Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 maja 2013

Zupełnie niepozorny - Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym


Zamiast siedzieć teraz i uczyć się do kolejnego kolokwium (które mam za 3 godziny :D) postanowiłam przyjść do Was z recenzją. Zauważyłam wczoraj, że na mojej półce jest przynajmniej kilka produktów, które niedługo się skończą, a nie doczekały się swojej recenzji - czas to nadrobić!

I tak dzisiaj żel, który dostałam w "Torbie z wiosną", a na który sama nigdy nie zwróciłabym uwagi.






ISANA MED - Żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym












1. Opakowanie - właśnie ono jest niepozorne - białe, nieprzezroczyste, z błękitnym zapięciem. Na dodatek
napis Isana Med - nie zachęca. Może tylko te kwiatki... Wzornictwo jest proste, zapięcie mocne, otwór dobrze dozuje produkt, mieści standardowo 250ml. Wszystko na plus.

2. Konsystencja - gęsta, żelowa. Nie ma obaw, że połowa żelu wyląduje na dnie wanny. Łatwo rozprowadza się na ciele, dobre się pieni.

3. Zapach - jak zobaczyłam Isana Med to pomyślałam, że pewnie pachnie aptecznie. Nic bardziej mylnego! Zapach jest CUDOWNY! Pachnie trochę jak sok multiwitamina - bardzo apetycznie i orzeźwiająco. Ogromny plus!

4. Wydajność - konsystencja sugeruje, że żel powinien być bardzo wydajny. Niestety, ale w moim przypadku tak nie jest i na podstawie obecnego poziomu żelu szacuję, że przy codziennym myciu żel wystarczy na dwa-trzy tygodnie maksymalnie.


Moja opinia:
Kiedy dostałam ten żel zaczęłam czytać etykietę. Oto jakie zapewnienia się na niej znalazły:

Łagodnie. A SLES na drugim miejscu w składzie. Pocisnęli. Ale się nie zrażam, mnie ten składnik nie podrażnia.


Żel świetnie myje, dobrze się pieni, nie wysusza skóry, ba, powiedziałabym nawet, że należy do gatunku żeli, po których nie trzeba używać balsamu do ciała (mówię to ja, która balsamu używa po każdym myciu ;)), więc świetnie sprawdzi się w podróży. Konsystencję ma świetną, zapach jeszcze lepszy, opakowanie wygodne... Gdyby nie wydajność byłby idealny.

Podsumowując - jeśli ten żel nigdy nie przykuł Waszej uwagi na półce, najwyższy czas, aby to zrobił. Chociaż powąchajcie i zadecydujcie czy zabierzecie do domu na lato - potem jest tylko lepiej :)
Czy kupię ponownie? Jak tylko zużyję żele, które mam w szafce to na pewno tak.
Cena: 5,49zł/250ml

Fakt otrzymania produktu za darmo nie ma wpływu na moją recenzję.

To teraz idę się uczyć, trzymajcie kciuki jeszcze jeden dzień proszę! :)

niedziela, 10 lutego 2013

Zakupy zza Nysy :)

Wróciłam, choć tylko na chwilkę, bo jeszcze tydzień mam ferie po zaliczonej sesji i mam zamiar to dobrze wykorzystać ;)
Jak wspominałam byłam u Babci, a po drodze udało mi się wyskoczyć do Gorlitz z moją Kuzynką (Kochana, dzięki Ci!), przez co obie mało nie zbankrutowałyśmy :D

Zakupy nie trwały długo, w sumie nie są duże, powiedziałabym raczej, że planowane od dawna. Za cel stawiam sobie teraz zużycie tego, co mam na półkach, aby za pół roku móc znowu pojechać i uzupełnić zapasy. 

Przy okazji muszę napisać, że design kosmetyków Balea i Alverde mnie urzeka swoją prostotą - czy zbiór takich opakowań nie wygląda optymistycznie? :)


Co przybyło?

Najlepsze żele jakich w życiu używałam - żele od Balea. Miałam dwa i wiem, że zawsze jak będę w pobliżu będę kupować następne :)
Tym razem makaroniki z wiśnią (już w grudniu wiedziałam, że muszę je mieć, pozostawało mi tylko mieć nadzieję, że do lutego nie znikną z półek :)) i guawa.
Oba po 300ml, oba po 0,65 euro (!).











Moja Isana z olejkiem babassu dobija powoli dna (powoli, bo mi szkoda ;)), a na moich półkach nie stała żadna inna prosta odżywka. Chwyciłam więc z półki dwie odżywki z Balei - jedna z kokosem i kwiatem tiare, a druga z mango i aloesem. Na KWC brak opinii - będziemy testować :D
Ponownie - obie po 300ml i obie po 0,65 euro.










Na koniec smakołyki z Alverde. Szampon, o którym czytałam u Karminowych ust - po takiej recenzji musiałam go wziąć, a ponieważ do codziennego mycia włosów mam tylko żel z babydream, bo reszta jest mocniejsza nie wahałam się nawet - jabłko i papaja - 300ml za 2,45 euro.
Olejek do włosów z porzeczką się nie sprawdził, więc postanowiłam dać szansę olejkowi z olejem arganowym - 50ml za 2,95 euro (ciekawostka - tyle samo kosztowało 100ml porzeczkowego :))
Na koniec do koszyka wpadła pomadka ochronna mandarynka i wanilia - ponieważ używanie Carmexu przy minusowej temperaturze, śniegu i wietrze nie jest najlepszym pomysłem, a 1,15 euro to nie majątek :))




Kupiłam oprócz tego jeszcze nieco chemii gospodarczej. Jak widać niewiele wzięłam, ale suma sumarum też niewiele zapłaciłam :)

Znacie te produkty? A może coś od dawna jest na Waszej liście małych marzeń? :)

niedziela, 6 stycznia 2013

Kisiel żurawinowy od Rossmanna

Za oknem ponuro, pada deszcz, a jutro trzeba wrócić na zajęcia i szykować się do sesji i końca semestru. Nie nastraja to pozytywnie. Dlatego dzisiaj przychodzę z czymś smacznym, choć nie jest do jedzenia :)

Żele Isany zna chyba każdy. Bywa porównywana do niemieckiej firmy Balea (jak dla mnie zdecydowanie wygrywa ta druga).
Bardzo ciekawym posunięciem jest to, że Isana rok rocznie serwuje nam żele o zapachach sezonowych. Właśnie o takim zapachu będzie mowa.

Isana,  Zimowy żel pod prysznic `Żurawina i biała herbata`










Producent:

Technicznie:
1. Opakowanie - pękata butelka mieści w sobie 300ml żelu pod prysznic. Otwiera się wygodnie, można postawić na wieczku, a jako, że jest przezroczyste to także na bieżąco śledzić ubytek produktu.


2. Konsystencja i zapach - wyglądem przypomina nieco kisiel truskawkowy, jeszcze ciepły, który nie zdążył zastygnąć. Zapach natomiast - świeży, ale słodki i kwiatowy, przełamany nieco kwaskowatą żurawiną - coś pięknego! Bardzo mi się podoba, pomimo tego, że zapach białej herbaty solo do mnie nie przemawia.


3. Wydajność - dwa tygodnie, trzy to maks jeśli prysznic nie jest codziennym rytuałem. Bardzo słabo, a szkoda.

Moja opinia:
Pierwszą butelkę tego żelu kupiłam sama (i ją właśnie kończę). Druga czeka na mnie na poczcie :)
Żel nie wysusza, ale też nie nawilża, pachnie pięknie, myje dobrze. Kosztuje grosze (a konkretnie 399 groszy, teraz w promocji zaledwie 299 groszy). Jedynym minusem jest bardzo słaba wydajność. Choć z drugiej strony nie ma siły, aby się tym żelem znudzić.
Podsumowując - bardzo smakowity kisiel tylko, jak to kisiel, szybko się kończy :(
Skład:

Skusiła Was niska cena? Jeśli nie to niech kusi ;)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Wszystkie zapachy z jednego kociołka? Alterra Kwiat Neroli i Bambus

Witajcie :)

Dawno, dawno temu dostałam produkty do testowania od Rossmanna i słuch po nich na blogu zaginął. Mam zamiar to nadrobić, więc przygotujcie się na kilka ogrzanych recenzji :) Będzie krótko i konkretnie - szczególnie w dzisiejszym przypadku.

Rossmann, Alterra,  Pielęgnujący żel pod prysznic `Kwiat pomarańczy i bambus`

 >link do KWC<

 

 

Producent:


Technicznie:
1. Opakowanie - jak dla wszystkich produktów Alterry - biała, prosta, estetyczna, z czerwoną zakrętką, zamyka się i otwiera bez problemu. Mieści 250ml.


2. Konsystencja i zapach - jeśli ktoś lubi żele pod prysznic - to to jest właśnie żel, taki z prawdziwego zdarzenia - przezroczysty, zbity, pieniący się średnio, lubiący bąbelki. Ale zapach...
Mam wrażenie, że pachnie identycznie jak mój poprzedni żel z tej rodziny. Może trochę słabiej, bo jak to mój Luby określił - połączenie Sprite`a z farbą (cokolwiek to oznacza :D).


3. Wydajność - dobra - dokładnie taka jaka powinna być (nie trwa wiecznie i nie kończy się zbyt szybko.)

Moja opinia:
Zapach mnie nie przekonuje, może i próbował być świeży, ale mu nie wyszło. Myje, tak, ale słabiej niż wersja z liczi (nie ma tego efektu odświeżenia). Do tego ściąga i wysusza skórę (!) - bez balsamu się nie obejdzie. Myślę, że to przez skład - wygląda nieźle, ale ten alkohol na drugim miejscu? A fe!

Niniejszym, Alterrze za żele pod prysznic podziękuję. Do widzenia.




Na odchodnym rzucę, że kupiłam dzisiaj dwa nowe - może nieco mniej zgrabne i szczupłe, może nawet mają krągłości i są niewysokie.. Ale pachną pięknie. Więcej o nich wkrótce ;) -->

Swoją drogą czuję się zaopatrzona żelowo do końca lutego :D

Trzymajcie się ciepło! :)

 

czwartek, 11 października 2012

Melon melonowi nie równy - żel Balea Juicy Melon

Żeby się komuś tytuł nie kojarzył w sposób inny niż zamierzony! ;)

O zapach mi chodzi.

Pisałam jakiś czas temu o maśle w uroczym słoiczku, które jednak średnio przypadło mi do gustu (a to ono stoi teraz w kolejce do zużywania...). Dziś znów mam dla Was melona - czy smaczniejszego?




Balea - żel pod prysznic 
- Juicy Melon










Techniczne:
1. Opakowanie - wszystkie opakowania żeli Balea mają taki sam kształt - wygodny, nieprzezroczysty, wieczko "klika", samo się nie otworzy, mimo to nie trzeba wielkiego wysiłku, aby je podnieść. Mieści aż 300ml.


2. Zapach i konsystencja - zapach! przywodzi na myśl bardzo słodkiego, niesamowicie dojrzałego, żółciutkiego melona rosnącego gdzieś w ciepłych krajach... no dobra. Zapach jest piękny - dosyć intensywny w opakowaniu, po myciu łagodnieje i osiada na skórze. Konsystencja to coś pomiędzy żelem a kremem (?).

3. Wydajność - bardzo dobra. Żel świetnie się rozprowadza po skórze i pieni. Potrzeba naprawdę niewielkiej ilości, aby umyć całe ciało.


Opinia:
Było ciepłe lato... A ja po raz pierwszy byłam w drogerii dm. Chciałam wszystko, ale nie wiedziałam co. I wzięłam tak polecaną wszędzie Baleę. Kosztowała zawrotne 0,65 euro.
Czy żałuję?
W żadnym razie - chcę więcej.
Żel myje, nie wysusza (ale też nie nawilża), nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry, jest wydajny, pachnie obłędnie, jest tani (3zł za 300ml?). Jedyny minus to fakt, że nie jest dostępny w Polsce.
Polecam.
W domu mam jeszcze wersję z ogórkiem i aloesem, z którego jestem równie zadowolona (i moja Mama również ;))

Skład:

Cena i dostępność - ok. 0,65-0,85 euro/ drogerie dm

Wszędzie aż huczy od tych żeli - próbowałyście? :)
___________________________________________________________________________________

Wybaczcie, że mnie ostatnio tu mało, mój wolny czas pochłania uczelnia.
Ale w sobotę na spotkaniu blogerek będę, a jakże! Nie mogę się doczekać :)

piątek, 6 lipca 2012

Gruszki na wierzbie czy brzoskwinie na sośnie?+pytanie do Was!

Miało być śliwki na sośnie. Ale chcę Wam napisać o połączeniu rzeczonej gruszki z brzoskwinią właśnie :) (a na dole ważne do Was moje zapytanie)


Fruttini, Shower gel, Peach&Pear

Producent:
Specjalna kombinacja naturalnych ekstraktów, przyjaznych skórze lipidów, witamin B3 i B5 oraz łagodnego kompleksu pielęgnacyjnego zapewnia 24 godz. efekt gładkości i nawilżenia skóry. 
>link do KWC<







Moje:
 
1. Opakowanie - silikonowy zaworek i dziwny kształt butelki jest częścią przemyślanego systemu. Narysowano go nam nawet, jakby ktoś (jak ja.) miało problemy o co z tym wszystkim chodzi.

Zdarza się jednak wylać odrobinkę przy takim używaniu.



2. Zapach, konsystencja - zapach uwodzi - połączeni jest bardzo intensywne i bardzo owocowe, jednocześnie niezbyt słodkie, w zapachu nie wyczuwa się chemii. Utrzymuje się na ciele, ale krótko. Konsystencja jest całkiem w porządku - nie rozlewa się. Łatwo się pieni. Perlista barwa nie wróży dobrze dla składu.
 
3. Wydajność - standardowa. Może nieco lepsza niż normalnie.


4. Historia nabycia i opinia:
Kupiłam w Naturze za 5,59zł, akurat była szalona obniżka na te żele. Pomyślałam, że żal nie brać.
+ oszałamiający zapach
+ dobrze się pieni
+ dobrze się zmywa
+ dobrze oczyszcza
+/- sprytne opakowanie, które jednak może być czasem niepraktyczne
+/- nie nawilża, nie wysusza
- zapach na dłuższą metę może męczyć (ale nie aż tak jak Original Source)
- cena regularna (coś ok.14zł!)


5. Ogółem
- żel jak żel. W cenie regularnej nie warto. W promocji za to jak najbardziej - choćby dla zapachu :)

Skład:

___________________________________________________________________________________

Kochane! Mam pytanie!
Wkrótce pojawi się krótka recenzja pędzelków do oczu (mam ich mało i wieje taniością niestety...).
Tymczasem przymierzam się do zamówienia pędzli HAKURO i/lub Maestro.
Jakie polecacie? Jakie trzeba mieć? Bez jakich nie można się obejść? 
Dodam, że zależy mi głównie na pędzlach do oczu, ale jak macie jakiegoś faworyta do twarzy to też posłucham :)
___________________________________________________________________________________

Wracam tymczasem do przygotowań, bo wesele już jutro i wszystkim nam udziela się atmosfera - moje ambicje powodują moją oszczędność - mam w planach sama pomalować paznokcie (też mi filozofia... nie frencz - obcięłam paznokcie ;)), pomalować się i upiąć włosy. Co z tego wyjdzie? Hm.. ;)
Trzymajcie kciuki za mnie, ale przede wszystkim za Parę Młodą, coby się nie ugotowali przy takich temperaturach :)

środa, 30 maja 2012

Żelowy ulubieniec wszechczasów

Tak Was biedne zostawiłam z tym postem ostatnim. Już się poprawiam. Następny egzamin w poniedziałek, trochę czasu jeszcze mam ;)

Dziś recenzja kosmetyku, który niestety powoli odchodzi w zapomnienie, nad czym ubolewam strasznie... a mowa tu o:


Rossmann, Wellness & Beauty, Żel pod prysznic `Czarny pieprz i kardamon`

 








Od producenta:

Dlaczego taki ulubiony?
1. Opakowanie - standardowe dla żeli tej marki, wygodne, może stać normalnie i na zakrętce, otwiera się łatwo. Nie widać niestety akurat w tym zużycia; pojemność 200ml.


2. Zapach - to dlatego uwielbiam ten żel. Zapach jest słodki, ale wyczuwam w nim i pieprz i kardamon, zapach nie jest męczący, chętnie używam go zarówno w zimie, jak i w lecie. Nie męczy, nie dusi.

3. Konsystencja - żelowa, jak to żel - nie jest ani zbyt rzadki, ani zbyt gęsty.


4. Wydajność - kiedyś wydawało mi się, że wolniej mi schodził ten żel. Teraz niestety oceniam jako słabą - ot taki żel na krótkie jakieś wakacje ;)

5. Działanie:
+myje (wow, co to za żel, co myje?! ;))
+zapach nastawia pozytywnie
+nie wysusza, ale też nie nawilża

6. Opinia - bardzo mi szkoda, że go wycofali... Pierwszą buteleczkę kupiłam ponad rok temu i od tej pory co jakiś czas regularnie po niego wracałam (sztuka marketingu czyli o tym, że Dziewczyna w warkoczu kupi wszystko, co orientalne :D). Lubię też inne z tej serii, ale ten wodził zapachem.

Skład:

Cena: 5,49zł normalnie, 3,39zł w cenie na do widzenia :( // Rossmann
Czy kupiłabym ponownie: jakby go nie wycofali to z pewnością. Na szczęście mam jeszcze jedną butelkę! ^ ^ Bo przezorny zawsze ubezpieczony ;)


A jaki jest Wasz ulubieniec w kwestii żeli pod prysznic?
A może nie macie takiego, wciąż szukacie? Podzielcie się ;)

środa, 25 kwietnia 2012

Naturalność pachnie chemią - czyli rozprawa o żelu pod prysznic.

Wiem, że ostatnio coś częściej mnie nie ma niż jestem. Otóż przyczynkiem tego jest mój post kosmetyczny - do końca kwietnie obiecałam sobie, ze nie kupię nic kosmetycznego. I tak sobie po cichutku zużywam to co mam :)
Nie omieszkam Wam jednak wkrótce pochwalić się jakimiś zakupami, bo dawno nie było :)

Dzisiaj jednak kolejna recenzja.

Alterra, Duschgel Pfirsich & Litschi (Żel pod prysznic z brzoskwinią i liczi)

Producent:
Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Żel pod prysznic Alterra rozpieszcza i pielęgnuje Twoją skórę, nadając jej delikatną świeżość dzięki wyjątkowej kompozycji zapachowej z rześkiej brzoskwini i odświeżającego liczi. Aktywnie myjące substancje na bazie roślinnej oczyszczają skórę wyjątkowo delikatnie, nie wysuszając jej. Roślinna gliceryna dostarcza skórze już podczas stosowania dobroczynnego i długotrwałego nawilżenia. Prysznic staje się prawdziwą, poruszającą zmysły przygodą. *z kontrolowanej biologicznie uprawy
Gwarantowane cechy produktu:
- nie zawiera syntetycznych barwników, substancji zapachowych i konserwujących,
- bez silikonów, parafiny i innych związków olejów mineralnych,
- tam, gdzie to tylko możliwe, zastosowane składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów,
- dobra tolerancja przez skórę potwierdzona dermatologicznie,
- produkt nie zawiera substancji pochodzenia zwierzęcego.
Produkt posiada certyfikaty: BDIH Kontrollierte Natur-Kosmetik, Vegan.

Ode mnie:
1. Opakowanie 
  Bardzo wygodne zamknięcie - klika, łatwo się otwiera, nie ma obawy jednak, że otworzy się samo. Miękki plastik sprawia, że łatwo się wyciska. Szata graficzna prosta i czytelna. Mieści 250ml.


2. Zapach i konsystencja 
Konsystencja jest żelowa. Żel się nie pieni, co najwyżej "bieli". Trzyma się ciała, nie spływa (do tego stopnia, ze czasem ciężko go spłukać ;)) 
Zapach... Brzoskwinię i liczi uwielbiam mocno. Zapach w butelce przypomina obie te nuty. Rozcieńczony, na ciele pachnie jednak środkiem chemicznym do mycia podłogi... Oj nie bardzo coś im poszedł ten zapach.


3. Wydajność 
Standardowa - odpowiednio długo się zużywa, aby nie zbankrutować, a jednocześnie na tyle szybko, aby się nim nie znudzić.
4. Działanie
Myje, nie wysusza, odświeża (na wielki plus! jest lekki i orzeźwiający, czuć czystość na ciele:). Nic mi więcej nie trzeba.


5. Opinia
Nie jestem wielką fanką kosmetyków naturalnych, Alterra jest jednak na swój sposób "osławiona". Używam go z ochotą i pewnie jeszcze kiedyś przy okazji obniżonej ceny sięgnę po ten żel. Tylko w innym wariancie zapachowym ;) 


Cena:
8,99 zł (?) Rossmann, można dostać i za 6-7zł w promocji :)
Skład:

Używałyście?
Jakie warianty zapachowe wg Was warto przetestować?
Tymczasem znikam na koncert z moim M. :) Miłego wieczoru, dziewczęta :)

czwartek, 29 marca 2012

19R - Możesz pokochać lub znienawidzić - Original Source Chocolate&Mint

Zbliża się koniec miesiąca, a ja nawet nie chcę patrzeć do pudełka "denko", bo świeci pustkami. Zużywanie idzie mi bardzo opornie... Ale walczę dzielnie i może za tydzień jednak się zużyciami pochwalę :)

W międzyczasie coś, na co niedawno był wszechobecny szał na blogach. Skusiłam się i ja.

Original Source, Chocolate & Mint Shower Gel - Żel pod prysznic z czekoladą i miętą

Od producenta:
Dekadencja pod prysznicem! Daj się oczarować połączeniu rozkosznej czekoladowej słodyczy i miętowego orzeźwienia. Wrażenia ukryte w butelce żelu pod prysznic Original Source Chocolate & Mint są jak wykwintny deser bez ani jednej kalorii. Ulegniesz jego urokowi albo nie, ale prysznic nie będzie już nigdy tym samym co przedtem. 




Ode mnie:
1. Opakowanie 
Stojące na zakrętce - plus, bo nie musimy za każdym razem machać tym żelem, aby coś nam wyleciało. Silikonowy zaworek (jak przy ketchupie :D) powinien zapobiegać rozlewaniu produktu - nie sprawdza się totalnie, żel zawsze rozlewa się dookoła siebie. Chropowata powierzchnia ułatwia trzymanie. Mieści 250ml.


2. Zapach i konsystencja 
Uwielbiam zapach i smak czekolady z miętą na równi co słodycze kawowe (swoją drogą wczoraj jadłam lody mięta czekolada i były przepyszne!).
Ale ten zapach jest tak mocny i skoncentrowany, że uderza w całą łazienkę. Nie przenosi się na skórę.
Konsystencja jest raczej wodnista. Spływa z ciała, rozlewa się po wannie, przypomina trochę rzadką galaretkę? Ciepły rzadki budyń?


3. Wydajność 
Słaba. Przez to, że kosmetyk bardzo lubi moją wannę. W zasadzie lubi ją bardziej ode mnie.

4. Działanie
Myje? Myje. Ale nic poza tym. Nie nawilża, nie wygładza, nie podrażnia (za wyjątkiem nosa na dłuższą metę).Rzekłabym nawet, że nieco wysusza (i mówię to ja, która po każdym prysznicu pamiętam o użyciu balsamu/masła do ciała).

5. Opinia
Należę do tej grupy, co raczej znienawidzi ten produkt niż pokocha. Raczej nie kupię ponownie, bo znam żele, które są w podobnej cenie i potrafią coś jeszcze oprócz "stania i pachnienia" :) Marzę o tym, aby go skończyć, co zresztą nie powinno zająć więcej niż tydzień.


Cena regularna - 9,99zł/ w ofertach specjalnych spada do 6,99zł (Rossmann)

Skład:

Jakie emocje wzbudza u Was Original Source? Macie swój ulubiony wariant zapachowy?

PS Oddział (fabrykę?) pz Cussons czyli producenta mijam za każdym razem gdy jadę do centrum Wrocławia :D

poniedziałek, 13 lutego 2012

9R - Fa, NutriSkin, Żel pod prysznic - White peach




Wróciłam! Byłam w krainie prawdziwej zimy - śnieg dookoła, blisko -30 za oknem, a w domu ogrzewanie się przy piecu kaflowym i świeżo upieczony chlebek ;)

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją z gatunku pielęgnacja, choć na koniec dorzucę i kropelkę kolorówki :)

   Fa, NutriSkin, Żel pod prysznic - White peach  
 
 1. Opakowanie - takie zwykłe raczej, mieści 250ml żelu(kremu?). Bardzo wygodnie się otwiera - wypustka, zamiast wgłębienia - mała rzecz, a cieszy :)

2. Zapach - biała brzoskwinia. Nie wiem jak pachnie biała brzoskwinia, ale ten zapach jest fantastyczny, mocno owocowy i słodki, ale nie mdli.           
                                  
3. Konsystencja - kremowo-balsamowata, raczej rzadka, ale nie lejąca. Trzyma się gąbki, ale da się też z niej spłukać. Wydajność standardowa.

4. Od producenta - Fa NutriSkin to pierwsza linia myjąca od Fa zawierająca unikalną kombinację 7 składników odżywczych, które zapewniają skórze skuteczną pielęgnację. Lekka, kremowa konsystencja Fa NutriSkin oraz jej naturalnie świeży zapach to fantastyczny sposób, żeby zadbać o ciało i zmysły. Rezultat - to uczucie kusząco miękkiej, delikatnej skóry.
Wśród 7 składników odżywczych zawartych w Fa NutriSkin znajdują się witaminy oraz proteiny, znane ze swego ochronnego działania na skórę. Witamina B5 na przykład pomaga zachować naturalne nawilżenie skóry, zwłaszcza wrażliwej, oraz wzmacnia jej siły obronne. Wszystkie składniki zostały dobrane tak, by właściwie odżywiona i wypielęgnowana skóra dawała komfort i radość młodości.
Na linię Fa NutriSkin składają się 3 odświeżające zapachy o zróżnicowanych właściwościach, które odpowiadają na najważniejsze potrzeby skóry:
- White Peach – intensywna pielęgnacja

5. Działanie - żele pod prysznic przywykłam kupować tylko w promocji, tak było też z tym. Wybrałam najładniejszy zapach. Żel to żel, ma myć i ładnie pachnieć :) I tu miłe zaskoczenie - ten żel (krem?balsam?) faktycznie nawilża! Może nie spektakularnie, ale z pewnością nie ma po nim efektu wysuszenia, skóra jest miękka i gładka, nawet bez balsamu. W duecie z Kozim mlekiem, można zapomnieć o suchej skórze :)

6. Opinia - polecam, ale w promocji, cena regularna jest moim zdaniem zbyt wysoka (bo ja lubię promocje ;) ze składem nie poszaleli, ale nie ma w nim parabenów. za to SLS na drugim miejscu, a o dziwo nie wysusza :)
Cena - 5,99zł w Rossmannie (teraz jest właśnie taniej :) / cena regularna - 7,59zł (za 250ml)
Skład:

Powinnam chyba pójść na odwyk żelowy. Chociaż prowadzę regularny projekt denkowania rzeczy otwartych, w mojej szufladzie w kolejce czekają 3 następne żele pod prysznic :)

Wybaczcie jakość zdjęć... oświetlenie dzisiaj fatalne :(


Na koniec zdjęcia lakieru Vampire`s Love - 02 Into the Dark - taki zimowo iskrzący kolor :) niestety wybitnie mało trwały, ale to może dobrze, bo lakiery też kiedyś trzeba zmywać. Ale jak pomyślę o dziewczynach noszących strzępy lakieru na paznokciach to aż mam dreszcze. Odpryskom na paznokciach mówię nie ;)




Gratulacje dla tych, co dotrwały do końca :)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...