Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wibo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 listopada 2013

Rzut oka na nowości

Troszkę rzeczy mi przybyło ostatnio. Rzeczy, na które czaiłam się już od dłuższego czasu, a na które w końcu się zdecydowała.
Zdjęć ubrań nie będzie na razie, bo nie mam pojęcia jak mam je sfotografować :)

Pogląd:

Podgląd:
Po pierwsze - zamówienie ze sklepu skarbysyberii.pl. O rosyjskich kosmetykach myślałam już od roku, ale zawsze były "za drogie", "za droga przesyłka", "niepotrzebne, bo mam dużo innych kosmetyków do włosów". Teraz, kiedy kończą mi się wszystkie szampony i jedyna maska, gdy sklep miał darmową dostawę i zobaczyłam jak niskie ceny mają te kosmetyki - wszystkie moje argumenty upadły :D
Co kupiłam?
1. Turecki szampon do włosów - 12,90zł/280ml
2. Szampon do włosów acai i proteiny pereł - 12,90zł/360ml
3. Balsam do włosów aleppo - 12,90zł/280ml
4. Aktywne serum na porost włosów z apteczki Babuszki Agafii - 24,90zł/150ml
5. Maska drożdżowa na porost włosów z apteczki Babuszki Agafii - 13,90zł/300ml

Oczywiście podstawą zamówienia była maska drożdżowa. Potem wpadło do koszyka serum. A reszta... jakoś poszła ;) Niebawem zaczynam testowanie!

Drugie to kategoria - widziała i chciała. Szampon familijny zbiera zaskakująco dobre opinie (pomimo tego, że wygląda jak płyn do mycia naczyń albo do prania, jaki pamiętam sprzed 15 lat ;)), ponadto ma krótki skład i cena... umówmy się, za 3,50zł to nawet 500ml płynu do mycia naczyń nie dostaniemy.
Drugie cudeńko to lakier piaskowy-brokatowy z Wibo - 01. Moja ciekawość piasków została zaspokojona.


I trzecia część... Do wosków Yankee Candle podchodziłam dobre dwa tygodnie. Najpierw nie miałam funduszy żeby kupić kominek i woski. Jak przywiozłam sobie mój bardzo bardzo stary kominek do Wrocławia brakowało mi już tylko wosków. Ale w Organique w Galerii Dominikańskiej (7,90zł/sztuka) nie było zapachów, które chciałam przetestować. W ciemno się bałam zamówić. A Mydlarnię Wrocławską znalazłam dopiero dzisiaj (przeoczyłam po drodze!). Cena jest bardzo kusząca - przy zakupie 3 sztuk jeden wosk kosztuje 6zł czyli tyle, co w większości sklepów internetowych.
Nie było dwóch wosków, które chciałam przetestować, więc wybrałam trzy inne. Nie przepadam za bardzo słodkimi zapachami, więc próżno u mnie szukać ciasteczek i babeczek.
Wybrałam 3 sztuki - na dobry początek :)


Lake Sunset już wylądował w kominku - na razie mogę powiedzieć, że jest bardzo intensywny - wystarczy dosłownie odrobina, aby zapach rozniósł się po całym mieszkaniu. Więcej o nich na pewno pojawi się wkrótce.

To na tyle. Jakie nowości wpadły Wam ostatnio do koszyka? :)

środa, 9 października 2013

Jesienno-zimowy sezon lakierowy

Witajcie!
Październik w końcu postanowił nas rozpieścić pogodą, tak, że aż żal cały dzień spędzać w budynku, na zajęciach.


Jeśli dawniej myślałam, że lakiery wybieram niezależnie od pory roku to byłam w błędzie - jaskrawe kolory schowałam już do drugiej szufladki, robiąc miejsce kolorom przygotowanym na ten sezon. Być może zdarzy mi się sięgnąć po mocniejszy kolor, ale najczęściej używać będę na pewno tych :)

1. NUDZIAKI - idealne na cały rok. Tym razem stanowią najliczniejszą grupę, bo trochę mi ich przybyło w ostatnim czasie. Są uniwersalne i nie rzucają się w oczy, przez co nosiłam je też w wakacje do pracy.

Beżowe (od lewej):
Essence - Nude glam - 01 hazelnut cream pie (mój idealny nudziak, niestety wycofany :( )
Vollare - Aisha 25
Rimmel - 60 seconds - 200 Princess pink
Vollare - Colorado (kolor się starł)

Różowe:
Wibo - Gel like - Peaches and cream
Rimmel - Salon Pro - 227 New Romantic
Rimmel - Salon Pro - 247 Isn`t she precious?


2. ISKIERKI - to lakiery, których używam zwykle tylko w tym sezonie. Chociaż nie ukrywam, że róż ze złotymi drobinkami skradł moje serce już wcześniej, szczególnie w połączeniu z Oleskowym lakierem.

Lovely - Moulin Rouge - 01
Essence - Vampire`s love - Into the dark
Essence - Vampire`s love - True love
Lovely - Gloss like gel - 101


3. NASYCONE KOLOREM - wykończenie kremowe i kolor, który przykuwa uwagę. Na pewno soczysta fiolet w odcieniu ciepłym i chłodniejszym, szafirowy (mój ulubiony!) i klasyczna czerwień. Mięta? Może też :)

Vollare - Aisha 392
Wibo - Express growth 177
Joko - Corriander green
Rimmel - Salon Pro - 500 Peppermint
Rimmel - Salon Pro - 703 Rock`n`roll

Miałam jeszcze zdjęcie pięknego lakieru od Hean (widoczny na zdjęciu ogólnym), ale mój aparat gdzieś je podział. W związku z tym dostanie mu się osobny wpis :)

Jakie kolory wybieracie na tą jesień? Może jest jakiś, po który sięgacie szczególnie często?

środa, 1 maja 2013

Elektryczna pomarańcza od Wibo

Nie pamiętam czy te lakiery można dostać jeszcze w Rossmannie... W każdym razie cechą charakterystyczną tej serii jest wysokie nasycenie kolorem, dobre krycie przy pierwszej warstwie, łatwość malowania i trwałość (z SV wytrzymywały ok 5 dni wakacji na plaży i obcowania z piaskiem; z Poshe trzymają się jeszcze dłużej).

Kolor (03), który noszę teraz na paznokciach jest śliczny - bardzo intensywny i głęboki pomarańcz - przykuwa uwagę :) Świetnie współpracuje nawet z niego zgęstniałym już Poshe.

Zdjęcia zostały zrobione dzisiaj, lakier na paznokciach ma 5 dni - dobrze się trzyma skubany. Jutro go zmyję i przemaluję na inny kolor z tej serii - mam pewność, że bez problemu wytrzymają wyjazd*.



Kapryśny jest dodatkowo - nie chciał się ładnie sfotografować. Taki kolor po prostu potrzebuje słońca! :) Najlepiej oddany jest w buteleczce na drugim zdjęciu.

*wyjazd = majówka. w tym roku w planach jest... Praga, będzie ciekawie ;)

Co gości u Was ostatnio na paznokciach? Pastele a może takie energetyczne kolorki? :)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Paleta na wiosnę

Wracam :)
Po pracy z lustrzanką i bardziej zaawansowaną cyfrówką, w moim domu na stałe zamieszkał kompakt. Zwykły, prosty kompakt. Jesteśmy znów na etapie docierania się, także darujcie mi - niedługo się nauczę :)

Ostatnim razem paletę lakierów na jesień przedstawiałam Wam przy fantastycznym słońcu. Tymczasem od tygodnia jest pochmurno, śnieg leży na chodnikach... Nieważne, przedstawiam Wam kolory na wiosnę :)

W ogóle:

zauważyłyście, że ułożyły się w serduszko? :D no dobra... była moja skromna ingerencja w uszku prawym.

W szczególe:

1. NUDE - zdecydowanie moja ulubiona kategoria - każdy z tych lakierów na paznokciach prezentuje się lekko i niezobowiązująco - nie rzuca się w oczy :) Kiedy nie umiem się zdecydować na jaki kolor pomalować paznokcie zawsze wybieram jeden z nich.
Od lewej: Peaches & cream (Wibo); Iced Latte (essence); Hazelnut cream pie (essence); lakier, który utracił naklejkę z numerem w pewnych okolicznościach (Vollare)

2. CO DLA KOGO MIĘTA - jedni (w tym ja) pistację nazywają miętą. Inni zielono-turkusowy, jeszcze inni piękny szmaragd. Jak zwał, tak zwał, wszystkie te kolory z pewnością będą częstymi gośćmi na moich paznokciach.
Od lewej: Coriander green (Joko); 225 (Golden Rose); Mint sorbet (Wibo)

3. WIOSENNA ŁĄKA - tu znalazł się fiołek pokazywany ostatnio, tu też trafiła pomarańczka, która zimą źle wyglądała na paznokciach. Do tego worka wrzuciłam też różową i malinową czerwień. Ostatnio mało nosiłam czerwieni na paznokciach - czas to zmienić!
Od lewej: 556 (Ados); no-number (Safari); 344 (Miss Sporty), 412 (Wibo)

4. GO GO COLOR RANGERS!* - może nie w wersji total, ale z pewnością w formie akcentów będę przemycać żywe kolory. Ta seria, jak już pewnie wiecie bardzo przypadła mi do gustu :)
Od lewej: 6, 5, 2, 1, 4, 3 (Wibo)

Zmieniacie kolory lakierów w zależności od pór roku? Czy może w Waszych zbiorach królują na tyle uniwersalne odcienie, że mogą być noszone cały rok? :)


*kto pamięta Power Rangers? :D


czwartek, 21 marca 2013

Mięta, która nie wygląda.

Idąc za ciosem - dziś prezentuję Wam drugi lakier z blogerskiej kolekcji.
Dokładnie takiej mięty szukałam w zeszłym roku, kiedy był na nią szał. Ostatecznie zdecydowałam się na nieco inny odcień z Golden Rose i bardzo sobie chwalę.

Jak tylko zobaczyłam go na zdjęciach promocyjnych, a potem na żywo musiałam go kupić.

Mowa tu o "Mint sorbet" stworzony przez Siouxie. 


8,5ml w standardowej buteleczce, z wygodnym pędzelkiem w cenie 5,99zł. Kolor ma w sobie delikatne złote i jasnoniebieskie drobinki, przez co nie jest płaski i świetnie wygląda na paznokciach.


Właśnie. Świetnie to pojęcie względne. Dlaczego?
O ile "peaches and cream" przy dwóch warstwach wyglądało przyzwoicie, o tyle "mint sorbet" prześwituje. Pokusiłabym się o jeszcze jedną warstwę, ale chciałam Wam pokazać jak to wygląda.

kolor najlepiej oddany jest na tym zdjęciu.
Dodatkowo - schnie wieki (o czym przekonała się wczoraj moja kuzynka) i bąbelkuje. Już dawno nie miałam lakieru, który bąbelkował, a objawia się to albo wypukleniami albo wręcz odwrotnie - czarnymi kropkami w miejsce pękniętych bąbelków.
 

Poza tym pędzelek odpadł mi od nakrętki. Noooo...

nie z takimi problemami sobie radziłam, ale Wibo, CO TO MA BYĆ?!

Przypomina mi się historia z brzoskwinią od Catrice. Kolor - urzeka, jest naprawdę piękny! Natomiast aplikacja i jakość - ma-sa-kra.
Z bólem serca (kolor... <3) - nie polecam.


Skusiłyście się na tą piękną miętę? Czytałam, że podobno bardziej intensywne kolory tej kolekcji sprawują się nieco lepiej... Nie mam ochoty próbować.

wtorek, 19 marca 2013

Peach znaczy truskawka.

Chyba każdy już słyszał o kolekcji kolorów Nail Obsession stworzonej przez blogerki. Jakiś czas temu pokazywałam Wam, że zaopatrzyłam się w dwie sztuki. Już po zakupie przeczytałam pierwsze recenzje.
Niestety bardzo słabe recenzje.
Jak spisały się u mnie?

Dziś będzie o jednym - "Peaches and cream" od TheOleskaaa.
Chyba najbardziej poszukiwany kolor - w większości Rossmannów nie zdążył nawet ostygnąć na półce, a już go nie było. Czy jest on faktycznie taki wyjątkowy?


Jak tylko nałożyłam go na paznokcie zwątpiłam w swoje zdolności lingwistyczne. "Peach" to brzoskwinia przecież? Tymczasem owszem, przypomina miks owoców ze śmietaną, ale zdecydowanie truskawek!
Czerwcowe truskawki zmiksowane z jogurtem naturalnym... Bardzo różowy kolor. Jednocześnie dość uniwersalny.


Aplikacja? Nie było źle. Owszem, przy pierwszej warstwie lakier smużył paskudnie i prześwitywał (jakby był za rzadki, ale jednocześnie za gęsty), ale przy drugiej było już całkiem przyzwoicie. Pędzelek w porządku, lakier nie rozlewał się po skórkach.


Nie potrzebna mi była trzecia warstwa. Dwa paznokcie "podkręciłam" dodając do nich różowego brokatu. 
Wyszło tak:


Życzyłabym sobie, aby ten mani był wieczny, bo nienawidzę zmywania brokatów. Noszę go od soboty (z lakierem nawierzchniowym oczywiście) i widać powoli starte końcówki. Dodatkowo paznokcie rosną mi ostatnio dosyć szybko, więc tu też widać uszczerbki. Jutro zmyję.

Podsumowując:
Kolor - ładny, bardzo uniwersalny i dziewczęcy. Jakość - mocno średnio. Lakiery Wibo kojarzyły mi się z bardzo dobrą jakością (mam ich w swoich zbiorach kilka i wszystkie są świetne). Szkoda, bo w połączeniu z ładnymi i ciekawymi kolorami ich jakość mogła stawiać je bardzo wysoko.
Pomimo pewnych trudności, na pewno będę go często używać tej wiosny.

___________________________________________________________________________________

Będąc wczoraj w Biedronce musiałam zajrzeć na dział ze świeczkami... A tam!
Róża i konwalia - pachnie pięknie! (mimo, że za samym różanym zapachem w tego typu produktach nie przepadam).

Bez - lekki, delikatny, ale charakterystyczny zapach :)

Oprócz tego znów widziałam pomarańczę i wanilię, zieloną herbatę, owoce cytrusowe i owoce leśne.
Skusicie się na coś, czy sezon na świeczki już minął? :)

piątek, 30 listopada 2012

Iskiernik - lakier w kolorze Świąt

Wiecie, że jutro ma padać śnieg? :D
Cztery tygodnie i będą Święta Bożego Narodzenia. Pomimo tego, że lakierów mi nie brakuje poczułam pilną potrzebę kupienia koloru świątecznego.

Jaki kolor Wam się kojarzy?

Mi właśnie taki. Jeszcze lepiej byłoby jakby drobinki były złote - jeszcze bardziej mikołajowo :)
Lakier zasilił moją skromną grupę "Iskierników" czyli lakierów z drobinkami, które nadają mu głębi - bardzo lubię takie lakiery, czyż nie jest piękny? :) [do tej grupy zaliczają się też lakiery z zeszłorocznej Vampire`s love, których wciąż używam i sobie chwalę :)]

Wybaczcie niedociągnięcia, ale są świeżo malowane i nie zdążyłam ich poprawić, a aparat pada.

Lovely - Moulin Rouge nr 1




flesz wyszedł nieco niefortunnie... chodziło mi o błysk :)
Zda się na Mikołaja ? :D

Przy okazji, próbowałam zmyć dzisiaj lakier z paznokci przy użyciu płatków z Biedronki... Powiem jedno - nigdy więcej (zostawiły jakiś biały osad na skórze i paznokciach o.O przy okazji są tak miękkie, że gdy normalnie do zmycia ciemnego lakieru zużywam maksymalnie 3 płatki, tu zeszło mi ich 6). Zużyję do twarzy i co prędzej jutro pójdę do Rossmanna kupić zwykłe, sprawdzone Lilibe.

niedziela, 11 listopada 2012

Czyżby zmiana ulubieńca? - Wibo Growing Lashes

O tym tuszu słyszała na pewno już większość. Spora część go miała. Reakcje były raczej pozytywne.
Jak wiadomo od drugiego posta na moim blogu (!) moim ulubieńcem w tej kategorii jest bezsprzecznie Max Factor Masterpiece MAX. Jednak od tamtego czasu szukam jego tańszego odpowiednika.
Hean nie stanął na wysokości zadania.
Jak poradził sobie kolejny polski zawodnik? Zobaczmy.

Wibo, Growing Lashes, Stimulator Mascara - Maskara pogrubiająca i stymulująca wzrost rzęs

Producent:
Maskara o gęstej i niewielkiej silikonowej szczoteczce pogrubiająca rzęsy. Dzięki składnikom pielęgnacyjnym ma za zadanie dodatkowo wzmacniać rzęsy i stymulować ich wzrost. 
źródło: KWC


Technicznie:
1. Opakowanie i szczoteczka - opakowanie jest dosyć smukłe, bije po oczach jasną zielenią, napisy się nie ścierają. Szczoteczka jest silikonowa, mała, ma krótkie igiełki, dzięki czemu można pomalować rzęsy od nasady bez obawy odbicia się tuszu nad rzęsami. Łatwo się nią operuje.

Porównanie szczoteczek:
od góry -Hean Maxxi Lash Flexi Mascara; Max Factor Masterpiece MAX, Wibo Growing Lashes

2. Konsystencja - na początku był bardzo mokry i lubił się odbić na górnej powiece. Obecnie nieco wysechł i konsystencja jest idealna.

3. Wydajność - tusz długo zachowuje świeżość - otwarty jest u mnie już dosyć długo, a mimo to wciąż jest świeży, nie zmienił zapachu i właściwości, co sugeruje, że tusz jest wydajny :)


Dlaczego on?
Tusz dostałam od Kamili jako dodatek do oleju kokosowego. Bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ i tak miałam w planach go kupić, jednak były to dalekosiężne plany :)

Moja opinia:
Zastanawiam się czy zasługuje na miano tuszu idealnego. Daje wyraźne pogrubienie, nie odbija się, pięknie rozczesuje rzęsy, łatwo się nim maluje, jest tani i ogólnodostępny, nie uczula.
Ma jednak jeden minus - lubi się osypywać. Po ok. 3-4 godzinach należy spojrzeć w lusterko i ewentualnie usunąć obsypany tusz. Szkoda, bo naprawdę zakrawał o ideał.
Niewykluczone jednak, że jeszcze po niego sięgnę :) Naprawdę przyzwoity tusz w świetnej cenie.
A i mam nadzieję, że nikt jednak nie wierzy w te bajki o stymulacji wzrostu rzęs? :)

Efekt na oczach, żeby nie być gołosłownym:
oko bez tuszu

oko z jedną warstwą tuszu
a tak wygląda w pełnej okazałości

 Cena: ok. 10zł/8ml/Rossmann

Jaki tusz jest Waszym ulubieńcem? Wolicie klasyczne czy silikonowe szczoteczki? :)

Radosnego świętowania - w końcu jest co świętować, nie zapominajmy! :) Tylko rogala marcińskiego mi brakuje...

sobota, 29 września 2012

Jesienna paleta barw

Witajcie :)
Wybaczcie mi chwilowy zastój na blogu - wracałam do mieszkania dosyć późno, co skutkowało marnym światłem. Dzisiaj jednak raczę Was promykami jesiennego słońca - mam nadzieję, że świeci ono nie tylko u mnie :)

Wiele już widziałam postów na ten temat, dorzucam jednak moje trzy grosze.

Nie mam w planach kupna nowych kolorów, (ale wiadomo jak z planami bywa) gdyż postawiłam sobie za cel zdenkowanie przynajmniej dwóch. I nie mam zamiaru używać ich na okrągło (choć są tacy kandydaci ;)), ale malować nimi na równo z innymi.

Czy w ogóle da się skończyć lakier? Zdarzyło Wam się?

Przedstawiam moją paletę jesiennych lakierów.

W szczególe:

NUD(n)E - dobre na każdą okazję, do każdej długości paznokci. Neutralne, nie rzucają się w oczy, dobre na ćwiczenia, kiedy krzykliwe paznokcie nie są mile widziane.

1. essence - nude glam - 06 hazelnut cream pie
2. Vollare - Colorado, co mu się numer starł
3. essence - nude glam - 04 iced latte
4. Vollare - Aisha 32


SZAROŚCI - żeby zająć moje paznokcie w pełni będą musiały poczekać do listopada. Tymczasem pozwolę im na jakiś skromny akcent.

1. Vollare - Aisha, z której przypadkiem zerwałam numer.
2. essence - Into the wild - 02 zulu (wiem, że ta limitka była już bardzo, bardzo dawno, ale lakier trzyma się dzielnie, nie zmienił konsystencji, koloru ani zapachu)


ISKIERKI - te lakiery odstawiłam na lato, bo były mi za ciężkie. Teraz sprawdzą się idealnie - świetnie się nimi maluje, pięknie iskrzą, trwałość słaba. Zobaczymy - może się zaprzyjaźnią z SV :)

1. essence - Vampire`s Love - 02 into the dark
2. essence - Vampire`s Love - 03 true love


KOLORKI - oszczędnie - pomarańczki, bez których nie ma jesieni, malinowa czerwień i urocza jagódka. Nie wykluczam rozszerzenia tej kategorii ;)

1. Wibo - Color Power 3
2. Golden Rose - Charming 23
3. Quiz - Safari no-number
4. Wibo - Extreme Nails 177

A co u Was tej jesieni zagości na paznokciach? :)

niedziela, 20 maja 2012

Pękasz? I mapa poszukiwań.

Czy u Was też tak świeci słońce? Moje zdaje się krzyczeć "nie ucz się, nie ucz się!". Ale ciężki czas w trakcie, więc uczyć się trzeba. Najwyżej wyjdę na balkon ;)

Chcę Wam dzisiaj pokazać lakier (łe, znowu?).
Zacznę od tego, że nie lubię pękaczy. Po prostu mi się nie podoba efekt, jaki dają. Wygląda to raczej mało starannie - jak strzępki lakieru.
I z takim nastawieniem pomalowałam sobie wczoraj lakierem z Blogboxa po czerwonym lakierze z Wibo, który swoją drogą był poodbijany, zaczął się ścierać przy końcówkach, więc i tak bym go zmyła.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy efekt mi się spodobał. Muszę przyznać, że ten pękacz pęka bardzo elegancko, z daleka nawet pęknieć nie widać.

Z technicznych rzeczy dodam, że lakier ma konsystencję atramentu, kolor też, a po pomalowaniu wygląda jak tani marker. Dlatego też jak nieco przeschnie warto umyć naczynia (!) - lakier namaka i zyskuje piękny granatowy kolor :) Przy zmywaniu brudzi wszystko dookoła, trzeba uważać.



Niestety Delia nie przemyślała swojego opakowania i zrywając folię przy otwieraniu zerwały się wszystkie napisy z buteleczki. hm.
A oto efekt:


Może jednak nie będę go tak definitywnie odkładać.

Pozwolę sobie przejść do drugiej części.
Pisałam, że są we Wrocławiu miejsca pomijane i zapomniane, gdzie można wyłowić perełki, kosmetyki - widmo, o których czytamy, chcemy, ale często poszukiwania zamierają w martwym punkcie. Mi udało się odszukać parę ciekawych miejsc.

1. DH Feniks na wrocławskim rynku - to miejsce znają chyba wszyscy - mieści się tam Drogeria Jasmin.
Na parterze jest stoisko głównie z kolorówką takich marek jak MIYO, Pierre Rene, Eveline, stoisko Celii (warto zajrzeć, choć słynnej Nude 606 tam nie znajdziemy), Joko, Hean (! w zbrodniczych cenach, ale jest...), Bell. 
Na drugim piętrze znajduje się dalsza część - tam znajdziemy m.in. wcierkę Jantar, mgiełkę Jantar, kometyki Flos-Leku, Bielendy, Urody (tonik Melissa), Celii (kremy :)), Ziaji, Marion, Barwy (szampony!), maska Lorys, maska Stapiz Sleek Line. Trzeba wziąć jednak pod uwagę, że ceny tam mają dosyć wysoką marżę i do najtańszych nie należą.


2. Targ Zielińskiego (ul. Kolejowa 3-5) - stoisko kosmetyczne, wchodząc od Piłsudzkiego (?) prosto do końca i w lewo.
Tu z kolei ceny niejednokrotnie są konkurencyjne, często nawet niższe niż w drogeriach sieciowych.
Znajdziemy tu: tonik Urody (j.w;)), pełną ofertę Hean (w tym cienie HD bodajże za 13,90zł i lakiery), Virtual, Joko, ale też Rimmel, L`oreal. Bywał tam też Dermacol, ale jak ostatnio byłam to pani powiedziała, że czekają na dostawę.


3. Hala Perła (Widna 6) - to jest istna perła! Jest tam takie duże stoisko kosmetyczne, nie sposób nie trafić :)
Znajdziemy tam: Seboradin, pełną ofertę Paese, odżywkę do włosów Gloria, płyn do demakijażu oczu Marion, pomadki Celia Nude (pełna oferta!), pomadki Golden Rose, masę lakierów różnych firm (w tym Art de Laurec za 8,90zł), ale też znany nam wszystkim Carmex czy kosmetyki GOSH i Eveline.
W taj samej hali, ale w innym miejscu znajduje się stoisko z profesjonalnymi kosmetykami fryzjerskimi i do manicure. Tu warto zwrócić uwagę na maski do włosów - Kallos Latte, Stapiz Sleek Line, nie pamiętam czy Lorys też... ale duże były :) warto - taniej niż w Feniksie! ;)

4. Hala Arena (Komandorska 66) - tam kupiłam swoją sukienkę z poprzedniego posta ;) za zawrotną sumę 69 zł :D
Tu znajduje się z kolei stanowisko, gdzie znajduje się chyba wszystko, co możliwe z kolorówki (MIYO nie ma niestety...:( ), bardzo bogata oferta - Joko, Paese, L`oreal, Virtual, szminki chyba wszystkie możliwe... Warto zajrzeć, stand jest naprawdę obszerny, a jest to blisko Sky Towera i Arkad.

Można też zajrzeć do CH Gaj (Świeradowska 70) i do Ferio Gaj (Świeradowska 51/57). W tym pierwszym jeszcze niczego nie szukałam, ale też stoisk kosmetycznych podobnego typu jak wyżej jest kilka, w tym drugim znajduje się Drogeria Natura (towar deficytowy we Wrocławiu ;)) i mała drogeria, gdzie znajdziemy kosmetyki Paese, Bourjois i paru innych tego pokroju marek, a także lakiery Art de Laurec za 9,90zł.

Tyle co znam i wiem :) jak coś jeszcze znajdę, albo jakbym nie wymieniła kosmetyku, którego szukacie to pytajcie w komentarzach, bo może po prostu zapomniałam o nim napisać :)

Dobrego dnia!


Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...