Wróciłam!
Zadowolona i zdrowo opalona (do skwarka mi daleko) - pogoda była idealna zarówno do opalania, jak i zwiedzania. W roli ciekawostki - używałam na wyjeździe wszystkich kosmetyków z postu o podróżnej kosmetyczce z wyjątkiem zmywacza i lakierów.
A to dlatego, że testowałam wytrzymałość "pancernego" manicure, który zrobiłam sobie w poniedziałek. Składał się z Eveline diamentowej + 2 warstw czerwieni od Wibo + Seche Vite.
Zmyłam go przed chwilą.
Pozwoliło mi to ostatecznie ustalić moją opinię na temat tego ostatniego.
Seche Vite Dry Fast Top Coat (Utwardzacz do lakieru)
>link do KWC<
Producent i skład:
"Seche Vite uznany został najlepszym na świecie lakierem nawierzchniowym. Jego formuła pozwalaa przeniknąć mu przez warstwy lakieru aż do lakieru bazowego tworząc jedno trwałe pokrycie płytki paznokcia, co sprawia, że wykończenie jest bardziej wytrzymałe i na pewno nie zżółknie. Seche Vite jest nieoceniony jako lakier nawierzchniowy. Twoje paznokcie będą jedwabiście gładkie, silne, a lakier nie odpryśnie. Seche Vite tworzy najwyższy połysk i najdłuższą trwałość spośród wszystkich dostępnych aktualnie na rynku produktów. Nałóż grubą warstwę - nabierz dużą kroplę na koniec pędzelka, później delikatnie rozprowadź na pierwszym pomalowanym paznokciu i obserwuj jak Seche Vite rozpływa się po mokrej warstwie emalii bez ściągania i tworzenia smug na stworzonym manicure." - tłumaczenie własne :)
Techniczne:
1. Opakowanie - Duża buteleczka mieści 14ml, mała - 3,6ml. Pędzelki są bardzo podobnej wielkości, choć w mniejszej buteleczce był nieco bardziej rozczapierzony.
2. Zapach, konsystencja - pachnie intensywnie starym zepsutym lakierem lub benzyną - może drażnić, po czasie można się przyzwyczaić. Konsystencja jest dosyć gęsta - w większej buteleczce jednak bardziej wodnista.
3. Wydajność - używam od miesiąca przy każdym mani, a zużyłam dopiero połowę małej buteleczki (i jedno podejście z dużej) - wydajność świetna!
Moja opinia:
Seche Vite nabyłam w przypływie irytacji, że french, nad którym siedziałam przez godzinę zepsułam przez chwilę nieuwagi. Kupiłam tak jak radził Niecierpek - buteleczkę dużą i małą w gratisie.
Przy pierwszym użyciu nie bardzo wiedziałam jak mam się za to zabrać - w efekcie uszkodziłam pędzelkiem od SV lakier kolorowy.
Przy drugim podejściu byłam delikatniejsza, za to SV wywinął numer - ściągnął lakier. Tragicznie to wyglądało i już byłam gotowa sklasyfikować go jako bubel. Ale myślę - cierpliwości i wprawy mi trzeba.
Wytrwale więc używałam go dalej. I tak oto dziś już nie wyobrażam sobie bez niego malowania paznokci. Dlaczego?
+ przyspiesza wysychanie lakieru - trzeba wprawdzie odczekać około 10-15 minut, aby stwardniał, ale po tym czasie już nic go nie ruszy
+ przedłuża trwałość lakieru - przed wyjazdem nad morze paznokcie malowałam w poniedziałek. Dzisiaj, jak zmywałam starte były tylko końcówki i to tylko na milimetr - szok!
+ mani wytrzymuje warunki ekstremalne bez uszczerbku - malowanie ścian, układanie paneli, pył, kurz, kopanie w piasku, morska woda oraz kremy i maść lecznicza - wytrzymał to wszystko!
+ nadaje połysk - zawsze marzyłam o paznokciach jak lusterko, a nie matowych z odbitą pościelą - SV mi to gwarantuje
+ jest bardzo ekonomiczny! - nie dość, że sam wydajny to jeszcze paznokcie można malować co 4-5 dni, a nie jak normalnie co 2-3, więc i lakiery zużywają się wolniej
Jedynym
minusem jaki zauważam
jest to ściąganie lakieru.
Ale i to udało mi się opanować - trochę wprawy i bardzo dokładne pokrycie płytki paznokcia są kluczem do sukcesu.
Podsumowując:
Jeśli masz dość odbitej pościeli i odprysków po jednym dniu, chcesz, aby Twój lakier wysychał w 10 minut i błyszczał się jak szalony - SV jest dla Ciebie! Jeśli wydaje Wam się, że jest drogi oznajmiam, że przy wszystkich jego plusach cena nie jest wysoka :)
Cena - ok 26-35 zł / Allegro (płaciłam 26 zł za wariant 14+3,6ml)
Mam nadzieję, że moja recenzja pomoże tym z Was, które ciągle jeszcze się zastanawiają ;)
___________________________________________________________________________________
Na koniec jeszcze dorzucę zdjęcia moich nowych nabytków rodem z Międzyzdrojów - zamiłowanie do kolczyków trwa w najlepsze :D
(te pierwsze są z automatu wrzutowego na 2 zł - taka kulka, wiecie, prawda? :D)
I na koniec - zachód słońca w Międzyzdrojach :)