Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lipca 2013

Przypadkiem znaleziona perełka

Od nieco ponad roku staram się dobierać kosmetyki do typu włosów, jaki posiadam. Są one wysokoporowate z ogromną tendencją do puszenia. Odpowiednio traktowane potrafią się odwdzięczyć pięknym skrętem - nie są to loki, ale całkiem konkretne fale. Przy długości do pasa robią wrażenie. Wciąż zbieram się do fryzjera, ale muszę popytać o jakiegoś zaufanego w moim mieście, bo szkoda mi nagle stracić połowę długości przez widzimisię fryzjerki. Przyjdzie czas ;)

Wracając do tematu.

Szampony, których używam dzielę na delikatne (Babydream), z łagodniejszym detergentem (Alverde Jabłko i Papaja) i te proste, silne i oczyszczające, stosowane raz na tydzień (Balea Malinowa). Tak to działa, kiedy jestem we Wro. W domu sprawy mają się inaczej.
Moja Mama - posiadaczka któtkich, cienkich i delikatnych włosów poprosiła mnie o kupno szamponu. Babydream bowiem oczyszczał nieźle, łagodził skórę głowy, ale też uniemożliwiał ułożenie takich włosów (a układane muszą być codziennie na okrągłej szczotce).

Powędrowałam do Rossmanna. Zapraszam na recenzję tego, co przyniosłam ;)

Schwarzkopf, Gliss Kur Total Repair, Szampon do włosów suchych i zniszczonych

>link do KWC<

Techniczne:
1. Opakowanie - typowe dla kosmetyków GlissKur. Zapięcie ma mocne, dobrze leży w dłoni, a w razie potrzeby można postawić na zakrętce. Mieści 400ml, natomiast nie widać ubytku, dopiero pod światło.


2. Zapach i konsystencja - szampon pachnie ładnie, acz chemicznie. Utrzymuje się na włosach. Zdarzało się, że słyszałam komplementy na temat zapachu moich włosów :D Szampon ma perłową barwę, nie ucieka przez palce, dobrze się pieni.


3. Wydajność - dobra - jednej osobie codziennie myjącej włosy, przy mojej pomocy od czasu do czasu wystarczył na 1,5 miesiąca.

Moja opinia:
Zanim sięgnęłam po ten szampon przeczytałam masę recenzji drogeryjnych szamponów.
Na początku umyłam nim głowę i w sumie było jak zwykle - po użyciu odżywki włosy były miękkie i dobrze się rozczesywały. Następnego dnia (myję włosy wieczorem) obudziłam się z pięknymi falami. Efekt przypisałam użytemu olejkowi.
Kiedy jednak myłam włosy po raz kolejny olejku już nie użyłam, a rano znów gościł na mej głowie zdefiniowany skręt. Tu zaświeciła się żarówka.
Szampon świetnie oczyszcza włosy (zasługa SLeS). Ale to nie wszystko. Na dobrą sprawę nie potrzebna jest później odżywka.  Włosy rozczesują się świetnie, nie puszą się, ładnie układają, a dodatkowo przy wysychaniu widać pielęgnujący wpływ szamponu. Okej, nie naprawia włosa od środka (umówmy się - w takie bajki nie wierzymy), a przy częstym stosowaniu może powodować podrażnienie wrażliwej skóry głowy (SLeS). Mimo to szampon ten jest moim kosmetycznym odkryciem - świetnie sprawdzi się na wyjazdach, kiedy miejsce w kosmetyczce jest skrajnie ograniczone, tak samo jak czas, który możemy poświęcić na pielęgnację włosów.

Skład:

Cena: ok 16zł/400ml Rossmann (teraz cena promocyjna - 9,50zł)

Znacie ten szampon?
Czego używacie do mycia głowy kiedy nie ma czasu albo jesteście po prostu zmęczone i ostatnie na co macie ochotę to nakładanie i zmywanie odżywek?

wtorek, 12 lutego 2013

Pod lipą - zwykły szampon od Garniera

Wtorek w rozjazdach - te słowa piszę do Was w pociągu relacji Głogów - Wrocław o godzinie 07.05 :) wieczorem czeka mnie jeszcze trasa do Poznania (zachciało się ferii to ma). Także nie bacząc na ponure niebo i ośnieżone pole za moim oknem - recenzja szamponu od Garniera.

(zgasili światło w pociągu. teraz do czytania mogę sobie poświecić oczami.)



Garnier, Ultra Doux, Szampon oczyszczający z kwiatem lipy












Techniczne:
1. Opakowanie - dostępne w dwóch standardowych wielkościach - 250ml i 400ml. Płaskie, zgrabne, jasnozielone, z mocnym zamknięcięm. Jedyne zastrzeżenie mam do otworu - jest nieco za duży, przez co wylewa się za dużo produktu, co rzutuje na jego wydajność.

2. Zapach - pachnie ziołowo, a właściwie drzewnie, zapach może się nie podobać, ale na pewno nie jest tak duszący jak np. czarna rzepa od Barwy. Utrzymuje się na włosach, ale krótko.


3. Konsystencja - żelowa, genialnie się pieni (na olejach nawet lepiej), ale to niestety jak powszechnie wiadomo zasługa SLeS. Wystarczy naprawdę odrobina na całe włosy.

4. Wydajność - niestety nie grzeszy wydajnością. Wystarczy na około 10 - 15 użyć, co przy codziennym stosowaniu daje 2 tygodnie. Ja używam go do mocniejszego oczyszczania - mniej więcej raz w tygodniu - dlatego jakoś strasznie nie narzekam.

Dlaczego on?
Doszłam do wniosku, ze muszę mieć jakiś "zwykły szampon", kiedy potrzebuję po prostu dobrze umyć włosy. Stałam pół godziny w drogerii czytając składy, na koniec poszłam do Biedronki i wzięłam pierwszego z brzegu Garniera.

Moja opinia:
"Zwykły szampon" - to dobre określenie. Świetnie się pieni, dobrze oczyszcza. Przy częstym stosowaniu może spowodować swędzenie skóry głowy (choć producent obiecuje ukojenie skalpu). Skład też pozostawia wiele do życzenia.
Ale nie czepiajmy się - nie jest zły. Całkiem możliwe, że po zużyciu butelki do niego wrócę.



Stosowałyście szampony z Garniera? Jakich drogeryjnych szamponów używacie? :)

Trzymajcie się ciepło!

(pociąg stanął w polu, przebiegł konduktor z maszynistą w jedną stronę, potem w drugą, pociąg ruszył i nawet wróciło światło. gdy przyjechałam do Wrocławia były jakieś początki wiosny. tymczasem gdy publikuję tego posta za oknem leży już przynajmniej 5cm warstwa bieluśkiego śniegu - pora roku się zmieniła :D)

niedziela, 10 lutego 2013

Zakupy zza Nysy :)

Wróciłam, choć tylko na chwilkę, bo jeszcze tydzień mam ferie po zaliczonej sesji i mam zamiar to dobrze wykorzystać ;)
Jak wspominałam byłam u Babci, a po drodze udało mi się wyskoczyć do Gorlitz z moją Kuzynką (Kochana, dzięki Ci!), przez co obie mało nie zbankrutowałyśmy :D

Zakupy nie trwały długo, w sumie nie są duże, powiedziałabym raczej, że planowane od dawna. Za cel stawiam sobie teraz zużycie tego, co mam na półkach, aby za pół roku móc znowu pojechać i uzupełnić zapasy. 

Przy okazji muszę napisać, że design kosmetyków Balea i Alverde mnie urzeka swoją prostotą - czy zbiór takich opakowań nie wygląda optymistycznie? :)


Co przybyło?

Najlepsze żele jakich w życiu używałam - żele od Balea. Miałam dwa i wiem, że zawsze jak będę w pobliżu będę kupować następne :)
Tym razem makaroniki z wiśnią (już w grudniu wiedziałam, że muszę je mieć, pozostawało mi tylko mieć nadzieję, że do lutego nie znikną z półek :)) i guawa.
Oba po 300ml, oba po 0,65 euro (!).











Moja Isana z olejkiem babassu dobija powoli dna (powoli, bo mi szkoda ;)), a na moich półkach nie stała żadna inna prosta odżywka. Chwyciłam więc z półki dwie odżywki z Balei - jedna z kokosem i kwiatem tiare, a druga z mango i aloesem. Na KWC brak opinii - będziemy testować :D
Ponownie - obie po 300ml i obie po 0,65 euro.










Na koniec smakołyki z Alverde. Szampon, o którym czytałam u Karminowych ust - po takiej recenzji musiałam go wziąć, a ponieważ do codziennego mycia włosów mam tylko żel z babydream, bo reszta jest mocniejsza nie wahałam się nawet - jabłko i papaja - 300ml za 2,45 euro.
Olejek do włosów z porzeczką się nie sprawdził, więc postanowiłam dać szansę olejkowi z olejem arganowym - 50ml za 2,95 euro (ciekawostka - tyle samo kosztowało 100ml porzeczkowego :))
Na koniec do koszyka wpadła pomadka ochronna mandarynka i wanilia - ponieważ używanie Carmexu przy minusowej temperaturze, śniegu i wietrze nie jest najlepszym pomysłem, a 1,15 euro to nie majątek :))




Kupiłam oprócz tego jeszcze nieco chemii gospodarczej. Jak widać niewiele wzięłam, ale suma sumarum też niewiele zapłaciłam :)

Znacie te produkty? A może coś od dawna jest na Waszej liście małych marzeń? :)

poniedziałek, 29 października 2012

Naturalnie - idealnie? Alterra - szampon Biotyna i Kofeina

Jak wspominałam wielokrotnie, przez październik (a już widzę, że listopad też) wprowadzam mega oszczędzanie połączone z mega zużywaniem.
Powiem Wam, że efekty widać, bo w październiku na kosmetyki wydałam zawrotną sumę - 11zł :D
Przy okazji niedługo pokażę Wam podsumowanie planów październikowych - co udało się zużyć, a z czym walczę nadal.

Tylko sobie nie myślcie, że chcę wszystko zużyć jak najszybciej, więc używam w kółko jednego kosmetyku. O nie - różnorodność przede wszystkim :)

I tak - jako odskocznia od Babydream i Elseve (który kończy jako pianka do golenia...) na mojej półce stoi taka buteleczka.




Alterra, Szampon do włosów osłabionych 
i przerzedzających się `Biotyna i kofeina`


>link do KWC<





Producent:



Techniczne:
1. Opakowanie - białe, z czerwoną zakrętką. Bardzo estetyczne, bardzo wygodne, niewielkie (200ml), więc dobre do podróży. Zamknięcie dobre i solidne.


2. Konsystencja i zapach - przypomina żel pod prysznic tej samej marki, nie posiada barwy. Co do zapachu - jest świeży, jakby delikatnie cytrusowy, bardzo przypadł mi do gustu - będzie pasował kobiecym i męskim głowom :)

3. Wydajność - przeciętna - używam od miesiąca (średnio raz- dwa razy w tygodniu) i zostało mi jeszcze troszkę mniej jak połowa.

Dlaczego on?
Produkt dostałam w ramach współpracy z ROSSMANN (co rzecz jasna nie ma wpływu na moją opinię). Podejrzewam, że może kiedyś skusiłabym się na niego, gdyby miał obniżoną cenę.

Moja opinia
Po totalnym niewypale jakim był żel podchodziłam sceptycznie. A tu niespodzianka! Szampon nie dość, że świetnie się pieni i pięknie pachnie to jeszcze dobrze myje włosy. Oleje zmywa zwykle po pierwszym razie, choć nie zawsze do końca.  Natomiast bezwzględnie wymaga użycia odżywki - bez niej włosy po nim są po prostu nagie, suche i nieskore do współpracy.
Nie zawiera silikonów, nie zawiera SLS (a jego pochodną, podobnie równie mocną w działaniu), ale używam go właśnie do oczyszczania, więc mi odpowiada.
Czy warto? Tak, ale nie ma co liczyć na cud. Wypadania włosów nie zmniejszy (jak gwarantuje nazwa i producent), ale oczyści całkiem nieźle. Jeśli komuś zależy na naturalnym składzie - warto go wypróbować! Nie wiem czy sięgnę po niego ponownie. Całkiem możliwe, że tak :)

Skład:

Cena: 10zł/200ml/Rossmann (przy obniżonej cenie 6,50zł - jak będzie taniej to brać i się nie zastanawiać ;))

Miałyście? Jakich innych szamponów Alterry miałyście okazję używać i jak się sprawdziły?
___________________________________________________________________________________

Rozplatam warkocza, robię zdjęcia i biorę udział w akcji zapuszczania włosów organizowanej przez frombodytohair :)  >szczegóły<
przyłączycie się?
akcja trwa od 1 listopada do 31 stycznia :)
a inspiracje pojawią się już wkrótce.

niedziela, 17 czerwca 2012

Czy żurawina jest odmianą jabłka?

Był wczoraj doping? Był. Była wiara, były tysiące ludzi na wrocławskim rynku (byłam też, ale przed meczem się zmyliśmy z M., bo już wtedy szykowała się rozróba :D). I czarne chmury nad miastem, które do mojej dzielnicy nie dotarły.
Otrzyjmy łzy.

Dziś będzie parę słów o mojej ulubionej marce szamponów i drugim testowanym zeń wariancie :)

Barwa Naturalna, Szampon `Żurawina & Vitamin Complex LA`



Producent:
Krystalicznie czysty szampon z naturalnym ekstraktem z żurawiny i kompleksem witamin przeznaczony do mycia włosów przetłuszczających się.
Regularne stosowanie wzmacnia, odżywia, nawilża włosy jednocześnie zwiększając ich puszystość i witalność.
Kosmetyk przebadany dermatologicznie. 

źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=26836 







Warkocz:
1. Opakowanie - klasyczne jak całej reszty, cieszy oko. Przeszkadza tylko spory otwór przez który dozuje się spora ilość produktu.


2. Zapach i konsystencja: pachnie czerwonym jabłkiem - zapach nie jest chemiczny, świetny. Zdecydowanie nie jest to żurawina tylko dojrzały champion :) Konsystencja mocno wodnista (chyba bardziej nawet niż Czarnej Rzepy), kolor czerwony - jak kisiel!


3. Wydajność - bardzo słaba. Zużywa się jak woda - wina konsystencji i dozownika (dziury dozującej? :D)

4. Działanie - ma myć i to robi. Zmywa oleje (tak, wiem nie zmywa się ziołowymi szamponami, co jednak uporczywie uskuteczniam). Nie zauważyłam zmniejszonego przetłuszczania. Odżywienie włosów to raczej też nie zasługa kompleksu witamin. Edit: nie zawiera silikonów. (dziękuję dziewczyny!)

5. Opinia - jest ok. Ni ziębi, ni grzeje - pachnie pięknie. Możliwe, ze po niego wrócę, bo jest tani i przyzwoity. Szkoda tylko, ze ta wydajność taka słaba...

Cena: ok. 4zł w Tesco
Skład:

Miałyście?
Mój następny chyba będzie tataro-chmielowy. Albo rumianek :)

W ogóle to wczoraj całkiem przez przypadek w moje ręce wpadł pędzel do cieni z EcoTools - PRZECENIONY(!) z 16,99zł na 8,50zł. Żal nie wziąć, zwłaszcza, że i tak miałam go kupić. (widziałam tą przecenę tylko w jednym R. albo się pomylili, albo do reszty nie dotarła radosna nowina ;)) To znacznie utrudnia akcję oszczędzania. Mogę nie podołać :D

czwartek, 14 czerwca 2012

Atak z buszu - o pielęgnacji włosów

Wiem, że nie miną 3 tygodnie, a akcja zapuszczania włosów się skończy i wtedy przyjdzie czas na podsumowania. Ale pod poprzednim podsumowaniem Mysia M prosiła o moje włosy bez ingerencji szczotki (czytam uważnie Wasze komentarze ;)) [a na bloga Mysi zapraszam gorąco - zdecydowane w ścisłej czołówce moich ulubionych :)]
Także no.

Zaczniemy od używanych akurat produktów. Oto sztab moich pomocników:

1. Żel uniwersalny Babydream
2. Oliwka dla dzieci Babydream
3. Odżywka Isana z olejkiem babassu
4. Alterra Pomarańcza i brzoza
5. Olej rycynowy
6. Vatika (nie to nie, sama ją zużyję :D)
7. Barwa naturalna - Żurawina
8. Wcierka Jantar
9. Schwarzkopf  Miracle Oli
10. Mgiełka -> patrz niżej
11. Masażer do skóry głowy (nowy nabytek - jest świetny! :))


10. Mgiełka do ujarzmiania puchu składa się z:
a) balsam z apteczki Babuni jako baza (muszę go zużyć jakoś...)
b) mgiełka do włosów Jantar
c) olejek Alterra Cellulit (j.w.)
d) Miracle Oil (jak wyżej)

Zdałam sobie sprawę jak sporo tego jest dopiero jak nie byłam wstanie wziąć wszystkiego na raz w ręce i musiałam sobie pomóc miską.
Ale co mi to daje? Zobaczmy:
Od marca -> kwiecień (zapomnijmy o tym...) -> do czerwca.


Widać różnicę? Ja ją widzę przede wszystkim w tym, że włosy stały cię cięższe i delikatnie bardziej nawilżone. No i nieco im się podrosło :)
Nie widać? Oto dlaczego.
Moje włosy nie mają takiego zakrętu naturalnie jak na zdjęciach ("efekt warkocza").
Moje włosy naturalnie wyglądają tak (zostały przeczesane palcami, schły naturalnie)

<UWAGA! ATAK BUSZWOMANA> 
Henna zaczęła się wymywać - zgubiłam rudość, pozostał piękny, wielowymiarowy blond.

 Dokładnie tak wyglądały wczoraj po olejowaniu, zmyciu i odżywce z Isany. W końce wtarłam trochę oleju kokosowego. To poniekąd tłumaczy, dlaczego nie widać przyrostu. Jak też to, że na zdjęciach zawsze mam puch. 
 
Wciąż szukam idealnego nawilżacza. I na lipiec szykuję zamówienie z ZSK. Wszelkie sugestie dot. nawilżenia przyjmuję z otwartymi ramionami (o ile się dzikusa nie boicie :D).
___________________________________________________________________________________

Na koniec wrzucę zdjęcie, które niech będzie przestrogą - włosy bardzo nie lubią, kiedy znienacka atakuje się je agresywnie bombą (bombami!) silikonowymi. Może innym one służą, mi nie.
Po sesji (jednej!) z tymi dwoma produktami (tylko tymi dwoma) skóra głowy mnie swędziała, włosy się puszyły gorzej niż zwykle, były szorstkie, matowe i uwaga - LECIAŁY na potęgę! Szybko wróciłam do prostej pielęgnacji - problem został zażegnany.
Użyję może raz na miesiąc każdego (osobno!) max. Żeby zużyć. Moje włosy tego nie lubią.
dodam, że szampon kiedyś był moim ulubionym, a do marki Pantene też nic nie miałam, oprócz tego, że włosy szybko się przyzwyczajały.
Dobrego dnia! I powodzenia wszystkim, którzy mają jeszcze egzaminy - damy radę! :)

środa, 16 maja 2012

Efekt placebo czy działanie rzeczywiste? Pirolam - recenzja

Jak mówiłam, tak też robię - zabieram się do tego z bólem serca, ale i szczerym nastawieniem.
Nie mam zamiaru wystawiać pochlebnej opinii tylko dlatego, że produkt otrzymałam za darmo. Wciąż pracuję na swoją markę :)



PIROLAM szampon zwalczający łupież

Producent:
Pirolam szampon jest wysokiej jakości produktem zawierającym cyklopiroksolaminę, substancję o udokumentowanym działaniu przeciwłupieżowym. Pirolam szampon, jak wynika z badań dermatologicznych, szybko i skutecznie likwiduje przyczyny i objawy łupieżu. Posiada optymalne własności myjące i pielęgnujące oraz starannie dobrane pH do potrzeb włosów i skóry głowy. Dodatkowo zawiera w swoim składzie witaminy A+E warunkujące wzrost włosów, zapobiegające starzeniu się skóry i przeciwdziałające jej wysuszeniu.


Dziewczyna w warkoczu:
1. Opakowanie - dostałam dwie wersje - tubka 60ml i saszetki 6x6ml - obie formy świetne są w podróży. Tubka, której używam częściej ma bardzo mocne zamknięcie, które aż czasem ciężko otworzyć mokrymi rękami.


2. Konsystencja i zapach - zapach jest apteczny, dokładnie tak jak sobie wyobrażam szampon leczniczy - bez szału i podrażnień. Konsystencja wodnista - trzeba uważać, bo potrafi się wylać nieco za dużo i można nie donieść do głowy ;)


3. Wydajność - świetna, przez sposób, w jaki się ów specyfik używa. Jedna kropla wystarczy, aby spienić włosy przy skórze głowy.

4. Działanie - temat rzeka.
Mój problem polega nie na tym, że sypię śniegiem, ale łupież oblepia skórę głowy i odchodzi płatkami.
Cóż - szampon sobie nie poradził. Ale powoli:
+ pięknie się pieni
+ zmywa oleje przy pierwszym podejściu
+ brak SLS w składzie
+ nie powoduje przesuszenia
- nie poradził sobie z łupieżem. może odrobinę zmniejszył jego intensywność, ale po dostawieniu problem powraca z taką samą siłą. no difference.
- silikony w składzie, których staram się wystrzegać

5. Opinia - szampon przeciwłupieżowy ma zwalczać łupież. Ten niestety nie jest dla mnie - może w przypadku "śniegu z głowy" sprawdzi się lepiej...
Skład:

Kupiłabym ponownie? NIE


Produkt otrzymałam dzięki uprzejmości p. Małgorzaty z portalu www.urodaizdrowie.pl
Fakt otrzymania kosmetyku za darmo nie wpływa na moją o nim opinię.

Miałyście? Może u Was sprawdził się lepiej?

Przy okazji muszę się Wam pochwalić i chcę podziękować 88kokoskowi88 - patrzcie, co przyszło!
Moje pierwsze! :)
Jak się sprawdzi to się wykosztuję i polecę po następne :) Wariant doskonały do podróży a i zapach niczego sobie - aż mam ochotę się do niego przytulić ;)

Pierwszy ciężki tydzień za mną. Byle do 15 czerwca... ;)

poniedziałek, 26 marca 2012

Włos(ka) historia :)

Może nie będzie to historia, ale wpis o pielęgnacji.
Już niedługo przyjdzie czas na podsumowanie miesiąca, jak doprowadzę mieszkanie do stanu używalności, bo na razie kończę walkę z rurami od centralnego ogrzewania w podłodze. Całe szczęście już koniec. Dwa dni i wszystko (miejmy nadzieję) wróci do normy :)
Miało być o włosach.

Na dzień dzisiejszy moje produkty do włosów prezentują się następująco:


Dzieląc na poszczególne kategorie:

Szampony:
Można nazwać mnie szamponolubicielką (to jeszcze nie maniactwo :D), ale tkwię w przekonaniu, że moje włosy lubią różnorodność i dosyć szybko przyzwyczajają się do konkretnego specyfiku. 
Od lewej:
Elseve Nutri-Gloss - z tego co się orientuję to zastąpili ten szampon czymś innym, o podobnym działaniu tylko butelka chyba przezroczysta. Jego zużywanie idzie mi najoporniej...
Babydream Shampoo - osławiony już szampon dla dzieci - aktualnie w Rossmannie za 2,49zł. Jeszcze nie wiem jak zmywa oleje, ale wiem, ze nie plącze moich włosów :) są natomiast szorstkie, dlatego nie obejdzie się niestety bez odżywki.
Barwa Czarna Rzepa - Bardzo lubię ten szampon. Nawet zapach przestał mi śmierdzieć. A efekt jest piękny! 
Pirolam - szampon, który dostałam do testów od portalu uroda i zdrowie :) jestem w fazie testów, stosuję tylko na skalp, łączę go z tym powyżej.

Oleje:
Oleje stosuję dopiero od miesiąca, może półtora. Olejolubicielką też jestem :) 
Od lewej:
Vatika - jej użycie wymaga trochę czasu, bo normalnie jest w fazie stałej. Recenzja się pojawi :) Używam go średnio raz na tydzień.
Alterra Pomarańcza i Brzoza - ULUBIENIEC  - kto jeszcze nie ma mieć powinien! Używam go praktycznie przed każdym myciem - recenzja też się pojawi :) (zdanie po zużyciu buteleczki się zmieniło - zapraszam do recenzji :))
Olej rycynowy - pierwszy olej, który poznałam. Stosuję zasadniczo na skalp i końcówki po myciu. Używam dzielnie, troszkę częściej niż Vatiki, rzadziej niż Alterry.

Odżywki:
Odżywkomaniaczką nie jestem. Ciągle szukam swojego ideału w tej kategorii.
Od lewej:
Balsam do włosów - pięknie pachnie, pięknie wygładza, nie nadaje się jednak do cienkich włosów, bo nieco je obciąża. Lubię go bardzo.
Isana z olejem babassu - nigdy nie mam czasu na odżywki d/s - za dużo z nimi zabawy. Ale jak zaczęłam stosować tę odżywkę nagle czas się znalazł :) Używam mniej więcej raz w tygodniu (czasem dwa :) 
Avon Naturals mgiełka do włosów - ani ziębi ani grzeje, używam, by zużyć. Stosuję po rozczesaniu włosów, aby ujarzmić push-up, który się z moich fal tworzy.

Akcesoria:
 ZAWSZE rozczesuję włosy po myciu, tylko takim grzebieniem, od dawien dawna :)
Suche włosy zdarza mi się przejechać szczotką o taką :) Bardzo przyjemnie masuje skórę głowy :)

Czy jest tego dużo? Ciężko stwierdzić :) Zapomniałam zrobić zdjęcie suplementacji, ale to jak będą wyraźne efekty, na razie biorę mocny rozbieg. 

Czy dotarłyście do punktu, w którym chce się czegoś więcej? Czy może zwykły szampon i odżywka wystarczą?
(pierwsze pytanie brzmi egzystencjalnie, nadal pytam tylko o włosy :))

wtorek, 13 marca 2012

14R - Barwa - Szampon z czarnej rzepy

Jak mam aparat to nie ma słońca, jak nie miałam to było, a jak mam i jest słońce to nie mam czasu.
Dlatego jeszcze przez chwilę pomęczycie się z pielęgnacją, a w niedługim czasie postaram się wprowadzić więcej kolorów ;)

Barwa, Barwa Ziołowa, Szampon do włosów osłabionych i z łupieżem `Czarna rzepa`

Od producenta:
Krystalicznie czysty szampon z naturalnym ekstraktem z czarnej rzepy przeznaczony do pielęgnacji włosów osłabionych i z łupieżem. Siła odżywczych składników odbudowuje i wzmacnia kondycję włosów oraz przeciwdziała pojawieniu się łupieżu. Regularne stosowanie sprawia, że włosy stają się zdrowe, mocne, jedwabiście gładkie i błyszczące.


Ode mnie:

1. Opakowanie - szampon w kolorze zielonym (charakterystycznym dla tanich szamponów ziołowych) mieści się w butelce o pojemności 250ml, zakręconej fioletową nakrętką.
Zły pomysł - otwór jest bardzo duży, trzeba uważać, bo na rękę wylewa się całkiem sporo kosmetyku.



2. Konsystencja i zapach:
Konsystencja jest wodnista - szampon wręcz się leje, niewiele gęstszy od wody. Przy odrobinie szczęścia uda nam się przenieść to, co mamy na dłoni na włosy. Uwzględnić należy straty.
Zapach... najsłabszy element tego szamponu. On śmierdzi*. Jest to intensywny zapach, który niestety chętnie pozostaje na włosach. Po pierwszym użyciu myślałam, że nie wydolę, ale daję radę.
* szampony Barwy pachną bardzo podobnie - w jeden z dwóch określonych sposobów (wąchałam skrzyp i pachniał jak ten tylko mniej intensywnie ;)


3. Wydajność:
Niestety słaba przez konsystencję i nieprzemyślany otwór. Ale może to dobrze... Można zmienić zapach na jakiś mniej uciążliwy.

4. Działanie:
O ile przy innych punktach sobie ponarzekałam o tyle tu będzie wychwalanie.
Szampon fantastycznie zmywa oleje, już przy pierwszym podejściu. Włosy po nim nie plączą się i są mięciutkie. Błyszczą się aż miło. Pieni się średnio, ale zdecydowanie się pieni.
Szampon ma SLES na drugim miejscu w składzie, co jednak moim włosom nie przeszkadza zbytnio. Producent napisał na etykiecie, że szampon nie zawiera silikonów. (Oświećcie mnie, jak w składzie oznaczone są silikony? bo zawsze myślałam, że to te całe SLS... a tu albo moje myślenie jest błędne, albo producent kłamie w żywe oczy).


5. Opinia:
Jestem w stanie przeboleć zapach. Warto za taką cenę i taki efekt. Wrócę po Barwę na pewno (może niekoniecznie Czarna Rzepa...)

Cena: ok 4zł


Testowałyście te szampony? Jak Wasze odczucia?

Idę coś zjeść i wracam do nauki, bo ciężki tydzień jeszcze nie dobiegł końca :)

środa, 25 stycznia 2012

Denko -> następcy

Otóż dzisiaj przychodzę z postem, na który czaję się od dość dawna. A jako, że udało mi się w przeciągu ostatniego tygodnia "wyużyć" kończące się kosmetyki oto i on :)
Nie jest tych produktów dużo, na temat każdego powiem jednak kilka słów ;)
Jak widać - skromna pielęgnacja :)
1. Olej rycynowy.
Kupiłam dawno temu w aptece, jeszcze zanim zaczęłam przeglądać blogi i w zasadzie nie bardzo wiedziałam, co z nim zrobić. Swego czasu używałam go do nawilżenia skórek, do masażu stóp, potem do końcówek włosów, ostatnio na całe włosy.
Do olejowania włosów się u mnie nie sprawdził.
Kupię jeszcze raz do OCM :)
Taniuśki (ok.3zł), że aż warto :)
->wymieniony na ... brak odpowiednika tymczasowo ;)







2. Szampon Elseve Nutri-Blask Light
Zdecydowanie mój ulubiony szampon (w szufladzie zapasów mam już następną butelkę). Nie obciąża włosów, ładnie je oczyszcza, nie wywołuje łupieżu, włosy łatwo się rozczesują, dobrze się pieni... Czego chcieć więcej :)
Duża butelka to wydatek zależny od promocji zwykle około 13zł.
-> wymieniony na .... dokładnie taki sam szampon.










3. Żel pod prysznic Wellness & Beauty
Moje odkrycie sprzed dosyć dawna. Śmiesznie tani, super wydajny, dostępny w każdym Rossmannie. Mam 3 ulubione zapachy - to jest jeden z nich, drugi w "zapasach", a trzeci to ten z pomarańczą. Nie nawilża, ale myje dobrze.
Cena to jakieś 4,50 - 6zł
->wymieniony na ...  Fa Nutri-Skin White Peach










4. Tonik Anti! Acne
Wcześniej nie używałam tonika, jest to więc pierwszy, który kupiłam. Zmuszona zostałam, gdyż moja twarz wybitnie nie lubi Wrocławskiej wody (chlorowana, ze o matko) - wysypuje mnie po niej strasznie. Ten tonik zahamował ten proceder. Matuje średnio, ale oczyszcza dosyć nieźle. Moim zdaniem warto.
->wymieniony na ... Ziaja tonik ogórkowy









5. Emulsja matująca Iwostin
Dostałam jakiś czas temu całą masę takich oto próbeczek, to zużywam (do zdjęć ostała się jedna). Służy mi jako baza pod makijaż, do zmatowania. Spełnia się, chociaż ostatnio jak nałożę emulsję to moja twarz przybiera koloru wściekłego pomidora, także na razie chyba ją odstawię. Nie zapycha.
Cena - ?
->wymieniona na ... odstawiona tymczasowo








6. Płyn micelarny La Roche-Posay
Moje największe rozczarowanie. Naprawdę niewarty swojej ceny. Z makijażem sobie radzi słabo, rozmazuje tusz i eyeliner, nie jest wydajny i na dodatek wywołuje łzawienie oczu. Nie polecam. Kupiłam równolegle z nim Biodermę i ją zdecydowanie bardziej sobie cenię. Dobrze, że już zużyty.
Cena: na allegro ok 25-30zł, w aptekach nawet do 50zł
->wymieniony na... Bioderma Sensibo i Ziaja płyn dwufazowy do demakijażu oczu.







Trochę rzeczy zużyłam, ale ile za to przybyło... ;)
Poza tymi denkami szykuję się też na posta o lakierach, które niedawno pokazywałam, bo okazały się prawdziwym hitem (wspomnę tylko, że ich trwałość przy 3 warstwach to ok. 5 dni [!]). Poza tym udało mi się rzutem na taśmę dorwać dzisiaj Sleek Au Naturel na allegro w rozsądnej cenie (było 10 palet, rozeszły się w 7 godzin ;)
Pozdrawiam i lecę dalej do nauki, jutro kolejny egzamin i jutro wracam w końcu do domu na trochę :)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...