Swoją drogą... Jak w październiku wróciłam do Wro to byłam przerażona ilością kosmetyków, które przywiozłam i byłam pewna, że przez rok ich ilość się zmniejszy... Cóż... jakby to powiedzieć, nie udało się i teraz pewnie będę potrzebować ciężarówki żeby się zabrać :D
Ale wracając do tematu.
Znalazłam lakier na to lato. Ominęła mnie cała fascynacja piaskowymi lakierami, kawiorem, zamszem, piórkami, brokatem... Skoncentrowałam się na kolorze. Pierwszym była mięta (idealny kolor z blogerskiej kolekcji), a drugim okazała się lawenda.
Ten kolor podobał mi się tak bardzo, że rozważałam nawet zakup lakieru od Essie. Ale na szczęście dla mojego portfela trafiłam na pewną niepozorną kulkę.
Pamiętacie może cukierki pudrowe?
![]() |
| źródło zdjęcia : http://funita.blogspot.com/2012/09/migawki-z-borow-muchomory-szaliki-i.html |
Tak, ja też. Szczególnie te na gumce, które miały przypominać zegarek ;)
Więc żeby nie było nudno, że znowu sam fiolet, dodałam do niego róż. I wyszły takie oto cukiereczki.
Ku mojej uciesze kulka od Lemax mieści aż 18ml, kryje przy 2 warstwach, rozprowadza się dobrze, choć trzeba uważać na skórki, bo jest raczej rzadki, pędzelek nie jest cienki, raczej z tych węższych, ale jednak szerokich. Długa zakrętka sprawia, że malując czuję się jakbym malowała obraz :D
Mimo to komfort malowania jeszcze wyższy niż w przypadku towarzysza (New Romantic, a jakże!).
Trwałość to około 4-5 dni. Choć u mnie ostatnio wszystko trzyma się krócej, bo szybko się nudzą.
Dodam, że kosztował zawrotną sumę 3,90zł :D
![]() |
| Żeby nie było, że kulkę sobie wymyśliłam, on się tak po prostu nazywa :) |
Jak Wam się widzą takie cukiereczki?
Jak dla mnie kolor na lato jest idealny i wiem, że na paznokciach będzie częstym gościem.
Tymczasem - trzymajcie kciuki i do napisania, bo jest o czym pisać :)





































