Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą essence. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 kwietnia 2013

Paleta na wiosnę

Wracam :)
Po pracy z lustrzanką i bardziej zaawansowaną cyfrówką, w moim domu na stałe zamieszkał kompakt. Zwykły, prosty kompakt. Jesteśmy znów na etapie docierania się, także darujcie mi - niedługo się nauczę :)

Ostatnim razem paletę lakierów na jesień przedstawiałam Wam przy fantastycznym słońcu. Tymczasem od tygodnia jest pochmurno, śnieg leży na chodnikach... Nieważne, przedstawiam Wam kolory na wiosnę :)

W ogóle:

zauważyłyście, że ułożyły się w serduszko? :D no dobra... była moja skromna ingerencja w uszku prawym.

W szczególe:

1. NUDE - zdecydowanie moja ulubiona kategoria - każdy z tych lakierów na paznokciach prezentuje się lekko i niezobowiązująco - nie rzuca się w oczy :) Kiedy nie umiem się zdecydować na jaki kolor pomalować paznokcie zawsze wybieram jeden z nich.
Od lewej: Peaches & cream (Wibo); Iced Latte (essence); Hazelnut cream pie (essence); lakier, który utracił naklejkę z numerem w pewnych okolicznościach (Vollare)

2. CO DLA KOGO MIĘTA - jedni (w tym ja) pistację nazywają miętą. Inni zielono-turkusowy, jeszcze inni piękny szmaragd. Jak zwał, tak zwał, wszystkie te kolory z pewnością będą częstymi gośćmi na moich paznokciach.
Od lewej: Coriander green (Joko); 225 (Golden Rose); Mint sorbet (Wibo)

3. WIOSENNA ŁĄKA - tu znalazł się fiołek pokazywany ostatnio, tu też trafiła pomarańczka, która zimą źle wyglądała na paznokciach. Do tego worka wrzuciłam też różową i malinową czerwień. Ostatnio mało nosiłam czerwieni na paznokciach - czas to zmienić!
Od lewej: 556 (Ados); no-number (Safari); 344 (Miss Sporty), 412 (Wibo)

4. GO GO COLOR RANGERS!* - może nie w wersji total, ale z pewnością w formie akcentów będę przemycać żywe kolory. Ta seria, jak już pewnie wiecie bardzo przypadła mi do gustu :)
Od lewej: 6, 5, 2, 1, 4, 3 (Wibo)

Zmieniacie kolory lakierów w zależności od pór roku? Czy może w Waszych zbiorach królują na tyle uniwersalne odcienie, że mogą być noszone cały rok? :)


*kto pamięta Power Rangers? :D


czwartek, 8 listopada 2012

Zdążyć z recenzją - truskawka od Essence

Wybaczcie, że jest mnie tutaj mniej ostatnio - jestem w trakcie czasu ciężko-naukowego. Wolne chwile pożera mi nauka i sen :) Miejmy nadzieję, że za dwa tygodnie będzie z grubsza po wszystkim i nadejdzie luźniejszy czas.

Nie o tym.
Są produkty, które znikają u mnie systematycznie, w tempie szybszym niż jakiekolwiek inne. Dlatego też czasem bywa tak, że zwlekam z recenzją, aż wyrobię sobie zdanie o produkcie a tu bum! denko. Żeby nie było takiej niespodzianki, napiszę Wam dzisiaj o zmywaczu, na który po raz pierwszy natrafiłam w dm. Akurat byłam w potrzebie, a on był tani...

 

Essence, Nail polish remover - nail hardening (czyli wzmacniający. z truskawką i passiflorą)










1. Opakowanie - całkiem zgrabna butelczyna z zakrętką mieszcząca 150ml. Otwór duży, mi to jednak raczej ułatwia życie.
2. Zapach - w butelce tradycyjny zapach zmywacza (bezacetonowego), natomiast po zmyciu lakieru na paznokciach pozostaje dość intensywny aromat chemicznej truskawki. Mi się tam podoba :)
3. Wydajność - poziom, który widać na zdjęciu 3 został osiągnięty po dwóch miesiącach zmywania lakieru - średnio raz-dwa razy w tygodniu (zostało nieco ponad 1/4 opakowania)


Moja opinia:
Całkiem przyzwoity zmywacz - nie wysusza płytki paznokcia, dzielnie radzi sobie z każdym kolorem lakieru (a zaznaczyć należy, że zawsze używam lakieru bazowego, dwóch warstw koloru i Seche Vite, a ostatnio nawet trochę brokatu), do zmycia lakieru z obu dłoni zużywam 3 waciki kosmetyczne.
Sporym plusem jest cena - 0,85 euro (bodajże), zapach i brak wysuszenia, minusem zaś dostępność (albo nie przyglądałam się zbyt mocno).
Jeśli chodzi o zmywacze bezacetonowe to mój numer jeden.
Skład i stan zużycia

Gdy go skończę przejdę do acetonowej Isany - zobaczymy jak ona się sprawdzi w akcji :)

Wracam do nauki - trzymajcie kciuki i do napisania niedługo :)
___________________________________________________________________________________

PS Dodam jeszcze tylko z dziedziny włosowej, że postanowiłam w końcu pozbyć się rudości po farbowaniu bezbarwną henną - jestem aktualnie po tonowaniu koloru, różnica jest, acz odrosty (które doprowadzają mnie do szału) wciąż widać. Kolejny krok już niedługo :)

PS 1 I newsy z picia pokrzywy - zaczyna mnie wysypywać... Ale piję dzielnie - nerki są mi wdzięczne.

sobota, 6 października 2012

Niby nic, a zmienia oblicze

Zrobiłam zdjęcia do recenzji. Wróciłam do domu. A laptop ze zdjęciami został we Wro.
Dlatego też dzisiaj recenzja kosmetyku, który podróżuje ze mną dzielnie, gdziekolwiek jadę.

Essence - Zestaw do stylizacji brwi

>link do KWC<

Producent:
zawiera dwa pudry do brwi, aplikator ma specjalnie zakończony pędzelek, dzięki któremu osiągniesz upragniony kształt.


Technicznie:
1. Opakowanie - plastikowa kapsułka mieszcząca dwa kolory cieni (2g), pędzelek, trzy szablony do brwi i mini-ulotkę. Plastik niestety zajeżdża tandetą na kilometr. Ulotka i szablony dawno już opuściły swoje rodzime miejsce. Za to cienie łatwo przenieść do innej palety (niestety nie trzymają się same...)


2. Konsystencja - suche, pudrowe wręcz cienie z zamiłowaniem do kruszenia się. Jednak dołączony pędzelek łapie i trzyma je wzorowo.

3. Wydajność - podczas przenoszenia jasny cień ku mojej rozpaczy ucierpiał i teraz jest go mniej. Nie zmienia to faktu, że mam go około 4 miesiące i wystarczy mi spokojnie na bardzo długo.


Moja opinia:
Na początku jak zobaczyłam na blogach myślę sobie - nie mogę bez tego żyć!
Potem - po co mi to w zasadzie?

Długo wahałam się pomiędzy tym produktem a zestawem do brwi od Catrice. W końcu pewnego dnia poprosiłam o pomoc przy doborze kobietę z Drogerii Natura. Wspólnie ustaliłyśmy, że to duo jest cieplejsze i będzie lepsze.

I wróciłam do pierwszego etapu ;) Od kiedy kupiłam, używam praktycznie codziennie. Zmiana może nie jest piorunująca, ale widoczna. Podkreśla moje blond brwi, nadaje im kształt (bez użycia szablonu. litości) i motywuje do systematycznej regulacji brwi.

Nic dodać nic ująć - jeśli nie przeszkadza Wam tandetny plastik, a Wasze włosy są w ciepłym odcieniu - polecam serdecznie!

Cena: 10,49zł / szafy essence


Czy ktoś jeszcze go nie zna? Czy może wolicie kredki do brwi? Czego używacie?  :)

sobota, 29 września 2012

Jesienna paleta barw

Witajcie :)
Wybaczcie mi chwilowy zastój na blogu - wracałam do mieszkania dosyć późno, co skutkowało marnym światłem. Dzisiaj jednak raczę Was promykami jesiennego słońca - mam nadzieję, że świeci ono nie tylko u mnie :)

Wiele już widziałam postów na ten temat, dorzucam jednak moje trzy grosze.

Nie mam w planach kupna nowych kolorów, (ale wiadomo jak z planami bywa) gdyż postawiłam sobie za cel zdenkowanie przynajmniej dwóch. I nie mam zamiaru używać ich na okrągło (choć są tacy kandydaci ;)), ale malować nimi na równo z innymi.

Czy w ogóle da się skończyć lakier? Zdarzyło Wam się?

Przedstawiam moją paletę jesiennych lakierów.

W szczególe:

NUD(n)E - dobre na każdą okazję, do każdej długości paznokci. Neutralne, nie rzucają się w oczy, dobre na ćwiczenia, kiedy krzykliwe paznokcie nie są mile widziane.

1. essence - nude glam - 06 hazelnut cream pie
2. Vollare - Colorado, co mu się numer starł
3. essence - nude glam - 04 iced latte
4. Vollare - Aisha 32


SZAROŚCI - żeby zająć moje paznokcie w pełni będą musiały poczekać do listopada. Tymczasem pozwolę im na jakiś skromny akcent.

1. Vollare - Aisha, z której przypadkiem zerwałam numer.
2. essence - Into the wild - 02 zulu (wiem, że ta limitka była już bardzo, bardzo dawno, ale lakier trzyma się dzielnie, nie zmienił konsystencji, koloru ani zapachu)


ISKIERKI - te lakiery odstawiłam na lato, bo były mi za ciężkie. Teraz sprawdzą się idealnie - świetnie się nimi maluje, pięknie iskrzą, trwałość słaba. Zobaczymy - może się zaprzyjaźnią z SV :)

1. essence - Vampire`s Love - 02 into the dark
2. essence - Vampire`s Love - 03 true love


KOLORKI - oszczędnie - pomarańczki, bez których nie ma jesieni, malinowa czerwień i urocza jagódka. Nie wykluczam rozszerzenia tej kategorii ;)

1. Wibo - Color Power 3
2. Golden Rose - Charming 23
3. Quiz - Safari no-number
4. Wibo - Extreme Nails 177

A co u Was tej jesieni zagości na paznokciach? :)

poniedziałek, 24 września 2012

Latte w kolorze pudrowego różu

Powinnam nazwać ten post "Studentka blogerka - w tył zwrot!". Zaczęłam dzisiaj pakowanie swoich rzeczy do Wrocławia. Ilość kosmetyków mnie mówiąc delikatnie przeraziła - pielęgnacja ledwie zmieściła się do jednej torby, a i tak to nie wszystko. Do tego jeszcze skrzynka z kolorówką...

Dlatego też pielęgnację mam zamiar omijać szerokim łukiem jak na razie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Kolorówka niech się nie patrzy błagalnym wzrokiem - kolorówkę też trzeba wykończyć.
_____________________________________________________________________________________

Sporo osób pokazywało swój wybór lakierów na jesień i zimę. Możliwe, że gdy faktycznie poczuję powiew jesieni to przygotuję coś podobnego.
Wiem jednak, że tej jesieni postawię na lakiery nude. Czy to solo czy przełamane jakimś intensywnym kolorem - będą rządzić.

Dziś taki właśnie nudziak.
Choć myślałam, że będzie bardziej neutralny.

essence - 04 iced latte (stary design)

Jeden z dwóch lakierów (pierwszych w kolekcji), który nabyłam ostatnio.

Prowadzi się super - może się wydawać, że smuży, ale po 5 sekundach smug nie widać - lakier zlewa się w jedną całość.

Trwałość - ot 3 dni., schnięcie przeciętne.
Przy SV (jak na zdjęciach) schnie w 10 minut i trzyma ok. 4 dni (potem ścierają się końcówki).
Kryje przy jednej warstwie, ale dopiero przy dwóch wygląda idealnie.
Mała buteleczka,  szeroki pędzelek.
Czego chcieć więcej?
Tylko koloru spodziewałam się nieco innego. Tymczasem to jasny, choć nieco przybrudzony pudrowy róż.
Ładny. I bardzo dziewczęcy.



Jednak ja swojego faworyta w tej kategorii już mam. I pokażę niedługo ;)
wybaczcie "obgryzione brzegi". Seche Vite lubi robić czasem takie numery.

Ciekawa jestem czy lakiery w nowych buteleczkach spisują się równie dobrze :)

niedziela, 16 września 2012

Oczo-kreślnik czyli o eyelinerach

Utarła się opinia, że rysowanie kresek wymaga wprawy, a najtrudniej jest zrobić to eye-linerem w żelu. Co do pierwszego - zgadzam się w 100%, natomiast z drugim będę polemizować. Na konkretnych przykładach :)
Dodam tylko, że kreska linerem połączona z tuszem do rzęs stanowi u mnie niezawodny duet minimum na tak zwane "ciężkie dni" lub dni, w których czasu na konkretny makijaż nie ma. Albo po prostu uzupełnienie każdego makijażu :)

Oto moja mała kolekcja:


Moim pierwszym eyelinerem była czarna sztuka z essence (01 Midnight in Paris) w duecie z pędzelkiem tej firmy. Na nim nauczyłam się rysować kreski. Po jakimś czasie były nawet przyzwoite. Ta czerń jest naprawdę smolista i ciężko schodzi potem z powieki - ciężko też o poprawki.


 Drugim, który zakupiłam był fiolet od essence (03 Berlin Rocks). Konsystencja była zdecydowanie bardziej "miękka" od wersji czarnej, a co za tym idzie malowało się nią sprawniej, łatwiej było poprawić i kolor tak nie odcinał się na powiece.
Warto zaznaczyć, że ma połysk. I nie wysycha tak szybko jak 01.


Później dostałam od Kamili (;*) brązowy eyeliner z Miss Sporty w kolorze 02 - Dark Chocolate. Formuła inna - co za tym idzie dużo słabsza trwałość. Pędzelek ma cieniutki, co faktycznie umożliwia precyzyjną aplikację i cieniutką kreskę. Mi jednak osobiście tej sztuki nie udało się opanować - kreska zawsze jest nierówna i trzeba ją równać, co skutkuje znaczną grubością. Nie mam do niego cierpliwości chyba...


I na koniec najnowszy nabytek - Catrice C01 Nautica. Co mogę powiedzieć tak krótko po zakupie? Nie rozstaję się z nim od trzech dni! Maluje się nim jak marzenie - nie robi prześwitów, możliwe są poprawki, nie rozmazuje się, nie odbija... I ten kolor! Jak gdzieś jeszcze znajdziecie to polecam!


Tak prezentują się kolory na skórze:


Nie można zapomnieć, że eyelinery w żelu cechują się zabójczą trwałością - te swatche na ręce (trzy od lewej) zeszły dopiero przy zastosowaniu dwufazowego płynu do demakijażu oczu - woda z mydłem i płyn micelarny od Eveline ich nie ruszył, podczas gdy ten brązowy zniknął przy pierwszym pociągnięciu wacikiem.

Polecam gorąco - duet pędzelek skośnie ścięty+eyeliner w żelu z pewnością zostanie ze mną na długo.


piątek, 14 września 2012

Ramy wynagrodzenia i kolory radości

Byłam dzisiaj na skromnych zakupach - jedno, bo się skończyło, reszta, bo "jeszcze była, a zawsze chciałam" :)
Można też nazwać to zakupami w ramach wynagrodzenia - za co? O tym na końcu posta :)


Zmywacz, którego aktualnie używam (essence) został w mieszkaniu we Wrocławiu, dlatego też wybór padł na Isanę. Tym razem z acetonem - zobaczymy jak wypadnie w akcji.

Lakiery z essence: 06 hazelnut cream pie oraz 04 iced latte
Każdy z nich kosztował 3,99zł. Od kiedy zobaczyłam je taniej nie mogłam się zdecydować, które przygarnąć. Wzięłam te dwa, bo jesień będzie czasem przestawienia się na nudziaki :)
Zresztą podoba mi się też pojemność. Bardziej niż ta nowa. O dziwo - moje pierwsze lakiery ze stałej oferty essence :)


Liner z Catrice - Cruise Coiture C01 Nautica
Cena regularna nie zachęcała. Gdy zmieniła się na 9,99zł bez wahania wylądował w koszyku :) Będzie w użyciu, bo wolę linery nie-czarne :)


Szminka z Catrice - Revoltaire C01 Colour Bomb
Któż jej nie zna? :) Była jeszcze i dodatkowo taniej... Jeden mocniejszy kolor w kosmetyczce nie zaszkodzi (zwłaszcza, że jest to jedyny, w którym nie czuję się jak klaun)


A mówiłam, że już nic kupować nie będę...
Nie wzięłam pod uwagę takiej okazji do świętowania.
O czym mówię?

wyciąg z decyzji przyjęcia

Tak właśnie!
Od października zaczynam studia medyczne. Podejrzewam, że wpłynie to na bloga, ale nie przerażajmy się zawczasu - zobaczymy :)
Dodam tylko, że rekrutowałam się już drugi rok i marzyłam o tym, aby się dostać, więc szczęście jest jak na razie nieograniczone :)
___________________________________________________________________________________

Póki jeszcze mam trochę czasu idę czytać - Wasze blogi i ostatnią część 1Q84 :)
Trzymajcie się ciepło!

środa, 1 sierpnia 2012

Polowanie na... Biedronki? I inne zakupy ;)

Chociaż przy mojej liście zakupów na ten miesiąc wielkimi literami napisałam ZUŻYWAĆ!! to dziś znowu przychodzę z zakupami. Są to zakupy ostatnich dwóch tygodni i miejmy nadzieję ostatnie na najbliższy czas.

A co powitałam w swoim domu?


Drogeria Natura
1. Joanna, Z Apteczki Babuni, Balsam do ciała regenerujący z ekstraktem z bzu - 7,99zł
Czaiłam się na niego od pół roku (jeszcze przed moim zainteresowaniem masłami, mniej więcej w czasie gdy pokazywałam Kozie Mleko od Ziaji) i w końcu jestem blisko Natury i go przecenili! Zresztą wspominałam o lekkim balsamie ;)

2. Essence, Pędzelek do eyelinera - 6,99zł
Mój drugi taki - pierwszy jakby miał ochotę odejść - włosie wpadło mi ostatnio do skuwki i musiałam je ratować i ściskać, co skończyło się tym, że maluje, ale nie zawsze precyzyjnie. Zresztą czasem jest jeszcze brudny :)

Po lewej nówka sztuka, po prawej mój ulubieniec ratowany kombinerkami ^ ^

Biedronka
3. Bielenda, Awokado - 5,99zł - miałam, pisałam, do tej pory najlepsza dwufaza jakiej używałam, w takiej cenie żal nie brać. Może kupię jeszcze Bawełnę na zapas *milcz potworze, wiem, że mam zużywać*

4. BeBeauty, Sól do kąpieli z Pomarańczą i Rokitnikiem - ok. 3,50zł - z myślą o stópkach.

5. Bell, 2 skin Pocket Rouge (kolor 01 !!) - 5,99zł - zgłupiałam, gdy nie było standardowej numeracji. Popatrzyłam, porównałam wszystkie trzy i wzięłam najładniejszy :) Dopiero teraz widzę, że nie ten co trzeba, bo ma drobinki... Ale jak będę wracała po Bawełnę.. ;)
EDIT: musnęłam się różem i raczej nie będę go zmieniać - na twarzy wygląda pięknie, a drobiny nie biją po oczach ^ ^


Pepco
6. Kosmetyczka - 4,99zł - wstyd przyznać moja poprzednia była sprzed 8 lat i to z gazety "13" albo innego Bravo :D Taka "do torebki". (dla porównania kosmetyczka z nowej limitowanki Catrice była mniejsza i kosztowała 14,99zł - bez przesady)

o tej z Catrice mówiłam - źródło: http://lusterko-em.blogspot.com/2012/04/zapowiedz-catrice-cruise-couture-le.html

7. Lustereczko - 2,99zł - w końcu nie będę paradowała z rozmazanym tuszem przez całe miasto ;)

http://www.ladymakeup.pl/sklep/
Pędzle HAKURO - w końcu! Kupiłam trzy (choć przez mój koszyk przetoczyło się z dziesięć modeli) - H74, H78 i H79. Makijaż oka nabrał zupełnie nowego znaczenia ;) Wybaczcie, że brudne - używane intensywnie.

od dołu: H79, H78, H74 i zaplątany nowiutki essence

Denko będzie jedno, jak już wrócę na studia do Wrocławia, bo tam mam wszystkie puste opakowania z czerwca i lipca (nie żeby jakoś tego dużo było...).

Tymczasem miłego dnia i udanych zakupów - pochwalcie się i Wy co udało się upolować ;)

środa, 20 czerwca 2012

Hej ho, hej ho, TAGi się robią ;)

Zostałam otagowana przez hairlicious - dzięki wielkie!

Regulamin:
1. Napisz kto cię otagował, zamieść baner tagu i zasady.
2. Odpowiedz na pytania:
a) Jakie bajki oglądałaś w dzieciństwie lub czytali Ci rodzicie, i które wywarły na Tobie największe wrażenie?
b) Jaką postacią z bajki chciałaś, bądź chcesz być i dlaczego?
c) Z którym bajkowym bohaterem zżyłaś się w dzieciństwie najbardziej i dlaczego?
3. Otaguj 5 osób i powiadom ich o tym. ;)
 
A 
Nauczyłam się czytać mając lat pięć, więc starałam się czytać sobie sama. Większość bajek Disneya, które kojarzymy z filmami ("Król lew", "Pokahontas") ja poznałam w wersji czytanej. Oglądałam za to wiernie wieczorynki (Smerfy, Tabaluga, Kasztaniaki, Kaczora Donalda, Myszkę Miki, Gumisie, itp.) oraz Pokemony. Największe wrażenie? Szczerze nie pamiętam.. A nie, była jedna taka bajka. Endywia. Dzisiaj powiedzielibyśmy "Roszpunka" :) Za jej dłuugie włosy ;)
B
Nigdy nie miałam kogoś takiego kim chciałabym być szczególnie. Ale pamiętam, że podobał mi się Czarodziejka z Księżyca - najbardziej w momencie "transformacji". Bardzo lubiłam za to Anię z Zielonego Wzgórza i naprawdę się z nią utożsamiałam, ale teo chyba nie ta kategoria... ;)
O! Jeszcze Zwariowane Melodie i Scooby Doo oglądałam :)
C 
Chyba powinnam to podpiąć wyżej ;)Lubiłam wszystkich dobrych bohaterów, ale najbardziej chyba wszelkiego typu królewny i księżniczki - za to ich pozornie beztroskie życie ;)

Drugi TAG, którym uszczęśliwiły mnie dwie osoby - Agusiak747 i hairlicious po raz drugi :)
Dziękuję, że o mnie pamiętacie ;) TAG chyba podobny kiedyś krążył. Ale myślę, że zawsze można coś jeszcze dopisać ;)

1. Należy napisać, od kogo dostało się wyróżnienie.
2. Umieścić BANEREK.
3. Napisać 7 rzeczy o sobie.
4. Podarować WYRÓŻNIENIE 10 blogom.

 
Pierwsze:
Zawsze uczyłam się dobrze. Ze wszystkiego. Gimnazjum skończyłam ze średnią 6,0. Liceum z 3-cią najlepszą średnią w szkole. 
 
Drugie:
Natomiast wyniki z matury były dobre, ale na wymarzone studia się nie dostałam. Dlatego w tym roku po raz drugi zdawałam maturę :D
 
Trzecie:
W dzieciństwie chciałam być projektantką mody. Potem fryzjerką. Na koniec kucharką. 

Czwarte:
Studiuję biotechnologię na Uniwersytecie Wrocławskim. A w planach mam drugi kierunek :)
 
Piąte:
Gdy pojechałam do Wrocławia na studia z kosmetyków kolorowych miałam jeden tusz do rzęs, dwie kredki do oczu, palety cieni z Bravo, jeden róż i trzy błyszczyki. Z pielęgnacji szampon i żel pod prysznic. Wszystko co mam teraz w swoich zbiorach przybyło w ciągu tego roku. (o ludu...)
 
Szóste:
Jestem uzależniona od czekolady (a przynajmniej tak mi się wydaje :D) - szczególnie lubię gorzką i deserową :)
 
Siódme:
Lubię rozmawiać z ludźmi i patrzeć im w oczy. I choć zaraz przed spotkaniem/egzaminem ustnym faktycznie uderza we mnie trema, to nie jest ona na tyle silna, żeby mnie zablokować - są to moje ulubione egzaminy ;)
 
Taguję tych, którzy mają ochotę odpowiedzieć - czujcie się oTAGowani! :)
___________________________________________________________________________________
 
 
 Na koniec gadania gadanie ostateczne - wróciłam do domu szczęśliwie. Byłam dzisiaj na rajdzie po drogeriach i znalazłam Revoltaire>link< i Nymphelię >link< jeszcze od Catrice oraz  Fruity >link< od Essence. Szukajcie u siebie :D
>jeśli macie ochotę na coś, to mówicie, prawie wszystko jeszcze było ^ ^<

piątek, 20 kwietnia 2012

Impreza u trupa - Simply Beauty 166+Essence Zulu

Ten post za mną chodzi od kiedy pomalowałam wczoraj paznokcie.
Nie potrafię ująć tego inaczej ;)



Sam Zulu pochodzi ze starej kolekcji "Into the wild" Essence i jest matową jasną szarością - przy jednej warstwie paznokcie wyglądają jak u tytułowego trupa. Przy dwóch nabiera wyrazistości. Wiadomo, po dniu zaczyna się błyszczeć, jak większość matów. Nakłada się natomiast świetnie - idealny pędzelek i super konsystencja - pod tym względem uwielbiam lakiery Essence.
(kupiony pod wpływem trendu na matową szarość :)



Natomiast Simple Beauty 166 to lakier z wygranej o której pisałam niedawno. Piękne różowe drobinki - duże i małe - mienią się w słońcu. Brokat, jak to brokat prowadzi się ciężko, ale przy dwóch warstwach daje radę, pędzelek ma świetny.



A co wyszło z połączenia?
Impreza u truposza :D

W słońcu
W cieniu
Taki przerywnik spokojny po miętowej zieleni (pokażę przy następnym malowaniu, bo zapomniałam zrobić zdjęcia) i soczystej pomarańczy :)

Ciekawe czy wytrzyma dzisiejsze laboratoria z chemii organicznej i bezpośrednie starcie z czystym acetonem  i paroma innymi silnymi związkami :)

Widzi Wam się? Czy może to już za dużo/za smutno/za różowo/za szaro/itp?

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...