Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lutego 2013

Ukłon po raz pierwszy! IHT 9

O magicznej mocy olejowania słyszę praktycznie od momentu, kiedy zawitałam na blogspota. Przyznaję, początkowo wydawało mi się to dziwne. Ale nie na tyle, żebym nie mogła spróbować. Pierwszy był bodajże rycynowy - na skórę głowy super, ale stosowany na całe włosy bardzo je wysuszał i puszył.
Druga była Vatika - też puszyła, choć usiłowałam sobie wmówić, że czyni cuda - poszła w świat po połowie opakowania.
Trzecia była oliwka z Babydream - tania i całkiem w porządku, ale szału nie robiła.
Czwarty na moich włosach zagościł słynny porzeczkowy Alverde. Tym bardziej szału nie robił, więc po dwóch użyciach znalazł nowy dom.

A potem dostałam IHT 9. Przeleżał trzy miesiące na półce i miałam go oddać.
I całe szczęście, że pokusiłam się, by jednak go otworzyć.
Zapraszam na recenzję!

IHT 9 - Olejek przeciw wypadaniu włosów

Ze strony helfy.pl
Specjalna kuracja skomponowana z rzadkich ziół i olejków zalecanych przez Ajurwedę dla powstrzymania wypadania włosów oraz rekonstrukcji zniszczonych włosów. Olejek wnika głęboko w skórę głowy i odżywia cebulki włosa, wspomagając ich wzrost. Zapobiega łysieniu i wypadaniu włosów; zagęszcza je. Ponadto poprawia krążenie krwi i rewitalizuje słabe, pozbawione energii włosy.
Olejek odżywia mieszki włosowe, stymulując wzrost gęstszych, grubszych, zdrowszych włosów. Składa się z oliwy z oliwek i olejów: sojowego, z orzechów włoskich, kokosowego, migdałowego, jojoba i z pestek moreli. Naturalne olejki mają intensywnie właściwości odżywcze, tak aby włosy mogły się wzmocnić i nabrać blasku. IHT 9 jest również wzbogacony o ekstrakty z kozieradki, miodli indyjskiej, bhringraj , amli, bhrami, jatamansi i aloesu, które zapobiegają infekcjom skóry głowy.
Techniczne:
1. Opakowanie - zwykła zakręcana butelka na 200ml. Miała zabezpieczenie, ale postanowiło znienacka wyskoczyć i pozwolić rozlać się olejowi na lustro i umywalkę... Bez zabezpieczenia jest nawet wygodniej ;)
2. Zapach - pachnie jak "india shop" - kadzidlano-ziołowy zapach. Jak dla mnie bardzo przyjemny i nie duszący.
3. Konsystencja - olej w butelce jest w formie płynnej, co umożliwia mi naolejowanie włosów w ciągu minuty - wielki plus!
4. Wydajność - bardzo dobra. Zużywa się powoli (nie licząc wypadku z dozownikiem...), ale widzę realne szanse na dojście do dna.


Jak trafił do mnie?
Otrzymałam go dzięki Adze i helfy.pl na spotkaniu wrocławskich blogerek - był wtedy zupełną nowością.

Moja opinia:
WOW. 
Wszystko, co dobrego kiedykolwiek czytaliście o olejowaniu włosów - wstawcie to sobie w to miejsce.
Włosy są nawilżone, dociążone, miękkie, błyszczące, falujące... Wciąż testuję jak się sprawdza stricte pod kątem hamowania wypadania, ale jeszcze za wcześnie na taki wyrok. Na pewno dam znać. Używam go raz do max dwóch razy w ciągu tygodnia (co drugie, trzecie mycie).
Czy polecam? TAK!
Zwłaszcza jeśli żaden olej do tej pory nie zrobił z Twoimi włosami niczego spektakularnego. Moje wysokoporowate, bardzo niesforne, falowane, nieco przesuszone, farbowane i traktowane SLSami włosy go uwielbiają :)

Czy kupię ponownie? 
Na pewno! Kosztuje 29zł, co za butelkę 200ml, bardzo dobrą wydajność i genialne wręcz efekty jest dobrą ceną.


Jak widać poza sztywnymi kanonami Sesa-Vatika-Amla-Khadi-Alterra-Alverde, z którymi spotkał się każdy istnieją jeszcze nowinki. IHT 9 to nowinka jak najbardziej udana :)

Swoją drogą, obserwuję u siebie ostatnio maaasę baby-hair - małych i dużych. I tak się zastanawiam, która stosowana metoda pomogła im najbardziej. Dochodzę do wniosku, że wszystkie dotąd stosowane :D

Macie swoje ulubione oleje? :)

piątek, 24 sierpnia 2012

Gdy zapał nieco ostygnie - o olejku Brzoza i Pomarańcza

Stoi u mnie na półce od grudnia bądź stycznia. Dostałam go od blogerki, która rozpoczęła swą przygodę z blogowaniem i niespodziewanie szybko ją zakończyła.
Jest używany mniej lub bardziej regularnie.
Zabrałam go na wyjazd.
Czas napisać na jego temat już kilka słów.
Dodam tylko, że recenzja jest pisana możliwie najmniej subiektywnie - cały szał na to, że mam ten olejek już opadł ;)
Polecam przyjrzeć się tabelce z analizą składu na końcu recenzji - warto! ;)

Alterra, Olejek do skóry, antycellulitowy `Brzoza i pomarańcza`



>link do KWC<







Producent:

Techniczne:
1. Opakowanie - szklana buteleczka o pojemności 100ml z plastikową zakrętką zapakowane w kartonik. Czy szkło to taki dobry pomysł na olejek? Tłustymi rękami trzeba operować, żeby nam się przypadkiem nie wyśliznął. Mimo to nie zdarzyło mi się go upuścić. Otwór choć spory to średnio wygodny.


2. Zapach i konsystencja - pachnie pięknie! świeża pomarańcza działa orzeźwiająco. Konsystencja jest mniej gęsta niż olej Kujawski.


3. Wydajność - punkt dyskusyjny. Zależy do czego go używamy. Do ciała skończy się po dwóch miesiącach wieczornego masażu, do włosów starczy na dłużej.


Opinia:
Gdy olejowałam włosy po raz pierwszy użyłam właśnie tego olejku. Irytował mnie niewygodny dozownik. Włosy były miękkie i nieco wygładzone. Nie stały się bardziej puszyste, ani mięsiste. Z uporem maniaka wmawiałam sobie, że działa cuda :D

Potem przerzuciłam się na Vatikę, a jako, że sama bardzo puszyła mi włosy dodawałam do niej kilka kropel Alterry - wtedy ich działanie na włosy było najlepsze - cud, jakiego po oleju na jasnych włosach można oczekiwać.

Próbowałam ujarzmiać nim końcówki - radził sobie przeciętnie.

Zabrałam go ostatnio na wyjazd, żeby skończyć wreszcie i zaczęłam używać do ciała. Jak efekty? Po dwóch tygodniach wieczornego masażu widzę, że mój cellulit miał ochotę odejść ode mnie - skóra nieco się wygładziła. Myślę, że gdybym zużyła na te partie ciała całą buteleczkę problem odszedłby w niepamięć.

Podsumowując:
Olejek działa w swoim podstawowym zastosowaniu bardzo dobrze - ładnie się wchłania, nie tłuści ubrań, pięknie pachnie. Do włosów działa nieco słabiej, nie daje efektu "wow", a jedynie delikatnie je nawilża. Myślę jednak, że warto go kupić chociaż na spróbowanie - pomoże, gdy balsam się skończy, a włosy odmówią posłuszeństwa.

Cena i dostępność - 17,99zł/100ml/Rossmann (jak dla mnie jest to olejek widmo - ile razy tam jestem NIGDY go nie ma!)

Skład:

Analiza składu:
- Maasa ekstraktów i naturalnych olejków: (same cuda!)
Olej sojowy jako baza, olej jojoba, olej z pestek moreli, oliwa z oliwek, olej z pestek winogron, olej awokado, ekstrakt z liści brzozy, olej makadamia, wyciag z ruszczyka kolczastego, olejek pomarańczowy i ze skórki pomarańczowej, olejek z mandarynki, ekstrakt z kiwi, olej z owoców rokitnika, olejek ze skórki cytrynowej, olejek z limonki, olej słonecznikowy, wyciąg z rozmarynu 
- wysoko zabłąkał się związek zapachowy (Limonene), reszta błąka się przy końcu
- w międzyczasie mignął mi też Tocopherol czyli witamina E
- skład jak widać bardzo przyjazny i bardzo naturalny!
 





















Używałyście tej lub innej wersji zapachowej? Jak spisały się u Was?
Który polecacie? :)

A niebawem odpowiedź na tagi i recenzja zestawu podróżnego pędzelków EcoTools :)

wtorek, 22 maja 2012

Cichociemny - czyli o produkcie niedobranym.

Dzisiaj słów kilka o produkcie który był jednym z moich marzeń... I dzięki Makeupkamie go dostałam (dzięki Ci kochana raz jeszcze ;*)

Stracił on swoją osobowość w wyniku długotrwałych tortur polewania wrzątkiem. Skurczyła się ona w sobie, odsłaniając jego prawdziwe ja.

Vatika - kokosowy olej do włosów

Producent:
Jest to olej kokosowy wzbogacony ekstraktami z amli, cytryny i henny oraz 6 innych ajurwedyjskich ziół. Vatika to unikalna, naturalna receptura, która powoduje głębszą penetrację oleju aby włosy i skóra głowy były nawilżone i zdrowe.
Cytryna reguluje wydzielanie sebum oraz przeciwdziała łupieżowi.
Henna wraz z innymi ziołami otula włos chroniąc przez zewnętrznymi zanieczyszczeniami oraz podkreśla kolor włosów.
Amla wzmacnia włosy od korzenia aby były zdrowe i lśniące.







I ja:
1. Opakowanie - moja buteleczka ma 150ml, wykonana ze średnio twardego plastiku. Naklejka zeszła, ale o tym przy konsystencji.


2. Konsystencja - właśnie. Stała, więc jest to olej nasycony. Jak ostatnio zaczęłam się dowiadywać moja porowatość włosów nie lubi się z tego typu olejami. Ogrzewałam we wrzątku przed użyciem. Olej wędrował gdzie chciał, zwykle całe opakowanie udawało mi się wytłuścić (ach ta naklejka niewdzięczna!). Od kiedy jej nie ma jest lepiej :D


3. Zapach - olej jest kokosowy. Więc powinien pachnieć kokosem. Tymczasem na początku faktycznie pachnie kokosankami (mniam!), ale później zmienia się w zapach zjełczałego tłuszczu, przynajmniej u mnie.

4. Wydajność - użyłam około 7-8 razy i zostało troszkę poniżej 2/3 objętości.

5. Działanie:
Wszystkie te minusy byłabym w stanie przeboleć, przejść obojętnie nawet gdyby działał tak jak czytałam.
Tymczasem moje włosy blond po jego użyciu stawały się szalonym puchem. Nie znam jeszcze dostatecznych środków zaradczych, aby je skutecznie nawilżyć, więc taki efekt kończy się afro, które trzeba zapleść tudzież związać, żeby je troszkę ułagodzić. Jak dodawałam do niego Alterry to było troszkę lepiej.

6. Opinia:
Wielki hit u mnie się nie sprawdził. Żałuję bardzo! Ale nie ustaję w poszukiwaniach. Do tego raczej nie wrócę.
Cena i dostępność: 15zł/150ml na www.helfy.pl

Jeśli która z Was ma ochotę przetestować ją na własnej skórze (jej status świadczy o tym, że jednak u niektórych działa cuda) to z chęcią ją wymienię/sprzedam za 7zł+koszt wysyłki. Poziom zużycia zaznaczony na zdjęciu.






 
Jeszcze się Wam pochwalę, że wczoraj po Wrocławiu przemierzyłam 36km (!). A dzisiaj nie mam żadnych objawów "rowerowego przedawkowania" ;) Nie obyło się jednak bez strat materialnych - oprawki okularów przeciwsłonecznych mi się połamały. Muszę szukać nowych... Nie lubię tego strasznie, ale bez nich nie przeżyję alergicznego okresu :)
ostatnie okulary też załatwiłam w ten sposób... klejenie nic nie daje :(
Dobrego dnia!

 Edit:
Zanim zdążyłam kliknąć "opublikuj" wylało mi się pół kawy na klawiaturę :/
Ale laptop żyje! ;)

czwartek, 19 kwietnia 2012

Stary, ale jary - o cudotwórcy za piątaka

Wiem, że nie robiłam jeszcze podsumowania włosowego zapuszczania - obiecuję, zrobię pod koniec kwietnia :)

Dzisiaj jednak chciałam Wam napisać o czymś w co nie wierzyłam. Aż zobaczyłam.

Ostatnio mam straszny problem z ogarnięciem swoich włosów. Wiatr to mój wróg, nawet jak mam je związane to po jednym podmuchu dookoła głowy mam aureolkę blond loczków.

Wkurzałam się na nie uroczo, aż wczoraj odkryłam, co to tak naprawdę oznacza.
To znaczy, że mam mnóstwo baby-hair! Skąd one się wzięły?

Ano znalazł się winny. (dodam, że w suplementacji jestem bardzo nieregularna, a winowajcy używam raz - dwa razy w tygodniu).

Ricini oleum virginale
Od producenta:
Wskazania: produkt leczniczy stosowany tradycyjnie w zaparciach.
Dawkowanie i sposób użycia: o ile lekarz nie zaleci inaczej, dorośli i dzieci powyżej 12 roku życia: 15-30ml (1-2 łyżki stołowe). Wypróżnienie następuje po około 3 lub 7 godzinach od przyjęcia leku. Stosować raz na dobę.


Ode mnie:
1. Opakowanie - 30 lub 100g, szklana zakręcana butla z ciemnego szkła z zieloną nakrętką.
2. Konsystencja i zapach - przypomina mi trochę glicerynę w konsystencji, pachnie, nie jest jednak uciążliwy. Dobrze przywiera do włosów.
3. Wydajność - świetna.


4. Stosowanie.
Dawno dawno temu w denku pisałam, że kupię ponownie do OCM. Mieszanka stoi i czeka, ja za to zaczęłam olejowanie włosów.
Na długość Vatika/Alterra Brzozowa/Oliwka Babydream.
Na skalp - olejek rycynowy + delikatny masaż skóry głowy (strasznie to lubię :))
I tak mija 2-3 miesiące takich praktyk.
Efekt? Mnóstwo, serio, masa małych włosków, lub włosków troszkę większych na całej głowie. Na szczególną uwagę zasługuje ten teren: (wcześniej ich nie było! nie w takiej ilości!)


5. Opinia
Pani w aptece dziwnie się na mnie patrzyła jak kupowałam butlę 100g (patrz:zastosowanie od producenta), ja wiem jednak, że będę przy nim trwać już zawsze. Nie polecam stosowania na długość, bo plącze włosy i raczej wpływa obojętnie do niekorzystnie. Ale na skórę głowy... efekty widzicie same :)
Olejek rycynowy jest stary jak świat. Jak widać można uwierzyć, że faktycznie działa :)



Wiarki czy niedowiarki? :D
(dodam, że skutecznie zahamował moją ochotę na dużo droższy Khadi. przynajmniej na razie)

PS Jakby któraś miała ochotę na róż z LE Vampire`s Love to mam do sprzedania (zakładka sprzedaż - zużycie minimalne) :)

poniedziałek, 26 marca 2012

Włos(ka) historia :)

Może nie będzie to historia, ale wpis o pielęgnacji.
Już niedługo przyjdzie czas na podsumowanie miesiąca, jak doprowadzę mieszkanie do stanu używalności, bo na razie kończę walkę z rurami od centralnego ogrzewania w podłodze. Całe szczęście już koniec. Dwa dni i wszystko (miejmy nadzieję) wróci do normy :)
Miało być o włosach.

Na dzień dzisiejszy moje produkty do włosów prezentują się następująco:


Dzieląc na poszczególne kategorie:

Szampony:
Można nazwać mnie szamponolubicielką (to jeszcze nie maniactwo :D), ale tkwię w przekonaniu, że moje włosy lubią różnorodność i dosyć szybko przyzwyczajają się do konkretnego specyfiku. 
Od lewej:
Elseve Nutri-Gloss - z tego co się orientuję to zastąpili ten szampon czymś innym, o podobnym działaniu tylko butelka chyba przezroczysta. Jego zużywanie idzie mi najoporniej...
Babydream Shampoo - osławiony już szampon dla dzieci - aktualnie w Rossmannie za 2,49zł. Jeszcze nie wiem jak zmywa oleje, ale wiem, ze nie plącze moich włosów :) są natomiast szorstkie, dlatego nie obejdzie się niestety bez odżywki.
Barwa Czarna Rzepa - Bardzo lubię ten szampon. Nawet zapach przestał mi śmierdzieć. A efekt jest piękny! 
Pirolam - szampon, który dostałam do testów od portalu uroda i zdrowie :) jestem w fazie testów, stosuję tylko na skalp, łączę go z tym powyżej.

Oleje:
Oleje stosuję dopiero od miesiąca, może półtora. Olejolubicielką też jestem :) 
Od lewej:
Vatika - jej użycie wymaga trochę czasu, bo normalnie jest w fazie stałej. Recenzja się pojawi :) Używam go średnio raz na tydzień.
Alterra Pomarańcza i Brzoza - ULUBIENIEC  - kto jeszcze nie ma mieć powinien! Używam go praktycznie przed każdym myciem - recenzja też się pojawi :) (zdanie po zużyciu buteleczki się zmieniło - zapraszam do recenzji :))
Olej rycynowy - pierwszy olej, który poznałam. Stosuję zasadniczo na skalp i końcówki po myciu. Używam dzielnie, troszkę częściej niż Vatiki, rzadziej niż Alterry.

Odżywki:
Odżywkomaniaczką nie jestem. Ciągle szukam swojego ideału w tej kategorii.
Od lewej:
Balsam do włosów - pięknie pachnie, pięknie wygładza, nie nadaje się jednak do cienkich włosów, bo nieco je obciąża. Lubię go bardzo.
Isana z olejem babassu - nigdy nie mam czasu na odżywki d/s - za dużo z nimi zabawy. Ale jak zaczęłam stosować tę odżywkę nagle czas się znalazł :) Używam mniej więcej raz w tygodniu (czasem dwa :) 
Avon Naturals mgiełka do włosów - ani ziębi ani grzeje, używam, by zużyć. Stosuję po rozczesaniu włosów, aby ujarzmić push-up, który się z moich fal tworzy.

Akcesoria:
 ZAWSZE rozczesuję włosy po myciu, tylko takim grzebieniem, od dawien dawna :)
Suche włosy zdarza mi się przejechać szczotką o taką :) Bardzo przyjemnie masuje skórę głowy :)

Czy jest tego dużo? Ciężko stwierdzić :) Zapomniałam zrobić zdjęcie suplementacji, ale to jak będą wyraźne efekty, na razie biorę mocny rozbieg. 

Czy dotarłyście do punktu, w którym chce się czegoś więcej? Czy może zwykły szampon i odżywka wystarczą?
(pierwsze pytanie brzmi egzystencjalnie, nadal pytam tylko o włosy :))

wtorek, 31 stycznia 2012

Zdobycze + 6R - Ziaja, Kozie mleko

Odebrałam dzisiaj na poczcie paczuszkę z drugiego końca Polski od Ani - ProjektDenko, w środku znajdował się olejek z Alterry - Brzoza i Pomarańcza. Dziękuję Ci bardzo!

Oprócz tego do szuflady "zapasy" przybył żel pod prysznic z Alterry (jak zacząć rozpoznanie to na całego - zresztą jest przeceniony na 5,99), puder Synergen (tym razem odcień 03 - mój poprzedni jest w kolorze 01 - przeceniony na 6,99 :) i olejek rycynowy :)

Przy okazji dorzucam krótką recenzję:

Ziaja, Kozie mleko, Mleczko do ciała do skóry suchej i normalne

1. Opakowanie: Duża butla, mieści 400 ml produktu. Dołączona pompka zdecydowanie ułatwia aplikację.

2. Zapach: To był dla mnie z początku ogromny minus. Myślałam, że nie przebrnę. Pachnie trochę jak mydło tudzież szare mydło z mojego dzieciństwa. Można się jednak przyzwyczaić.

 

3. Konsystencja: Lekka, balsamowata. Raczej wodnista niż zbita. Łatwo się rozprowadza, co czyni produkt wydajnym. Nie klei się, szybko się wchłania.


4. Obietnice producenta: Odżywcza emulsja typu woda w oleju (w/o) o niskim stopniu natłuszczenia. Intensywnie nawilża, wygładza i zmiękcza naskórek.
Chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Zawiera
kompleks składników koziego mleka, który stanowi regenerujący zestaw bogaty w proteiny, kwasy organiczne, lipidy, węglowodany oraz witaminy A i D. Stymuluje syntezę kolagenu i elastyny aktywując odnowę skóry. Zwiększa jej elastyczność, zapobiega wiotczeniu, wygładza zmarszczki i opóźnia procesy starzenia. Chroni przed szkodliwym działaniem wolnych rodników. Odżywia i doskonale nawilża skórę.
Nie zawiera barwników ani parabenów.
 

5. Działanie: Ten balsam czyni cuda, ale wymagana jest systematyczność. Moje nogi były potwornie suche, było to widać ("efekt stepu" ;)). Gdy zaczęłam używać tego kosmetyku stały się gładsze, skóra dobrze nawilżona. Z początku efekt nawilżenia utrzymywał się nawet kilka dni (oczywiście do zmycia), teraz trzyma już nieco krócej.

 6. Opinia: Tani, dobry, polski. Warto!

Cena: bez promocji - 10,50zł, w promocji 6,99zł. (ja kupiłam w cenie regularnej) 

Skład:

Ostatni egzamin jutro... Trzymajcie kciuki! :)

środa, 25 stycznia 2012

Denko -> następcy

Otóż dzisiaj przychodzę z postem, na który czaję się od dość dawna. A jako, że udało mi się w przeciągu ostatniego tygodnia "wyużyć" kończące się kosmetyki oto i on :)
Nie jest tych produktów dużo, na temat każdego powiem jednak kilka słów ;)
Jak widać - skromna pielęgnacja :)
1. Olej rycynowy.
Kupiłam dawno temu w aptece, jeszcze zanim zaczęłam przeglądać blogi i w zasadzie nie bardzo wiedziałam, co z nim zrobić. Swego czasu używałam go do nawilżenia skórek, do masażu stóp, potem do końcówek włosów, ostatnio na całe włosy.
Do olejowania włosów się u mnie nie sprawdził.
Kupię jeszcze raz do OCM :)
Taniuśki (ok.3zł), że aż warto :)
->wymieniony na ... brak odpowiednika tymczasowo ;)







2. Szampon Elseve Nutri-Blask Light
Zdecydowanie mój ulubiony szampon (w szufladzie zapasów mam już następną butelkę). Nie obciąża włosów, ładnie je oczyszcza, nie wywołuje łupieżu, włosy łatwo się rozczesują, dobrze się pieni... Czego chcieć więcej :)
Duża butelka to wydatek zależny od promocji zwykle około 13zł.
-> wymieniony na .... dokładnie taki sam szampon.










3. Żel pod prysznic Wellness & Beauty
Moje odkrycie sprzed dosyć dawna. Śmiesznie tani, super wydajny, dostępny w każdym Rossmannie. Mam 3 ulubione zapachy - to jest jeden z nich, drugi w "zapasach", a trzeci to ten z pomarańczą. Nie nawilża, ale myje dobrze.
Cena to jakieś 4,50 - 6zł
->wymieniony na ...  Fa Nutri-Skin White Peach










4. Tonik Anti! Acne
Wcześniej nie używałam tonika, jest to więc pierwszy, który kupiłam. Zmuszona zostałam, gdyż moja twarz wybitnie nie lubi Wrocławskiej wody (chlorowana, ze o matko) - wysypuje mnie po niej strasznie. Ten tonik zahamował ten proceder. Matuje średnio, ale oczyszcza dosyć nieźle. Moim zdaniem warto.
->wymieniony na ... Ziaja tonik ogórkowy









5. Emulsja matująca Iwostin
Dostałam jakiś czas temu całą masę takich oto próbeczek, to zużywam (do zdjęć ostała się jedna). Służy mi jako baza pod makijaż, do zmatowania. Spełnia się, chociaż ostatnio jak nałożę emulsję to moja twarz przybiera koloru wściekłego pomidora, także na razie chyba ją odstawię. Nie zapycha.
Cena - ?
->wymieniona na ... odstawiona tymczasowo








6. Płyn micelarny La Roche-Posay
Moje największe rozczarowanie. Naprawdę niewarty swojej ceny. Z makijażem sobie radzi słabo, rozmazuje tusz i eyeliner, nie jest wydajny i na dodatek wywołuje łzawienie oczu. Nie polecam. Kupiłam równolegle z nim Biodermę i ją zdecydowanie bardziej sobie cenię. Dobrze, że już zużyty.
Cena: na allegro ok 25-30zł, w aptekach nawet do 50zł
->wymieniony na... Bioderma Sensibo i Ziaja płyn dwufazowy do demakijażu oczu.







Trochę rzeczy zużyłam, ale ile za to przybyło... ;)
Poza tymi denkami szykuję się też na posta o lakierach, które niedawno pokazywałam, bo okazały się prawdziwym hitem (wspomnę tylko, że ich trwałość przy 3 warstwach to ok. 5 dni [!]). Poza tym udało mi się rzutem na taśmę dorwać dzisiaj Sleek Au Naturel na allegro w rozsądnej cenie (było 10 palet, rozeszły się w 7 godzin ;)
Pozdrawiam i lecę dalej do nauki, jutro kolejny egzamin i jutro wracam w końcu do domu na trochę :)

niedziela, 15 stycznia 2012

Późnowieczorowe pytanie

Wiem, że jest późno i jest niedziela, wybaczcie, ale jakoś tak cały dzień mi zleciał i piszę coś dopiero teraz :) w zasadzie to mam do Was pytanie, do tych, które czytały i do tych, które używały.
Mianowicie mam ochotę zabrać się za olejowanie włosów. Są takie matowe i suche, dlatego najczęściej jak nazwa bloga wskazuje noszę je zaplecione w warkocz :)
Stąd też moje pytanie - jakie olejki/oleje polecacie na początek?
Dodam, że moje włosy są koloru ciemny blond, ale mają skłonności do jasnych refleksów :)
Zastanawiałam się nad:
DABUR VATIKA (olejek na bazie oleju kokosowego)
DABUR AMLA JASMIN
DABUR AMLA
Używałam już olejku rycynowego (o nim będzie przy denkach ze stycznia, a do tego jeszcze kawałek czasu:), rzadko używam odżywek, a na oleje zwyczajnie narobiłam sobie ochoty. Zapach mnie nie przeraża, właśnie takie ciężkie aromaty lubię :)

Słyszałam też o wielu innych olejkach, jakbyście miały jakieś swoje ulubione, upatrzone to piszcie :)
Będę wdzięczna za każdy komentarz i każdą radę :)
Tymczasem wszystkiego dobrego na nadchodzący ciężki tydzień wszystkim :)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...