środa, 18 kwietnia 2012

Patent i projekt Dziewczyny w warkoczu

Dzisiaj będzie niekosmetycznie :) (jako, że do końca miesiąca postanowiłam nie kupować nic kosmetycznego, a zużywać dzielnie. już widzę, że denko będzie dla odmiany ogromniaste jak na mnie :)

Otóż zanim blogosfera wciągnęła mnie w kosmetykomanię byłam (jestem nadal!) kolczykomaniaczką. 
Przyznaję się bez bicia.
Mogę nie mieć żadnej innej biżuterii - jak już coś mam to zazwyczaj jest to zegarek i kolczyki.
Obecnie posiadam około 60-70 par.

A jako, że lubię duże, wyraziste kolczyki pojawiło się pytanie - gdzie te cuda schować.
(sporą część zawdzięczam mojemu M., dziękuję Ci bardzo mocno raz jeszcze ;))
Krótka historia.

1. Najpierw były w szkatułce malutkiej. Przestały się mieścić.
2. Zrobiłam im kartonowe mieszkanko. Przestały się mieścić i zrywały linki.
3. Powiesiłam je na szaliku. Ściemniały im bigle (te zahaczki jakby ktoś pytał :)
4. Wyłożyłam szalikiem pudełko. Przestały się mieścić i plątały się.
5. Znalazłam patent :D

Może nie wygląda jakoś wybitnie elegancko, ale w końcu się mieszczą i mam do nich niezachwiany dostęp, są blisko lustra i ubrań, wygodnie się je wyjmuje i odkłada.


Potrzebne:
1. Szafa/wewnętrzna strona drzwi do szafy.
2. Siatka ogrodowa o średnich oczkach.
3. Gwoździe, nakrętki sześciokątne.
4. Krzepa, młotek, mężczyzna :D


Wygląda całość tak:



























Planuję wcielić w życie projekt "jeden dzień - jedne kolczyki"
aż mi się kolczyki nie skończą :D Dodam, że tutaj znajdują się kolczyki "codzienne", kolczyki srebrne mam w domu i trzymam w zamknięciu, żeby nie sczerniały.
Życzcie mi powodzenia ;)

Lubicie kolczyki? A może wolicie inne błyskotki?
Zbliżenie na kilka okazów:




Sama robiłam! :)





poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Soczysta pomarańcza i paczka kolejna :)

Witajcie!
Dzisiaj taka o sobie pomarańcza. Całkiem smaczna zresztą :)

Producent:
Długotrwały, szybkoschnący, nadający połysk lakier do paznokci. Dostępny w kilkudziesięciu modnych kolorach. Niewielkie opakowanie idealnie zmieści się w każdej kosmetyczce.

Pędzelek - rzekłabym, że normalny, nabiera odpowiednią ilość lakieru.
Schnięcie - ciężko ocenić, bo używam wysuszacza z essence (recenzja już wkrótce), ale jak pamiętam to po godzinie był nie do ruszenia (zasychał dosyć szybko)
Krycie - na paznokciach trzy warstwy a i tak mam wrażenie, że nie kryje całkowicie.
Trwałość - około 3 dni, po trzech dniach męczy, więc go zmywam :)


Ogółem:
mieści 7,5 ml, kosztuje 3,20zł. Bardzo lubię takie małe lakiery, bo są tanie i można ich mieć wiele :) ze swojej strony polecam :)

Chciałam Wam się też pochwalić wygraną drugą w konkursie u Bliźniaczki09. Główną nagrodą była paleta Sleek, a mi trafiła się nagroda pocieszenia, z której jestem zadowolona nawet bardziej niż z palety ;)
Tadam!


1. Lakier do paznokci Simple Beauty 166 - śliczny różowy brokat.
 2. Paletka cieni Sensique - zaczajałam się na jakąś :) tu na początek nr 106.
 3. Puder bambusowy Biochemia Urody - o matko, o matko, o matko! Miałam go zamówić w przyszłym miesiącu, w zasadzie jedyna rzecz, której nie ma na ZSK, a bardzo chciałam przetestować :)

Dziękuję bardzo organizatorce konkursu za fantastyczną niespodziankę :)

Aktualizację włosów zrobię pod koniec kwietnia za dwa miesiące, przepraszam, ale światło nie chce ze mną współpracować w oddawaniu stanu ich obecnie :)

Spokojnego popołudnia i wieczoru z ciepłą herbatą i czymś słodkim, bo pogoda nadaje się tylko do tego :)

piątek, 13 kwietnia 2012

BlogBOX :)


Okazuje się, że grzecznie i po cichu przyszedł do mnie jeszcze przed Świętami. Potem zapukał jeszcze raz. A dzisiaj pobiegłam wyrwać go z poczty, żeby mi go czasem nie odesłali (na moje pytanie, dlaczego nie było awizo w skrzynce pani odpowiedziała, że skoro awizowane było wczoraj to awizo pewnie jeszcze nie doszło (?!) i będzie dzisiaj w skrzynce).

Z tego miejsca dziękuję Obsession, nie tylko za zorganizowanie całej akcji, ale też za czujność i kontakt.
Dziękuję też bardzo, bardzo mocno Piękności Dnia za wspaniałą paczkę i przepraszam za całą zaistniałą sytuację.

A oto czym mnie obdarowała (aż trudno mi było robić stopniowo zdjęcia, bo miałam ochotę jak najszybciej dostać się do środka :)

Ze złości na pocztę polską przypadkowo rozcięłam kokardkę, dobrze,  że reszta była świetnie zapakowana :)

Tyyyle dobroci!
 I zbliżenie na zawartość :)

Tonik Yoskine - Normalizujący, przeciwzmarszczkowy dla cery normalnej i mieszanej.
Użyję i wyużyję do końca! Wygląda pięknie, ma pompkę, reszty nie zdążyłam sprawdzić, ale już mi się widzi :)

Maska Pantene Pro-V - 2-minutowa Głęboko Regenerująca
Trafiona całkowicie, bo akurat szukałam maski do włosów. Zachęca opis 2-minutowa, jako, że wydaje mi się zawsze, że na maski brak mi czasu.

Delia Lakier pękający w odcieniu 14
Średnio podoba mi się efekt "spękanego" lakieru, ale może dlatego, że nigdy nie miałam go u siebie na paznokciach. Myślę, że spróbuję się z nim zaprzyjaźnić.

Schwarzkopf Professional, Miracle Finishing Treatment (Olejek do włosów)
Olejek! Uwielbiam olejki! Ten już dostał swój przydział - zajmie się końcówkami.

John Masters Organics, Intensywna odżywka do włosów `Lawenda & awokado`
Marka ta jest mi obca, jednak z miłą chęcią przetestuję, zwłaszcza, że połączenie lawendy i awokado intryguje :)

Iwostin Purritin - Chusteczka Oczyszczająca
Żel, tonik i emulsja matująca są mi znane i lubiane, natomiast tego cuda jeszcze nie widziałam. Instynkt mi podpowiada, że jak raz jej użyję to kupię następne :)

 The Body Shop, White Musk EDP
Bardzo podoba mi się forma, w jakiej ta próbka do mnie przyszła, maleństwo, ale z atomizerem. Została przetestowana niezwłocznie i podoba mi się bardzo, zwłaszcza jakiś czas po naniesieniu zapachu na skórę - piękny i trwały.


Pachnąca Szafa, Pachnąca saszetka do torebki - Kwiat Pomarańczy
Już wylądowała w torebce :) za jej sprawą (wymieszane z produktem powyżej) cała paczka pachniała fantastycznie!

 Ekologiczna Torba z Yves Rocher
Bardzo mi się przyda, jako, że w tajemniczych okolicznościach zagubiłam swoją niebieską w kropki. I kolor ma jakże wiosenny :)

Jak widzicie, dużo dobrego! Jestem bardzo, bardzo zadowolona z mojego pudełka i jeszcze raz dziękuję :)
Samo odpakowywanie paczki sprawiło mi masę radości!(robienie paczki mniej więcej taką samą :) -> paczka szykowana przez mnie dla tosiakowo.pl :))


Także mój piątek 13-ego nie jest taki zły jak go malują :)

PS Piszecie się na kolejną edycję? Ja z pewnością!
PS2 Obsession - brawa i podziw za ogarnięcie tego wszystkiego. Postawię Ci we Wrocławiu mały pomnik wśród ogródków działkowych :)

czwartek, 12 kwietnia 2012

Gin z tonikiem i ogórkiem - czyli odświeżenie od Ziaji + zawartość tajemnej paczki

Dziękuję za wszystkie komentarze i sugestie pod poprzednim postem, mam je na uwadze :) Dzisiaj jednak kupiłam podkład z Vipery, żeby zacząć od czegoś zwykłego i taniego. (o całej przygodzie napiszę kiedyś :)

Miał być post o włosach. Jednak pogoda wybitnie nie sprzyjała dzisiaj tego typu zdjęciom, pojawi się w najbliższym czasie :)

O BlogBoxie też jeszcze nie, gdyż nie dotarł (ale cierpliwość moja jest wielka... o tym za chwilę :))

Także recenzja do której zabieram się od dawna... Oto moje kilka groszy.

Ziaja, Ogórkowa, Tonik do twarzy

Producent:
Bezalkoholowy tonik z prowitaminą B5 (D-Panthenolem) oraz wyciągiem z miąższu z ogórka, przeznaczony do cery normalnej, tłustej i mieszanej. Nawilża i odświeża skórę, ma bardzo przyjemny zapach. 

Ja:
1. Opakowanie - jak wszystkich toników i mleczek z Ziaji, nie mam zastrzeżeń, 200ml.


2. Konsystencja i zapach - tonik, jaki jest każdy wie. Pachnie ogórkiem (też mi odkrycie. Tonik ogórkowy powinien wszak pachnieć fiołkami. nie? ). Niby delikatny, świeży, ale mi nie leży. Wolę sobie naturalnego ogórasa wąchać.

3. Wydajność - całkiem całkiem. Wprawdzie używam go od jakiegoś czasu tylko rano, przez co schodzi go mniej... umówmy się - standardowa.

4. Działanie - nawilża? nie. odświeża? bardzo przyjemnie :) mam jedynie zastrzeżenie, gdyż pozostawia po sobie lepki film, który wprawdzie znika po 2 minutach, ale zawsze...


5. Opinia - tonik to u mnie podstawa (po raz kolejny zwalam wszystko na chlorowaną wodę :)). Ten kupiłam, bo był tani i zachwalany. Nie rozpływam się nad nim, stwierdzam, że jest średniaczkiem. Co nie zmienia faktu, że pewnie jeszcze do niego wrócę :)

Skład:


Cena: 5,49zł w Rossmannie i więcej w innych miejscach

Jak Wy zapatrujecie się na ten tonik?

Wspomniałam w poprzedniej notce, że zastałam w skrzynce awizo In Postu... oto co odebrałam dzisiaj i niosłam w strugach deszczu (unosząc się nad ziemią 10 cm ;))
Obco brzmiące napisy zwiastują dobrą nowinę.

Nie ma folii bąbelkowej :(

Tadam!
Otóż jak pisałam lub nie, 5 marca zamówiłam z iherb.com zestaw pędzelków do oczu i pędzel do różu z EcoTools, z kodem Fiolki (pozdrowienia, uściski i dużo siły przesyłam do Ciebie :)). Całość wyszła przy ówczesnym przeliczniku 47 zł.
I wtedy zaczęło się czekanie.
Myślałam, że tak 2-3 tygodnie i będą...
Przed Świętami pomyślałam sobie, że już pewnie przepadły. Napisałam do iherb.com, coby mi numer przesyłki podali, ale oni na to (standardowo...) że nie mają, bo nie rejestrowali...
Przepadły. Kamień w wodę.
Zaczęłam oglądać Hakuro.
A tu nagle! Są!
Czuję się zaspokojona pędzlowo na najbliższe kilka miesięcy :)

Tak się prezentuje na chwilę obecną moja rodzinka Ekologicznych Narzędzi :) (recenzja o nich wkrótce :)


Cierpliwość jest cnotą.
zamówienie z iherb.com + 50 do cierpliwości :)

Trzymajcie się ciepło!

środa, 11 kwietnia 2012

Poszukiwania podkładu idealnego

Na dobry wieczór krótkie pytanie do Was moje miłe :)

Poszukuję lekkiego podkładu matującego. Moja cera nie wymaga mocnego krycia, jedynie wyrównania kolorytu. Jest książkowym przykładem cery mieszanej.
Może krem tonujący? Może Dermacol z kremem nawilżającym? Może klasyczny podkład (który?)

Co polecacie?
Czego używacie?
Wszystkie podpowiedzi mile widziane :)

I jakby jakaś wrocławianka wiedziała, gdzie można we Wro dostać Dermacol to też będę wdzięczna :)

Dobrej nocy, śpijcie dobrze ;*
tymczasem... (kto pamięta, łapka do góry! ;))

PS Znalazłam w skrzynce awizo z InPostu... ciekawość mnie zżera, bo czekam na BlogBoxa i pędzelki z Ameryki :) co to będzie... ;)

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Uzupełnienie TAGowe i zapowiedzi :)

Kochane!
Przyznajcie się - był umiar w Święta? U mnie zdecydowanie nie - zarówno w radości, jak i jedzeniu. Wielkie spotkanie rodzinne u Babci było przeobfite w wrażenia, rozmowy, dowcipy i jedzonko. Ale spokojnie, przyjdzie czas i zgubię pozostałości po zimie :)
Tymczasem postanowiłam sobie uzupełnić TAG, bo wpadły dwa po drodze, a do aparatu nie mam na razie dostępu.

Obiecuję, że jeszcze w tym tygodniu pojawi się co nie co o BlogBoxie (nie wiem czy już przyszedł, bo wyjechałam z Wrocławia... mam nadzieję, że tak :) i podsumowanie pierwszego miesiąca zapuszczania włosów.

Tymczasem... (notka dżdżownica, albo inne długie stworzenie. raz a dobrze.)

Bez czego nie zasnę - czyli co trzymam obok łóżka
ZASADY:
1. Napisz kto Cię otagował i opublikuj zasady zabawy.
2. Wymień rzeczy, które zawsze znajdują się obok Twojego łóżka, np na nocnej szafce. Jeśli chcesz, możesz także zamieścić zdjęcia.
3. Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek.

Zostałam oTAGowana przez Gray - dziękuję Ci bardzo :)

Słowem wstępu:
Myślałam nad tym TAGiem kilka dni, starając się zaobserwować swoje preferencje i to, co mam koło łóżka. I doszłam do wniosku, że jestem w stanie zasnąć gdziekolwiek, nie mając pod ręką nic :D
Zwykle jednak coś tam do łóżka biorę.

Telefon 
Standard - robi za budzik. Chociaż ostatnio, jak wrócił mój telefon od naprawy u brata to trzy na pięć dni zaspałam na zajęcia, bo miał za słaby budzik. Dlatego czasem proszę Kogoś (;) żeby do mnie dzwonił rano i obudził. Żebym nie zaspała, bo nie lubię jednak wstawać na 10 minut przed odjazdem autobusu. 
 

Gumka do włosów
To zależy - jak się budzę lubię je zapleść, o ile nie śpię w warkoczu. Zdarza mi się przed spaniem rozpuszczać włosy, wtedy zawsze chowam gumkę pod poduszkę. (do włosów gumkę. żadną inną. ewentualnie do mazania, ale ostatnio przerzuciłam się na długopisy)
 

Krem/balsam + skarpetki
Najczęściej używany do stóp. Lubię spać z wykremowanymi stópkami. I skarpetki też czasem lubię. Wzięło się od tego, że miałam problem z centralnym ogrzewaniem i było zimno. I spałam w krótkim rękawie, polarze, szaliku, szlafroku, spodniach od piżamy oraz skarpetkach (chora akurat byłam...).
ostatnimi czasy właśnie tego używam do stópek.
 
 

Pilot od radia
Jak już się budzę o poranku to włączam radio. Chociaż na półświadomie słyszę tą godzinę. Trudniej mi się śpi jak już włączę radio. Co innego jak go nie wyłączę wieczorem - wtedy pół-śpię całą noc. Następnego dnia jestem zombie.
i to cudo ma do siebie pilota :)
 
Książka/notatki
Najlepiej uczy mi się wieczorem. Zwykle też wkładam notatki pod poduchę, albo kładę obok. Zostało przekonanie, że jak będzie źródło wiedzy pod głową to wiedza wejdzie do głowy :D
 
 
Chyba tyle w tej kwestii. Ostatnio myślę też, że powinnam sobie postawić przy łóżku wodę, jednak do tej pory tego nie zrobiłam :)
 
 
Drugim TAGiem otaguję się sama. Od Zoili. Bo mówiła, że można. 
 

Słowem wstępu: 
moje nawyki czytelnicze zmieniają się z biegiem lat. Im więcej mam czasu tym więcej czytam. Ostatnio niestety trochę się opuściłam... ale jak tylko wrócą mi tramwaje to powrócę (wyjaśnienie za moment;)

O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?
Zależy czy mam wolne czy nie. Zwykle jest to pora "na zajęcia" tudzież "z zajęć". Jeśli siedzę w domu cały dzień to czytam caluśki dzień. Książka mnie pożera. Marzę o wakacjach, gdzie na podwórku u Babci rozłożę kocyk i pochłonę co najmniej kilka książek.

Gdzie czytasz?
W tramwaju. W autobusie trochę słabiej, bo robi mi się niedobrze (a zabrali mi tramwaje do krainy Małego Księcia :( ). W pociągu. Jak mam wolne to w domu. Jak mam wakacje to na podwórku u Babci. Czasem czytam też w "świątyni dumania". No co. Nie lubię marnować czasu, a niektóre pozycje nadają się tylko w to miejsce. 

W jakiej pozycji najchętniej czytasz?
Najczęściej siedząc (nie położę się w autobusie ;)). Jeśli mam nie zasnąć to właśnie siedzę z podkulonymi nogami. Jeśli mogę sobie pozwolić na sen to leżę na brzuchu i jestem w pełni świadoma konsekwencji.
 
Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?
Nie lubię książek fantasy i sci-fi. Przeczytałam Harrego, bo to był hit dzieciństwa, ale "Zmierzch" jest mi pozycją obcą."Opowieści z Narnii" wszystkie siedem tomów przeczytałam jako dziecko i nawet mi się podobały (zwłaszcza pierwsze trzy-cztery tomy)
Głównie sięgam po obyczajówkę i błyskotliwe romansidła (nie żaden Harlequin, o nie.). Książki Emily Giffin... Och i ach.
Zdarzało mi się czytać i Ramajanę (epos indyjski, coś jak nasz "Pan Tadeusz" i Biblia w jednym - nieźle pokręcone :D)
Bardzo lubię książki opowiadające o problemach (książki z przekazem) - tu przodowało swego czasu Ossolineum z pozycjami o pedofilii, alkoholu, narkotykach ("Dobranoc, Słonko" czy "Czarne, czerwone, śmierć"), "My, dzieci z dworca zoo" Kai Hermann, Horst Rieck jako lektura zakazana, "Okaleczona" Khady jako źródło wiedzy o obrzezaniu, "Chaszcze" Grzegorczyka jako studio nad samobójstwem i cierpieniem, ale też nadzieją. I wiele, wiele innych.
 


Jaką książkę ostatnio kupiłaś/dostałaś?
Nie jestem człowiekiem, który kupuje książki. Dla mnie wynalazkiem idealnym są biblioteki. Jak ostatnio kupiłam "Tygrysie wzgórza" w Empiku to jak wracałam pociągiem do domu to zostawiłam książkę na siedzeniu i ktoś mi ją ukradł. Mam uraz.  


Co czytałaś ostatnio?
Czytałam "Arabską Perłę" Mahy Gargash (myślałam, że to kolejna książka w tym samym tonie, co wszystkie o skrzywdzonych arabskich kobietach, miłe zaskoczenie, bo nie). Wcześniej był "Jeden dzień" Davida Nichollsa (czytało się lekko, ale w połowie można było wysnuć zakończenie.) 
 

Co czytasz obecnie?
"Dumę i uprzedzenie" Jane Austen i skrypt do ćwiczeń z biochemii.
 
 
 
Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi?
A fe. Nigdy nie zaginałam, książka jest dla mnie czymś tak pięknym, że nie będę jej krzywdzić! (chociaż przy jedzeniu też kiedyż czytałam). Jak mam zakładkę to super. Jak nie mam to używam jakiegoś paragonu/biletu :)

E-book czy audiobook?
Ani jedno ani drugie. Uwielbiam szelest przewracanych kartek i widoczny postęp. Książkę trzeba dotknąć, książkę można postawić na półce. Nie przekonam się raczej do nowych wynalazków :)

Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa?
Umiałam płynnie czytać mając lat 6. Nauczyłam się czytać na bajce "Sreberko" o lisku, który nie słuchał mamy. Oprócz tej pozycji uwielbiałam "Anię z Zielonego Wzgórza" (wszystkie tomy) najbardziej jednak "Anię na Uniwersytecie" (ach ten Gilbert...). O! i jeszcze "Mała Księżniczka" Frances Hodgson.

 
Którą z postaci literackich cenisz najbardziej?
Chyba nie ma takiej... Zawsze zostają mi w pamięci książki i bohaterowie, o których potem komuś opowiadam. 
Dobra, jednak jest. Oskar z "Oskara i pani Róży". Każdy powinien przeczytać. Każdy :)
Pamiętam jak czytałam "100 pociągnięć szczotką przed snem" Mellisy P. Kto chciał - dostrzegał ostro erotyczno-pornograficzną powieść (byłam w gimnazjum i opowiadałam o tej książce mojej nauczycielce od polskiego. Sama ją potem przeczytała :). Ja się jednak doszukałam wołania o miłość i docenienie. 
Moją ulubioną książką kiedyś mianowałam "PS Kocham Cię" Cecilii Ahern - za siłę i miłość Holly oraz wrażliwość jej męża. Po obejrzeniu filmu niestety magia gdzieś się ulotniła.
Lubię przerwać w pewnym momencie i pomyśleć sobie, co myślę o danej postaci, co powinna zrobić. Wczuwam się jednym słowem :)
 
 

Słowem zakończenia:
Czytam sporo i dosyć szybko. Jeśli jakaś książka mi "podejdzie" to czytam bez opamiętania. Jeśli jednak nie rozkręci się w odpowiednim czasie po prostu ją zostawiam. Nie lubię się męczyć z książkami (jak np. Zafona "Marinę" i "Cień wiatru" przeczytałam z zapartym tchem, tak przez "Grę Anioła" nie przebrnęłam).
Warto czytać. Rozwija, ubogaca, ćwiczy wyobraźnię. Żaden film nie zastąpi dobrej książki :)


Zdjęcia pochodzą głównie ze strony www.empik.com, z jednym wyjątkiem - "Sreberko" czerpane z http://pstrobazar.blogspot.com/2011/04/lisek-sreberko.html

Wiem, że czeka mnie jeszcze jeden TAG, ale on jeszcze chwilkę poczeka, na razie tyle Wam wystarczy :) I tak dużo i szczere gratulacje dla tego, kto przebrnął przez całość :)
 

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...