Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki mineralne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki mineralne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 czerwca 2013

Samo przyszło - nowości w kosmetyczce

Na początku wybaczcie mi taką niezapowiedzianą nieobecność - złożyło się na to kilka czynników, w tym bardzo nieregularny tryb życia jaki prowadzę ostatnio, pogoda, kilka zawirowań w życiu prywatnym i konieczność nauki... Jak będzie dalej - okaże się niedługo.

Tymczasem dzisiaj przychodzę do Was z kilkoma nowościami - produktami, które zakupiłam pod koniec maja i na początku czerwca. Do zdjęcia nie załapał się tusz Max Factor Masterpiece Max, ponieważ przyszedł na adres domowy, a nie wrocławski.

Jedziemy.
Na początek - zamówienie z Annabelle Minerals. Napiszę o minerałach kilka słów w niedługiej przyszłości. Zamówiłam pełnowymiarowe (4g) opakowanie podkładu Natural Fair, do tego próbki korektora Light i Medium. Jako gratis dostałam miniaturkę różu Rose - mojego ulubionego różowego różu (masło maślane, róż cztery razy w jednym zdaniu :D).



Dalej - wstąpiłam do mojego "chińczyka" przy okazji zakupów spożywczych. I pech chciał, że była dostawa lakierów. Ponieważ od bardzo dawna szukałam dwóch kolorów, wiele się nie zastanawiając, gdy znalazłam je na półce - wrzuciłam do koszyka. Chodziło o pastelową brzoskwinkę (Aisha) i lawendę (Lemax).


Wcześniej - w Rossmannie skusiłam się na dwa kolory lakierów od Lovely - ten z drobinkami miałam na oku już długo, ten drugi, bo... pasuje do wstążki przy sukni ślubnej mojej bratowej (grunt to dobra argumentacja!).


Na koniec - w końcu zdecydowałam się na zamówienie wzorników do paznokci. Żeby nie czuły się samotnie do koszyka dorzuciłam sondę, patyczki, słoiczki i pilnik. Jeśli zastanawiacie się, jak ja, czy to się w ogóle opłaca - tak. Jeden wzornik dostępny na wyspie z produktami do paznokci, np. w Magnolii kosztuje 8zł. Za trzy zapłaciłam 7,50 + koszty przesyłki >link do sprzedawcy<.


za pomoc w uzupełnianiu wzorników dziękuję Agacie ;*
Niniejszym deklaruję odwyk kosmetyczny. A lakierowy przede wszystkim. Do czasu aż znów nie wymarzę sobie jakiegoś koloru ;)

Wracam do nauki. Egzamin z anatomii coraz bliżej. 
Miłej Sobotty! 

Wszystkie książki zaprezentowane obok służą do przygotowania do jednego egzaminu... 

środa, 24 kwietnia 2013

Różowo (?) mi po raz drugi.

Zdałam sobie ostatnio sprawę, że dawno dawno temu (rok z hakiem ;)) publikowałam post o różach, które posiadam. Było to na tyle dawno, że nie mam już żadnego z obecnych tam róży. Żelek poleciał w świat, prasowany popełnił samobójstwo, a róż w musie po prostu zużyłam.
Przyszedł więc czas na uaktualnienie :)

Tak wygląda moja mała gromadka.

mogą się nawet ustawić parami :)
Bell, 2Skin Pocket, 01

Róże, które były powszechnie dostępne w Biedronce przy okazji pierwszej gazetki urodowej. Skusiłam się na delikatny róż. 
Zawiera w sobie maleńkie drobinki, które ładnie rozświetlają policzek (działa u mnie jak połączenie różu z lekkim rozświetlaczem). Kolor jest bardzo jasny, więc trzeba się trochę namachać, aby kolor był widoczny. Trwałość to (niestety tylko) około 3 godzin.


Vipera, Róż do policzków 01

Trafił do mnie na spotkaniu wrocławskich blogerek w ubiegłym roku. Nie mam pojęcia co to za seria i czy w ogóle jest gdzieś dostępny.
Kolor w opakowaniu może zniechęcać, jednak na policzkach daje satynowe wykończenie i zdrowy, zimowy rumieniec. Pigmentacja jest słaba, więc nie ma obaw - krzywdy nim sobie nie zrobimy. Trwałość podobnie jak w przypadku kolegi wyżej.

 MeMeMe, Poppy Tint

Jego recenzja gościła już kiedyś u mnie na blogu. Liczyłam na to, że na bladej po zimie cerze będzie bardziej widoczny. Żeby było coś widać trzeba nałożyć 2-3 warstwy. Łatwo o zrobienie plam na polikach, ponieważ ciężko go rozetrzeć. Jakby robił na złość - znika z miejsc, gdzie go potrzeba, a plamy robi tam, gdzie być nie powinien. Mimo to używam go na wyjazdach - oszczędzam miejsce w kosmetyczce, bo nie muszę zabierać ze sobą pędzla.

Annabelle Minerals, Róż mineralny Rose

Wspominałam, że zdecydowałam się na ten róż przy zamawianiu próbek podkładów mineralnych. Zdecydowałam się na nieco przybrudzony róż. 
CUDEŃKO! Świetnie napigmentowany - wystarczy odrobina, aby odkreślić policzki, trzyma się CAŁY dzień (12, nawet 16 godzin!). Dodatkowo kolor jest bardzo twarzowy - jest matowy i wygląda bardzo naturalnie. Jedynym jego minusem jest aplikacja - ciężko zabrać go ze sobą w podróż.


Catrice, Róż Apricot Smoothie

 Kiedy pojawiła się informacja o jego wycofaniu długo biłam się z myślami czy po niego sięgnąć. Kupiłam i nie żałuję.
Jaśniejsza część jest matowa, ciemniejsza zawiera drobinki (znów 2w1 ;)) Rumieniec uzyskany z jego pomocą jest bardzo wiosenny i ciepły. Minusem jest znów trwałość - po raz kolejny 3-4 godziny to max.

Essence, LE Vintage District, It`s Popul-art
nówka sztuka.
intensywnie eksploatowany :)
Moja wygrana w rozdaniu blogowym :) Prawdziwy majstersztyk - złoto pokrywające kwiatową płaskorzeźbę - aż żal było dotykać :)
Złoto widoczne na pierwszym zdjęciu spożytkowałam w roli cienia do powiek, czasem też jako delikatne rozświetlenie policzków (jednak źle się czuję w złotym...).
Róż jest matowy, dobrze napigmentowany. Zaskakuje trwałością - trzyma się prawie cały dzień. Choć na pierwszy rzut oka przypomina róż od Catrice (patrz wyżej) to w rzeczywistości jest bardziej czerwony. Śliczny! Obok Rose to mój ulubiony róż na ten moment (jeśli gdzieś go znajdziecie - warto się na niego skusić ;))


Porównanie Apricot Smoothie i It`s popular-art - jakby jeden producent :D
Czyż nie wyglądają bliźniaczo podobnie? :)
I na koniec kolory na skórze:
w cieniu pokoju.
w świetle balkonu, a raczej słońca na balkonie ;)

Który najbardziej przypadł Wam do gustu? Jakie są Wasze ulubione róże? :)

PS Wybaczcie, że ostatnio piszę do Was mało - wolę pisać rzadko, ale wpisy wartościowe niż codziennie, ale byle jak. Czas nie jest moim przyjacielem, tym bardziej uczelnia. Ponadto w mojej łazience nadchodzi kosmetyczna "zmiana warty", czekam żeby móc Wam pokazać denko i następców. Zakupy kosmetyczne wyhamowały ostatnio praktycznie do zera, więc w tym segmencie nic ciekawego. Za to będę miała dla Was zdjęcia z wyjazdu, który mam nadzieję wypali w weekend majowy ;) 
Dziękuję, że jesteście!

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Hej, hej! Pytanie o minerały :)

Wiem, wiem, mówiłam, że mnie nie będzie. Ale wpadam na chwilkę zadać Wam pytanie :)
Umyśliłam sobie, że po sesji w końcu rozpocznę swoją przygodę z kosmetykami mineralnymi. Pędzle już mam na oku i jak dzisiaj zaliczę pierwszy ustny egzamin to jutro będą do mnie wędrowały, ale z resztą - mam mętlik w głowie!

Ponieważ nie chcę się pakować w pełnowymiarowe opakowania produktu, który będzie niedobrany kolorystycznie, a wiem, jakie problemy zawsze stwarza mi dobranie podkładu. Postanowiłam więc, że zdecyduję się na próbki podkładów EDM :) (bo Lily Lolo nie posiada niestety już możliwości zakupu próbek)

Uwidziały mi się też róże. Jako, że mój ulubiony z essence Ballerina Backstage dobiega dna szukam czegoś podobnego. Albo niekoniecznie podobnego. Czegoś żywego, co nadaje zdrowego rumieńca.

Teraz pojawiają się pytania.
1. Co sądzicie o podkładach z EDM? Czy ktoś stosuje może formułę matt? Jak wrażenia?
Fairly Light Neutral
Light
Light Medium

2. Różeeee... Kto ma Oh la la i uważa, że to dobry wybór? A kto ma może róże z EDM i poleca szczególnie jakiś kolor? (kusi mnie Bollywood - i nazwą i kolorem - ale też SoCo ;))

Oh la la
Bollywood
SoCo

Dopomóżcie! :)

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony : http://kosmetyki-mineralne.com/

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...