Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 maja 2012

Żelowy ulubieniec wszechczasów

Tak Was biedne zostawiłam z tym postem ostatnim. Już się poprawiam. Następny egzamin w poniedziałek, trochę czasu jeszcze mam ;)

Dziś recenzja kosmetyku, który niestety powoli odchodzi w zapomnienie, nad czym ubolewam strasznie... a mowa tu o:


Rossmann, Wellness & Beauty, Żel pod prysznic `Czarny pieprz i kardamon`

 








Od producenta:

Dlaczego taki ulubiony?
1. Opakowanie - standardowe dla żeli tej marki, wygodne, może stać normalnie i na zakrętce, otwiera się łatwo. Nie widać niestety akurat w tym zużycia; pojemność 200ml.


2. Zapach - to dlatego uwielbiam ten żel. Zapach jest słodki, ale wyczuwam w nim i pieprz i kardamon, zapach nie jest męczący, chętnie używam go zarówno w zimie, jak i w lecie. Nie męczy, nie dusi.

3. Konsystencja - żelowa, jak to żel - nie jest ani zbyt rzadki, ani zbyt gęsty.


4. Wydajność - kiedyś wydawało mi się, że wolniej mi schodził ten żel. Teraz niestety oceniam jako słabą - ot taki żel na krótkie jakieś wakacje ;)

5. Działanie:
+myje (wow, co to za żel, co myje?! ;))
+zapach nastawia pozytywnie
+nie wysusza, ale też nie nawilża

6. Opinia - bardzo mi szkoda, że go wycofali... Pierwszą buteleczkę kupiłam ponad rok temu i od tej pory co jakiś czas regularnie po niego wracałam (sztuka marketingu czyli o tym, że Dziewczyna w warkoczu kupi wszystko, co orientalne :D). Lubię też inne z tej serii, ale ten wodził zapachem.

Skład:

Cena: 5,49zł normalnie, 3,39zł w cenie na do widzenia :( // Rossmann
Czy kupiłabym ponownie: jakby go nie wycofali to z pewnością. Na szczęście mam jeszcze jedną butelkę! ^ ^ Bo przezorny zawsze ubezpieczony ;)


A jaki jest Wasz ulubieniec w kwestii żeli pod prysznic?
A może nie macie takiego, wciąż szukacie? Podzielcie się ;)

piątek, 18 maja 2012

Lakiery po całości i o ciemnoskórym smerfie czyli sukienka na wesele :)

Witajcie dobrzy ludzie! :)
Za oknem zimno, ale słonecznie. Pogoda idealna na rower, co też skrzętnie wykorzystałam jadąc do centrum na moim treku i potem włócząc się po Wrocławiu też na jednośladzie. Jak ktoś jeszcze nie był - polecam!
Dzisiejszy post będzie proporcjonalny do ilości moich lakierów. Bo to właśnie od nich zaczynam.
Mieszczą się jeszcze w jednej szufladce. Nie jest źle. Ale na razie mówię sobie stop, trzeba coś zużyć (niewykonalne?).


W ciągu ostatnich dwóch tygodni przybyła do mnie taka armia. Pomyślicie sobie - wariatka. Ale mi trzeba było kolorów. Jak zaraz zobaczycie te lakiery wprowadziły trochę koloru do moich "nudnych" zbiorów :)
Także ten. No. Mam je wszystkie :)
Nudziaki i zaplątany pomarańcz od GR (moje ulubione zanim nabyłam te powyżej :)
Dwie czerwienie. Mam jeszcze jedną, to paskudztwo od Astora, ale wolę o nim nie myśleć, został w domu. Warto zwrócić uwagę na ten po lewej - różowo-czerwony - cudeńko :)
Kolejne nudziaki w jakichś innych odcieniach - pierwszy idealny na jesień i zimę, trzeciego praktycznie nie noszę, drugi lubię, choć czasem wychodzi jak cukierkowy róż :)
Mięta od GR i miedź od Magic Visage. Tego ostatniego już miała m w koszu z denkiem, bo stężał, ale zobaczymy, może coś jeszcze z niego wycisnę :)
Szaraki - trupi i ciemnoszary. Raczej na jesień i zimę.
Efekty specjalne - pękacz, do którego nie mogę się przekonać, matowy top, różowy brokat, złoty brokat.
Zadania specjalne: bezbarwny (do ratowania rajstop :D), Eveline 8w1, które robi mi za bazę i jakaś odżywka z Sensique.

I tyle.
Ilość do opanowania, same niskopółkowce (żeby nie powiedzieć, że z poziomu podłogi), ale jakościowo są całkiem niezłe. Powoli, będę opisywać i zdęciować każdy po kolei, także się spodziewajcie zalewu kolorowych i mniej kolorowych postów lakierowych.

A na koniec postęp, jaki dziś poczyniłam w sprawie przygotowań do wesela - kupiłam sukienkę! Jest ciemnoniebieska, jakby opalony smerf :) Trzeba ją czymś jasnym wykończyć i poszukać drugiej na poprawiny. Ale pierwszy krok zrobiony.
*Wybaczcie grymasy, jakoś nie mogłam wyczuć momentu i zrobić porządnej miny.  
** Ach ta wtyczka od laptopa w tle...

Trzymajcie się! Dobrego dnia!
I weekendu też ;)

A nie, jeszcze nie.
Jak już byłam na tym rowerze i zwiedzałam to znalazłam, gdzie można kupić stacjonarnie kosmetyki Paese, słynne szminki Celia Nude, wcierkę Jantar, odżywkę Kallos Latte, odżywkę Gloria...
Jeśli ktoś jest ciekawy to napiszcie - albo stworzę osobny post, albo odpiszę w komentarzu :)
Jeśli ktoś ma ochotę na coś i nie może tego dostać u siebie to też napiszcie - chętnie zakupię i wyślę :)
To teraz już koniec.
Idę jeść.
Ale nie za dużo, bo nie zmieszczę się w sukienkę ;)

sobota, 12 maja 2012

"Bo to dużo roboty" czyli o odżywce d/s

Wczoraj piękne słońce, a dzisiaj ledwo nieco ponad 10 stopni. Coś ten maj się nie może zdecydować jaką pogodę wybrać.
W najbliższym czasie (jakoś środa, czwartek może) pojawi się recenzja Pirolamu, tymczasem inny włosowy cudak na tapecie.

Isana Hair, Odżywka wygładzająca włosy z olejkiem babassu

Wizaż:
Odżywcze składniki pielęgnacyjne wzbogacone olejkiem babassu wzmacniają włosy. Długotrwałe wygładzenie i łatwe rozczesywanie kręconych i niesfornych włosów. Wysokiej jakości aktywne substancje ze specjalnym składnikiem zapobiegającym puszeniu się włosów długotrwale wygładzają niesforne i kręcone pasma włosów dodając im elastyczności. Włosy łatwo się rozczesują i nabierają olśniewającego połysku. Miły zapach uprzyjemnia mycie włosów.
http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=33909










Moje przemyślenia:
1. Opakowanie - wygodne, proste. Stoi na zakrętce i chwała mu za to; 300ml. Tylko ta blondynka zaczyna mnie już irytować.


2. Zapach - absolutnie go uwielbiam - kojarzy mi się z zapachem profesjonalnych kosmetyków fryzjerskich. Choć pewnie jest ktoś, kogo drażni.
3. Konsystencja - ni to zwarta, ni to luźna. Wygodna, przyjemna, łatwo się rozprowadza i dobrze trzyma włosów.


4. Wydajność - słaby punkt tej odżywki. Zużywam jej naprawdę sporo (prawie jak maska, a nie odżywka) i to nie przy każdym myciu (albo odżywka albo maska :D). Przy regularnym stosowaniu myślę, że dwa - trzy tygodnie i byłoby po sprawie.
5. Działanie:
Zawsze sobie powtarzam, że z odżywkami do spłukiwania to za dużo zabawy jest a i tak nic nie robią.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy w końcu ją kupiłam (zawrotny wydatek 4 zł) i użyłam.
To tak się da? Na moich włosach też?
Mam włosy, które uwielbiają się puszyć, kręcić i wykręcać.
Ta odżywka sobie z nimi poradziła. Są mega gładkie, mega miękkie, cudne po prostu! (nie żebym nie lubiła swoich włosów - lubię je bardzo. mam nadzieję, że to słyszą i zaczną współpracować.) I wcale nie ma z nią tak dużo zachodu - nałożyć, umyć zęby i zmyć makijaż, i zmyć. A efekty są tego warte.

6. Opinia - jedno z kosmetycznych odkryć w sprawie włosów. Polecam gorąco!
Czy kupiłabym ponownie? TAK, z całą pewnością to zrobię.
Skład:

Cena: ok 5 zł regularna, 4 zł w promocji / Rossmann

Z całą pewnością jest to jeden z "blogowych" hitów tudzież kitów.
Skusiłyście się? :)

Swoją drogą to jak tylko przyszło słońce moje włosy odzyskały dawny blask i życie. Wrócił im złoty blask, co mam nadzieję będzie widać na podsumowaniu maja :)
Dobrej soboty! ;)

czwartek, 19 kwietnia 2012

Stary, ale jary - o cudotwórcy za piątaka

Wiem, że nie robiłam jeszcze podsumowania włosowego zapuszczania - obiecuję, zrobię pod koniec kwietnia :)

Dzisiaj jednak chciałam Wam napisać o czymś w co nie wierzyłam. Aż zobaczyłam.

Ostatnio mam straszny problem z ogarnięciem swoich włosów. Wiatr to mój wróg, nawet jak mam je związane to po jednym podmuchu dookoła głowy mam aureolkę blond loczków.

Wkurzałam się na nie uroczo, aż wczoraj odkryłam, co to tak naprawdę oznacza.
To znaczy, że mam mnóstwo baby-hair! Skąd one się wzięły?

Ano znalazł się winny. (dodam, że w suplementacji jestem bardzo nieregularna, a winowajcy używam raz - dwa razy w tygodniu).

Ricini oleum virginale
Od producenta:
Wskazania: produkt leczniczy stosowany tradycyjnie w zaparciach.
Dawkowanie i sposób użycia: o ile lekarz nie zaleci inaczej, dorośli i dzieci powyżej 12 roku życia: 15-30ml (1-2 łyżki stołowe). Wypróżnienie następuje po około 3 lub 7 godzinach od przyjęcia leku. Stosować raz na dobę.


Ode mnie:
1. Opakowanie - 30 lub 100g, szklana zakręcana butla z ciemnego szkła z zieloną nakrętką.
2. Konsystencja i zapach - przypomina mi trochę glicerynę w konsystencji, pachnie, nie jest jednak uciążliwy. Dobrze przywiera do włosów.
3. Wydajność - świetna.


4. Stosowanie.
Dawno dawno temu w denku pisałam, że kupię ponownie do OCM. Mieszanka stoi i czeka, ja za to zaczęłam olejowanie włosów.
Na długość Vatika/Alterra Brzozowa/Oliwka Babydream.
Na skalp - olejek rycynowy + delikatny masaż skóry głowy (strasznie to lubię :))
I tak mija 2-3 miesiące takich praktyk.
Efekt? Mnóstwo, serio, masa małych włosków, lub włosków troszkę większych na całej głowie. Na szczególną uwagę zasługuje ten teren: (wcześniej ich nie było! nie w takiej ilości!)


5. Opinia
Pani w aptece dziwnie się na mnie patrzyła jak kupowałam butlę 100g (patrz:zastosowanie od producenta), ja wiem jednak, że będę przy nim trwać już zawsze. Nie polecam stosowania na długość, bo plącze włosy i raczej wpływa obojętnie do niekorzystnie. Ale na skórę głowy... efekty widzicie same :)
Olejek rycynowy jest stary jak świat. Jak widać można uwierzyć, że faktycznie działa :)



Wiarki czy niedowiarki? :D
(dodam, że skutecznie zahamował moją ochotę na dużo droższy Khadi. przynajmniej na razie)

PS Jakby któraś miała ochotę na róż z LE Vampire`s Love to mam do sprzedania (zakładka sprzedaż - zużycie minimalne) :)

wtorek, 3 kwietnia 2012

Milion pierwsza recenzja tego samego :)

Wiem, wiem, już chyba każdy, kto mógł o tym pisał. Ale pokuszę się o jeszcze jedną opinię ;) Krótko będzie i na temat :)

Isana, Masło do ciała - Orzech włoski i mleko

Od producenta:
Masło do ciała Isana z masłem shea, z olejem z orzecha włoskiego i białkami mleka dostarcza skórze bogatej pielęgnacji, która sprawia, że staje się ona odczuwalnie delikatna i sprężysta.
Gliceryna i wosk pszczeli czynią skórę gładką i zadbaną. Masło do ciała dostarcza jej wartościowych, pielęgnujących lipidów - bogatej, rozpieszczającej pielęgnacji na zimne pory roku.
Odpowiednie pH przyjazne dla skóry - tolerancja potwierdzona dermatologicznie.  


Rzekomo limitowana edycja - jak długo jest limitowana? :)
W moich oczach:
1. Opakowanie - bardzo wygodne, łatwe do spakowania, łatwe do przewiezienia; 200ml.

Zdjęcie robione zaraz po zakupie, wygląda naprawdę smacznie :D
2. Konsystencja i zapach - konsystencja jakbyśmy sobie smarowali miękkim masłem po ciele - tak właśnie wyobrażałam sobie masło do ciała :)
Co do zapachu... Jak otworzyłam po zakupie to sobie myślę, będzie ciężko, bo nie lubię słodkich zapachów (AŻ TAK słodkich). Ale muszę przyznać, że z czasem można się przyzwyczaić. Moja pościel już nim pachnie i nie jest to duszący zapach. Zaraz po odkręceniu opakowania potrafi zaatakować. Utrzymuje się do 6-7 godzin na ciele.


3. Wydajność - staram się zużyć - przy całym ciele schodzi sporo. Przy stopach niewiele (o tym zaraz ;) Ogółem - całkiem niezła.

4. Działanie - na początku chciało mnie udusić. Potem poległo u mych stóp (aby zużyć jak najdalej u nosa). Jednak chcąc bardzo silnie je zużyć... polubiłam :) Przy regularnym stosowaniu faktycznie zmiękcza i nawilża. Cudów nie robi - raczej do skóry normalnej niż suchej.

Obecnie wygląda tak, trochę mi już zeszło :)

5. Opinia - jak mi się skończą inne masła, balsamy i cuda nie widy to wrócę, bo jest niedrogie i bardzo przyjemne w obsłudze :) Może wpadną na pomysł i zrobią inne zapachy?

Skład:

Cena - 4,79zł tylko i wyłącznie Rossmann

Pewnie już miałyście, pewnie już wiecie co o nim myśleć :)
Kupicie ponownie?

Dzisiaj zauważyłam, że z Rossmannowej półki zniknął na dobre żel pod prysznic Czarny Pieprz i Kardamon. Dobrze, że mam zapas w szufladzie, napiszę kilka słów o nim i tak :)

wtorek, 13 marca 2012

14R - Barwa - Szampon z czarnej rzepy

Jak mam aparat to nie ma słońca, jak nie miałam to było, a jak mam i jest słońce to nie mam czasu.
Dlatego jeszcze przez chwilę pomęczycie się z pielęgnacją, a w niedługim czasie postaram się wprowadzić więcej kolorów ;)

Barwa, Barwa Ziołowa, Szampon do włosów osłabionych i z łupieżem `Czarna rzepa`

Od producenta:
Krystalicznie czysty szampon z naturalnym ekstraktem z czarnej rzepy przeznaczony do pielęgnacji włosów osłabionych i z łupieżem. Siła odżywczych składników odbudowuje i wzmacnia kondycję włosów oraz przeciwdziała pojawieniu się łupieżu. Regularne stosowanie sprawia, że włosy stają się zdrowe, mocne, jedwabiście gładkie i błyszczące.


Ode mnie:

1. Opakowanie - szampon w kolorze zielonym (charakterystycznym dla tanich szamponów ziołowych) mieści się w butelce o pojemności 250ml, zakręconej fioletową nakrętką.
Zły pomysł - otwór jest bardzo duży, trzeba uważać, bo na rękę wylewa się całkiem sporo kosmetyku.



2. Konsystencja i zapach:
Konsystencja jest wodnista - szampon wręcz się leje, niewiele gęstszy od wody. Przy odrobinie szczęścia uda nam się przenieść to, co mamy na dłoni na włosy. Uwzględnić należy straty.
Zapach... najsłabszy element tego szamponu. On śmierdzi*. Jest to intensywny zapach, który niestety chętnie pozostaje na włosach. Po pierwszym użyciu myślałam, że nie wydolę, ale daję radę.
* szampony Barwy pachną bardzo podobnie - w jeden z dwóch określonych sposobów (wąchałam skrzyp i pachniał jak ten tylko mniej intensywnie ;)


3. Wydajność:
Niestety słaba przez konsystencję i nieprzemyślany otwór. Ale może to dobrze... Można zmienić zapach na jakiś mniej uciążliwy.

4. Działanie:
O ile przy innych punktach sobie ponarzekałam o tyle tu będzie wychwalanie.
Szampon fantastycznie zmywa oleje, już przy pierwszym podejściu. Włosy po nim nie plączą się i są mięciutkie. Błyszczą się aż miło. Pieni się średnio, ale zdecydowanie się pieni.
Szampon ma SLES na drugim miejscu w składzie, co jednak moim włosom nie przeszkadza zbytnio. Producent napisał na etykiecie, że szampon nie zawiera silikonów. (Oświećcie mnie, jak w składzie oznaczone są silikony? bo zawsze myślałam, że to te całe SLS... a tu albo moje myślenie jest błędne, albo producent kłamie w żywe oczy).


5. Opinia:
Jestem w stanie przeboleć zapach. Warto za taką cenę i taki efekt. Wrócę po Barwę na pewno (może niekoniecznie Czarna Rzepa...)

Cena: ok 4zł


Testowałyście te szampony? Jak Wasze odczucia?

Idę coś zjeść i wracam do nauki, bo ciężki tydzień jeszcze nie dobiegł końca :)

sobota, 3 marca 2012

11R - Isana - Bezacetonowy zmywacz do paznokci + tanie lakierowanie Magic Visage po raz drugi

Post - recenzja, utrzymany jednak w konwencji paznokciowej :) (produkt został zdenkowany, pojawi się w denkach marca)

Isana, Bezacetonowy zmywacz do paznokci

Opakowanie: buteleczka mieszcząca 125ml, z dużą zakrętką, duży otwór, co wbrew pozorom jest plusem, bo zmywacz dozuje się bardzo łatwo.

Zapach: typowy zapach zmywacza do paznokci.

Działanie:
Przywykłam do zmywacza z Biedronki. Ten został kupiony na wakacje w akcie desperacji (wpadłam na genialny pomysł malowania sobie paznokci na czerwono w pociągu... uwaga! wyobrażenie boli! ;), gdyż w centrum Krakowa nie było żadnej Biedronki.
Na początku zmywał bardzo słabo, sporo trzeba było go zużyć. Z czasem jednak (!) raz, że odkryłam sposób na ten zmywacz, to dwa, jak teraz wróciłam do Biedronkowca mam wrażenie, że Isana była piekielnie silnym zmywaczem.

Plus za wygodne, nieduże opakowanie, może służyć jako kosmetyk podróżny.
Istotny minus - bardzo wysusza płytkę paznokcia i skórki - niezbędny jest udział kremu lub oliwki.

Opinia: Myślę, że wrócę do niego niedługo, tylko trzeba pamiętać o nawilżeniu po zmywaniu :) Zmywa bezproblemowo nawet trzy warstwy lakieru. 

Sposób na ten zmywacz: nasącz wacik produktem, przyłóż do płytki paznokcia, odczekaj 30 sekund, "ściągnij" lakier w kierunku paznokcia. Wiem, że zawsze tak powinno wyglądać zmywanie, często jednak nie ma na to czasu. W przypadku tego lakieru ma to bardzo duży wpływ na zmywanie.

Cena: coś ok 3-4 zł

Na koniec dorzucam jeszcze kilka zdjęć lakieru, który już kiedyś tu pokazywałam, teraz jednak są to dwie warstwy lakieru i jedna bezbarwnego :)

Kolor jest pomarańczowo-miedziany. 

Warto wspomnieć, że jest wyprodukowany przez polską markę, w opakowaniu mieści się 10 ml.

Maluje się nim dosyć łatwo, jest natomiast dosyć gęsty. Ciężko się zmywa. Trzyma się do 4 dni bez uszczerbku, cena tradycyjnie 2,90zł.

Udanego sobotniego wieczoru i spokojnej niedzieli :)

czwartek, 23 lutego 2012

Tanie lakierowanie - Aisha 32 i szary :)

Coś mnie ostatnio bierze na lakierowanie :) doszłam do wniosku, że muszę trochę zużyć moje lakiery. Nie mam ich dużo, ale i tak wykończenie buteleczki 9-10-11ml zajmuje mi wieczność. Dla mnie powinny być lakiery dwurazowe ;)
Dzisiaj przychodzę z kolorem truskawkowej pianki przełamanym grafitem. Coby nudno i zbyt słodko nie było :)
Aisha 32 (różowy)
 i Szarak (zrywając cenę zerwałam numerek... tego nie lubię w tych lakierach)
O plusach tych lakierów pisałam już przy poprzednim lakierze. 
Krycie przy dwóch warstwach świetne, trwałość nawet do 5 dni, zmywanie bardzo proste, szybko wysycha, cena 2,90zł - czego chcieć więcej? :) A i ważne przy ciemnym lakierze - nie powoduje przebarwienia płytki, nawet po zmyciu po 5 dniach, płytka jest jasna :)
Różowy lakier wygląda różnie, przy różnym oświetleniu - raz jest cukierkowo-barbie-różowym, a innym razem różem z domieszką beżu :) nie jest zbyt jasny - idealny na zimę :)
Następnym razem może już przejdę do czegoś mocniejszego. Na razie przy krótkich paznokciach lubię takie nudziaki, bo przez to, że zlewają się ze skórą pięknie wydłużają dłoń :)

niedziela, 19 lutego 2012

Lakierowanie - Aisha 26

Mogłabym zatytułować tę notkę jako "tanie lakierowanie", ponieważ większość moich lakierów została kupiona w cenie do 5 zł. Tak było też z tym.
"Aisha" to seria lakierów wydawanych przez Vollare Cosmetics, wydaje mi się, że mimochodem każdy o niej słyszał :) do rzeczy:
Mam tych lakierów kilka, głównie ze względu na ciekawe kolory i niską cenę.

Obecnie na paznokciach:

Aisha 26 
Kolor: jest to taki jasnobeżowy ze złoto-różowym shimmerem, nie rzuca się w oczy, ale dłonie od razu lepiej wyglądają :)
Trwałość tego lakieru to ok. 3 dni.
Cena: 3zł

Ot taki ciekawszy nudziak ;)


Przy okazji - polecacie jakiś dobry lakier wierzchni? Bo większość, z którymi się zetknęłam wydłużało czas schnięcia lakieru, a co ciekawsze - lakier po nałożeniu topu na następny dzień odchodził płatami... Poratujcie :)

Miłej niedzieli! :)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...