli.

Dobrze, nie o tym miało być.
Z miesięcznym opóźnieniem (miało być od 1 lutego, wyszło, jak wyszło...) dołączam się do akcji u Soveir - czyli zapuszczamy włosy! 
Ostatni raz u fryzjera byłam jakoś w sierpniu/wrześniu, straciłam tyle na długości (na własne życzenie...), że żal mi było przez 3 tygodnie... teraz odrosły i obiecałam sobie, że nie skracam ich do licencjatu (jestem na pierwszym roku), może tyle, co końcówki tylko, ale i to najlepiej sama :)

Na dzień 1 marca moje włosy prezentowały się następująco:

Niech moją motywacją będzie to zdjęcie:

Przede wszystkim jeśli chodzi o wygładzenie i blask włosów. Oczywiście długość też.
Nie mam centymetra, ale do upragnionej długości brakuje mi ok. 15cm.
Wydaje mi się to nieosiągalne w tak krótkim czasie, ale może chociaż trochę... zobaczymy :) tymczasem jak nazwa bloga głosi zaplatam włosy w warkocz i uzbrajam się w cierpliwość.

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...