Pokazywanie postów oznaczonych etykietą catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą catrice. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 września 2012

Oczo-kreślnik czyli o eyelinerach

Utarła się opinia, że rysowanie kresek wymaga wprawy, a najtrudniej jest zrobić to eye-linerem w żelu. Co do pierwszego - zgadzam się w 100%, natomiast z drugim będę polemizować. Na konkretnych przykładach :)
Dodam tylko, że kreska linerem połączona z tuszem do rzęs stanowi u mnie niezawodny duet minimum na tak zwane "ciężkie dni" lub dni, w których czasu na konkretny makijaż nie ma. Albo po prostu uzupełnienie każdego makijażu :)

Oto moja mała kolekcja:


Moim pierwszym eyelinerem była czarna sztuka z essence (01 Midnight in Paris) w duecie z pędzelkiem tej firmy. Na nim nauczyłam się rysować kreski. Po jakimś czasie były nawet przyzwoite. Ta czerń jest naprawdę smolista i ciężko schodzi potem z powieki - ciężko też o poprawki.


 Drugim, który zakupiłam był fiolet od essence (03 Berlin Rocks). Konsystencja była zdecydowanie bardziej "miękka" od wersji czarnej, a co za tym idzie malowało się nią sprawniej, łatwiej było poprawić i kolor tak nie odcinał się na powiece.
Warto zaznaczyć, że ma połysk. I nie wysycha tak szybko jak 01.


Później dostałam od Kamili (;*) brązowy eyeliner z Miss Sporty w kolorze 02 - Dark Chocolate. Formuła inna - co za tym idzie dużo słabsza trwałość. Pędzelek ma cieniutki, co faktycznie umożliwia precyzyjną aplikację i cieniutką kreskę. Mi jednak osobiście tej sztuki nie udało się opanować - kreska zawsze jest nierówna i trzeba ją równać, co skutkuje znaczną grubością. Nie mam do niego cierpliwości chyba...


I na koniec najnowszy nabytek - Catrice C01 Nautica. Co mogę powiedzieć tak krótko po zakupie? Nie rozstaję się z nim od trzech dni! Maluje się nim jak marzenie - nie robi prześwitów, możliwe są poprawki, nie rozmazuje się, nie odbija... I ten kolor! Jak gdzieś jeszcze znajdziecie to polecam!


Tak prezentują się kolory na skórze:


Nie można zapomnieć, że eyelinery w żelu cechują się zabójczą trwałością - te swatche na ręce (trzy od lewej) zeszły dopiero przy zastosowaniu dwufazowego płynu do demakijażu oczu - woda z mydłem i płyn micelarny od Eveline ich nie ruszył, podczas gdy ten brązowy zniknął przy pierwszym pociągnięciu wacikiem.

Polecam gorąco - duet pędzelek skośnie ścięty+eyeliner w żelu z pewnością zostanie ze mną na długo.


piątek, 14 września 2012

Ramy wynagrodzenia i kolory radości

Byłam dzisiaj na skromnych zakupach - jedno, bo się skończyło, reszta, bo "jeszcze była, a zawsze chciałam" :)
Można też nazwać to zakupami w ramach wynagrodzenia - za co? O tym na końcu posta :)


Zmywacz, którego aktualnie używam (essence) został w mieszkaniu we Wrocławiu, dlatego też wybór padł na Isanę. Tym razem z acetonem - zobaczymy jak wypadnie w akcji.

Lakiery z essence: 06 hazelnut cream pie oraz 04 iced latte
Każdy z nich kosztował 3,99zł. Od kiedy zobaczyłam je taniej nie mogłam się zdecydować, które przygarnąć. Wzięłam te dwa, bo jesień będzie czasem przestawienia się na nudziaki :)
Zresztą podoba mi się też pojemność. Bardziej niż ta nowa. O dziwo - moje pierwsze lakiery ze stałej oferty essence :)


Liner z Catrice - Cruise Coiture C01 Nautica
Cena regularna nie zachęcała. Gdy zmieniła się na 9,99zł bez wahania wylądował w koszyku :) Będzie w użyciu, bo wolę linery nie-czarne :)


Szminka z Catrice - Revoltaire C01 Colour Bomb
Któż jej nie zna? :) Była jeszcze i dodatkowo taniej... Jeden mocniejszy kolor w kosmetyczce nie zaszkodzi (zwłaszcza, że jest to jedyny, w którym nie czuję się jak klaun)


A mówiłam, że już nic kupować nie będę...
Nie wzięłam pod uwagę takiej okazji do świętowania.
O czym mówię?

wyciąg z decyzji przyjęcia

Tak właśnie!
Od października zaczynam studia medyczne. Podejrzewam, że wpłynie to na bloga, ale nie przerażajmy się zawczasu - zobaczymy :)
Dodam tylko, że rekrutowałam się już drugi rok i marzyłam o tym, aby się dostać, więc szczęście jest jak na razie nieograniczone :)
___________________________________________________________________________________

Póki jeszcze mam trochę czasu idę czytać - Wasze blogi i ostatnią część 1Q84 :)
Trzymajcie się ciepło!

piątek, 3 sierpnia 2012

Trudna znajomość czyli od miłości do nienawiści

Bywa tak, że coś jednocześnie bardzo Wam się podoba i bardzo tego nie lubicie?
U mnie zdarzyło się to po raz pierwszy.
Za sprawą tego pana.

trzy warstwy Apropos Apricot i dwie warstwy małego GR*

Tego jasnego.
Zamieszkał ze mną po spotkaniu wrocławskich blogerek. Ucieszyłam się z niego bardzo - dawno już szukałam brzoskwini idealnej.
Muszę przyznać, że mam pewną słabość do pomarańczowych lakierów. Prawie tak samo zaawansowaną jak do lakierów nude.

Przejdźmy jednak do recenzji.


Catrice, Ultimate Nail Lacquer - Apropos Apricot


Technicznie:
1. Opakowanie - 10ml, przypomina edycje limitowane Essence (identyczna z buteleczką edycji Vampire`s Love). Pędzelek jest dosyć szeroki i wygodny.

2. Konsystencja - i tu mogłabym napisać referat. Jest fatalna. I nie chodzi o to, że za gęsta czy za rzadka.
Nie udało mi się jeszcze pokryć płytki paznokcia bez smug. Serio. Nie udało. Poza tym przy dwóch warstwach wciąż są prześwity. I schnie (przy SV!) dwa razy dłużej niż normalny lakier.


3. Trwałość i wydajność - lakier wytrzymuje bez SV około dwóch dni. Wydajność kiepska przez konieczność malowania 3 warstw i częsty przypadek naruszenia lakieru przed zaschnięciem.

trwałość napisów podobna do trwałości lakieru :)

Podsumowując - co mogę o nim powiedzieć?
Kolor ma piękny - jest idealnie brzoskwiniowy! Jasny, ślicznie wygląda na paznokciach, przy opalonych dłoniach tym bardziej.
Ale niestety na kolorze jego zalety się kończą - smugi, słaba trwałość i długi czas schnięcia to moje najpoważniejsze zarzuty. Ciężko polubić ten lakier... Jednak gdy kolor tak bardzo się podoba...
Zdaję sobie sprawę, ze może akurat ten kolor tak ma. Niemniej jednak skutecznie ostudził on mój zapał do zapoznania się z innymi lakierami Catrice.

Miałyście ten kolor?
Jakie jest Wasze zdanie o lakierach Catrice? Bo gdybym miała wnioskować na podstawie tego odcienia to omijałabym je szerokim łukiem - najtańsze Golden Rose dają lepszy efekt.

* dla ciekawskich ciemniejszy odcień to właśnie Golden Rose seria Classics Charming numer 23.

środa, 20 czerwca 2012

Hej ho, hej ho, TAGi się robią ;)

Zostałam otagowana przez hairlicious - dzięki wielkie!

Regulamin:
1. Napisz kto cię otagował, zamieść baner tagu i zasady.
2. Odpowiedz na pytania:
a) Jakie bajki oglądałaś w dzieciństwie lub czytali Ci rodzicie, i które wywarły na Tobie największe wrażenie?
b) Jaką postacią z bajki chciałaś, bądź chcesz być i dlaczego?
c) Z którym bajkowym bohaterem zżyłaś się w dzieciństwie najbardziej i dlaczego?
3. Otaguj 5 osób i powiadom ich o tym. ;)
 
A 
Nauczyłam się czytać mając lat pięć, więc starałam się czytać sobie sama. Większość bajek Disneya, które kojarzymy z filmami ("Król lew", "Pokahontas") ja poznałam w wersji czytanej. Oglądałam za to wiernie wieczorynki (Smerfy, Tabaluga, Kasztaniaki, Kaczora Donalda, Myszkę Miki, Gumisie, itp.) oraz Pokemony. Największe wrażenie? Szczerze nie pamiętam.. A nie, była jedna taka bajka. Endywia. Dzisiaj powiedzielibyśmy "Roszpunka" :) Za jej dłuugie włosy ;)
B
Nigdy nie miałam kogoś takiego kim chciałabym być szczególnie. Ale pamiętam, że podobał mi się Czarodziejka z Księżyca - najbardziej w momencie "transformacji". Bardzo lubiłam za to Anię z Zielonego Wzgórza i naprawdę się z nią utożsamiałam, ale teo chyba nie ta kategoria... ;)
O! Jeszcze Zwariowane Melodie i Scooby Doo oglądałam :)
C 
Chyba powinnam to podpiąć wyżej ;)Lubiłam wszystkich dobrych bohaterów, ale najbardziej chyba wszelkiego typu królewny i księżniczki - za to ich pozornie beztroskie życie ;)

Drugi TAG, którym uszczęśliwiły mnie dwie osoby - Agusiak747 i hairlicious po raz drugi :)
Dziękuję, że o mnie pamiętacie ;) TAG chyba podobny kiedyś krążył. Ale myślę, że zawsze można coś jeszcze dopisać ;)

1. Należy napisać, od kogo dostało się wyróżnienie.
2. Umieścić BANEREK.
3. Napisać 7 rzeczy o sobie.
4. Podarować WYRÓŻNIENIE 10 blogom.

 
Pierwsze:
Zawsze uczyłam się dobrze. Ze wszystkiego. Gimnazjum skończyłam ze średnią 6,0. Liceum z 3-cią najlepszą średnią w szkole. 
 
Drugie:
Natomiast wyniki z matury były dobre, ale na wymarzone studia się nie dostałam. Dlatego w tym roku po raz drugi zdawałam maturę :D
 
Trzecie:
W dzieciństwie chciałam być projektantką mody. Potem fryzjerką. Na koniec kucharką. 

Czwarte:
Studiuję biotechnologię na Uniwersytecie Wrocławskim. A w planach mam drugi kierunek :)
 
Piąte:
Gdy pojechałam do Wrocławia na studia z kosmetyków kolorowych miałam jeden tusz do rzęs, dwie kredki do oczu, palety cieni z Bravo, jeden róż i trzy błyszczyki. Z pielęgnacji szampon i żel pod prysznic. Wszystko co mam teraz w swoich zbiorach przybyło w ciągu tego roku. (o ludu...)
 
Szóste:
Jestem uzależniona od czekolady (a przynajmniej tak mi się wydaje :D) - szczególnie lubię gorzką i deserową :)
 
Siódme:
Lubię rozmawiać z ludźmi i patrzeć im w oczy. I choć zaraz przed spotkaniem/egzaminem ustnym faktycznie uderza we mnie trema, to nie jest ona na tyle silna, żeby mnie zablokować - są to moje ulubione egzaminy ;)
 
Taguję tych, którzy mają ochotę odpowiedzieć - czujcie się oTAGowani! :)
___________________________________________________________________________________
 
 
 Na koniec gadania gadanie ostateczne - wróciłam do domu szczęśliwie. Byłam dzisiaj na rajdzie po drogeriach i znalazłam Revoltaire>link< i Nymphelię >link< jeszcze od Catrice oraz  Fruity >link< od Essence. Szukajcie u siebie :D
>jeśli macie ochotę na coś, to mówicie, prawie wszystko jeszcze było ^ ^<

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...