Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Hej, hej! Pytanie o minerały :)

Wiem, wiem, mówiłam, że mnie nie będzie. Ale wpadam na chwilkę zadać Wam pytanie :)
Umyśliłam sobie, że po sesji w końcu rozpocznę swoją przygodę z kosmetykami mineralnymi. Pędzle już mam na oku i jak dzisiaj zaliczę pierwszy ustny egzamin to jutro będą do mnie wędrowały, ale z resztą - mam mętlik w głowie!

Ponieważ nie chcę się pakować w pełnowymiarowe opakowania produktu, który będzie niedobrany kolorystycznie, a wiem, jakie problemy zawsze stwarza mi dobranie podkładu. Postanowiłam więc, że zdecyduję się na próbki podkładów EDM :) (bo Lily Lolo nie posiada niestety już możliwości zakupu próbek)

Uwidziały mi się też róże. Jako, że mój ulubiony z essence Ballerina Backstage dobiega dna szukam czegoś podobnego. Albo niekoniecznie podobnego. Czegoś żywego, co nadaje zdrowego rumieńca.

Teraz pojawiają się pytania.
1. Co sądzicie o podkładach z EDM? Czy ktoś stosuje może formułę matt? Jak wrażenia?
Fairly Light Neutral
Light
Light Medium

2. Różeeee... Kto ma Oh la la i uważa, że to dobry wybór? A kto ma może róże z EDM i poleca szczególnie jakiś kolor? (kusi mnie Bollywood - i nazwą i kolorem - ale też SoCo ;))

Oh la la
Bollywood
SoCo

Dopomóżcie! :)

Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony : http://kosmetyki-mineralne.com/

niedziela, 5 sierpnia 2012

Poszukiwanie winnego i kilka słów o pielęgnacji włosów

O co chodzi z tym winnym?
Pisałam przy okazji recenzji Pirolamu, że mój problem ze skórą głowy jest specyficzny i nie leczą go żadne szampony przeciwłupieżowe.
Pewnego dnia jakieś niecałe dwa miesiące temu podjęłam decyzję o używaniu łagodnego środka do mycia włosów na co dzień i oczyszczania włosów raz na tydzień/dwa.
Regularnie używałam masek, odżywek, zrezygnowałam z olejowania (o tym za chwilę).
Problem dziwnego "łupieżu" zniknął. Potęgę swą pokazuje dobrze dobrana pielęgnacja.

Jednak zanim zdążyłam się tym nacieszyć - problem powrócił.
Zmieniłam w swej pielęgnacji dwie rzeczy - dwa kosmetyki pełniące rolę szamponu. To moi główni podejrzani.
1. Facelle - Płyn do higieny intymnej, którym włosy myję od dwóch tygodni (ostatnio solo, wcześniej przeplatany z Babydream).
2. Maska Kallos Latte - która jednak nie jest nakładana bezpośrednio na skórę głowy (używana przeze mnie sporadycznie, jednak akurat tuż przed tym jak zauważyłam problem).
3. Przesuszenie skóry głowy - co jednak jest raczej mało prawdopodobne...

Teraz wrócę do swojej sprawdzonej pielęgnacji, odstawię na jakiś czas oba produkty i zobaczymy co z tego wyniknie. Może to coś, czego bym nie podejrzewała?
A może te dwa wielkie hity blogosfery u mnie jednak się nie sprawdzają?
___________________________________________________________________________________

Przy tej okazji napiszę też trochę o zmienionym nieco podejściu do włosów - praktyce i planach na najbliższy czas :)

Praktyka:
1. Zmiana ręcznika na ręcznik z mikrofibry - nie tworzę już ciasnego turbanu tylko związuję włoski na "Helgę" vel Shreka - włosy się nie gniotą i nie puszą :)

2. Rozczesuję włosy tylko grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach ewentualnie palcami - czasem tylko raz - jak trochę podeschną po myciu; fale mają się dobrze i układają się jak im się podoba - nie szarpię i nie łamię ich na sucho.

3. Regularne używanie masek i odżywek - dzielnie mieszam ze sobą gotowe odżywki i maski, aby znaleźć złoty środek :)

4. Zaprzestałam olejowania - mój błąd! - włosy po olejowaniu są znacznie grubsze i bardziej puszyste, wypada ich zdecydowanie mniej (przez miesiąc tego nie robiłam i różnicę uwierzcie mi, widać gołym okiem :))

takie tam - dowód na to, że chodziłam w kapeluszu ;)
5. Schną jak zwykle naturalnie, ale nie plotę ich w warkocz, falują się jak chcą :)

6. Delikatny żel z Babydream zastąpił Barwę z SLS i Elseve z silikonami - używam ich, ale dużo rzadziej.

7. Używałam mgiełki z filtrami UV i kapelusza na plaży, natomiast sądząc po rozjaśnieniu włosów i ich suchości dała im niewiele.


W planach:
8. Zakup nożyczek fryzjerskich - moje końcówki, które zawsze uważałam za okaz zdrowia są obrazem nędzy i rozpaczy - niektóre rozdzieliły się na troje! Będzie to strata na długości, ale tylko dla ich zdrowia.
9. Ponowne farbowanie - to dalszy zamiar - nie wiem jeszcze czy Senna spłucze się, czy będzie robiła klasyczne odrosty. Od tego zależy czy ponowię przygodę z Khadi, przeczekam aż odrosną czy też zafarbuję na swój naturalny i tak będą odrastać.
10. Merz Special lub tabletki z drożdżami - regularna suplementacja to mój słaby punkt...
11. Wrócić do olejowania!!
12. Regularnie użwać wcierki Jantar.
13. Poszukać płukanki.
14. Zrobić zamówienie ze zrobsobiekrem.pl nastawione na pielęgnację włosów.

Podsumowując - włosy puszą się mniej, falują się pięknie, są miękkie w dotyku, jednak wypadają dosyć intensywnie i wrócił problem ze skórą głowy. 
Przyrost marny (granice 0,5cm - mam wrażenie, że osiągnęłam "magiczną długość", której nigdy nie udało mi się przekroczyć i prędko nie uda).
Kolor rudo-złoty.
Niestety widać przesuszenie wodą morską i słońcem.

A jak Wasze włosy wytrzymują wakacje? Dajecie im odpocząć czy może wręcz przeciwnie - dbacie o nie ze zdwojoną siłą?

niedziela, 27 maja 2012

Obieramy pomarańczę :)

W tytule posta miało się znaleźć pytanie - czy da się schudnąć bez diety?, ale doszłam do wniosku, że chyba jednak nie o tym będzie ten post.
Będzie za to o...
http://klub.e-zdrowe.pl/index.php?main_page=product_info&products_id=175
Tak właśnie, kolejny kłopotliwy temat. Zbliża się lato, chcemy wyglądać jak najpiękniej i szukamy pomocników. Wśród kremów drogich i tanich, masażerów, igieł, medytacji, sportów, trenerów, wody, błonnikach i wielu innych czynników.

Zanim zacznę recenzję jednego z takich właśnie pomocników zaznaczam, że sam produkt nas nie odchudzi, nie ruszy za nas tyłka i nie będzie spalał kalorii kiedy my bezczelnie będziemy zajadać się lodami i czekoladą. Ale to chyba jasne ;)



Bielenda, Pomarańczowa Skórka, Termoaktywny koncentrat antycellulit

 link do KWC

 

 

Producent:

I kilka słów ode mnie w utartym już szablonie:
1. Opakowanie - czarna, nieprzezroczysta tuba - niestety nie widać ile do końca, co może skutkować tym, że dzisiaj zdążę posmarować jedną nogę, a drugiej już nie. Stoi na zakrętce. Łatwo się otwiera; 175ml.


2. Konsystencja i zapach - jest to coś pomiędzy żelem a kremem, aplikacja należy do banalnie prostych i bardzo przyjemnych. Zapach jest intensywny, dosyć chemiczny, ale przyjemny. Mniej przyjemny następnego dnia, bo utrzymuje się dosyć długo.


3. Wydajność - słabiutka - sama używam raz dziennie - wieczorem po kąpieli. Jakby używać dwa razy dziennie to starczy na max 2 tygodnie.

4. Działanie:
Co zrobiłam ja?
+wsiadłam na rower,
+regularnie używam peelingu,
-nie zrezygnowałam z czekolady.
Co zrobił koncentrat?
+/-po nałożeniu rozgrzewa, czasem aż szczypie, innym razem tylko delikatnie
+ faktycznie zredukował skórkę pomarańczową! nie jest to redukcja do zera, ale podejrzewam, że jeszcze jedno, dwa opakowania i faktycznie problem zniknąłby całkowicie
+ świetnie nawilża i wygładza skórę
- nie odchudził mnie :( (jakby tylko mógł... ;))

5. Opinia:
Czy warto? Tak. Ale rzecz jasna należy też zadbać o siebie, a nie szukać magicznych sztuczek na utratę tkanki tłuszczowej (że też nie paruje jak woda ze skóry...).

Czy kupię ponownie? Zastanowię się, myślę, że na razie nie, bo i tak latem chodzę w długich spodniach (lekkich i przewiewnych) a reszta spódnic i tak jest prawie do kolan :)


Cena: w promocji 12zł/Drogeria Natura; normalnie ok 15-18zł
* produkt nie jest testowany na zwierzętach

Skład:

I na koniec, żeby nie było, że jestem Dziewczyną w warkoczu, a nie umiem nic zapleść - moja rudość mnie inspiruje - jedno z moich ulubionych ostatnio uczesań :)



Miłej niedzieli!
A ja wracam do nauki, bo sesja już od jutra, pierwszy egzamin tego semestru także, trzymajcie kciuki! ;)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...