Tymczasem dzisiaj przedstawiam Wam płyn micelarny, który dostałam na spotkaniu wrocławskich blogerek od marki Safira. Ucieszyłam się bardzo, bo płyny micelarne i toniki to coś, czego używam codziennie. Czy radość została podtrzymana?
Safira, Płyn micelarny
>link do KWC<
Producent:
Technicznie:
1. Opakowanie - buteleczka jest prosta, ale jednocześnie bardzo poręczna - rozmiar idealny na wyjazdy mieści 150ml. Zamknięcie jest solidne i raczej nie otworzy się w kosmetyczce.
2. Zapach - pachnie nieco łagodniej niż micel od Eveline, ale wciąż jest to zapach i to chemiczny.
3. Wydajność - zużycie które widać na zdjęciu to około 12 dni używania. Nie wróżę mu najlepiej na przyszłość.
Moja opinia:
Dla mnie płyn micelarny ma być kosmetykiem - cudotwórcą. Powinien bez oporów zmywać makijaż oka, nawet ten wodoodporny i delikatnie oczyszczać twarz. Dokładnie to napisane jest na butelce tego micela.
Robi to całkiem dobrze. Nie podrażania oczu, zmywa wszystkie cienie, z linerem na nieco problemów, ale ostatecznie i on znika bez śladu. I podejrzewam, że gdybym pisała tą recenzję we Wrocławiu ośmieliłabym postawić go stopień wyżej niż Biodermę. Ale są dwa czynniki, które spychają go dalej.Po pierwsze - mam akurat Biodermę na stanie. W wigilię jedno oko zmywałam tym płynem, a drugi moim ulubieńcem. Ten drugi wygrał, choć nieznacznie.
Po drugie - cena a pojemność. Wiemy wszyscy, że Sensibio (bo o tym mówię) jest interesem kosztownym. Prawda. Mojej Mamie udało się kupić ostatnio 2 butelki po 250ml za 49zł. Sporo.
Ale ale. Safira oferuje nam 150ml płynu za 22,50zł - mniej? Pozornie! Za 500ml musielibyśmy zapłacić 75 zł (!).
Wnioski, jak dla mnie nasuwają się same.
Płyn nie jest zły, ale za taką cenę można mieć coś zdecydowanie lepszego.
A jaki jest Wasz ulubiony płyn micelarny? A może w ogóle nie używacie tego typu kosmetyków?




















