Przepraszam, że znów zniknęłam bez słowa wyjaśnienia, ale zaraz po tym jak skończyłam praktyki wyjechałam na odludzie i nie miałam jak napisać.
Trochę się u mnie prywatnie pozmieniało, dlatego też blog stracił na wartości. Rozważałam nawet możliwość zakończenia swojego blogowania... Ale jeszcze nie teraz. Jeśli nie uda mi się poprawić pewnie i tak nastąpi to w niedługim czasie..
Jednak w ostatnim poście obiecałam Wam czym (oprócz nałogowego oglądania House`a) zajmowałam się siedząc w domu.
Wróciłam na krótko do hobby, które praktykowałam 4 lata temu. Na tyle krótko, by na razie dać sobie z nim spokój, a na tyle długo, by zrobić to, co chciałam.
Przedstawiam Wam parę drobiazgów :)
Wszystkie mają kokardki, które nauczyłam się wiązać korzystając ze zszywka.pl, dwa ostatnie zdjęcia to te same kolczyki, tylko aparat kolory złapał inaczej. Czuję się kolczykowo zaspokojona :)
Ponadto, jak to na odludziu bywa, wpadłyśmy z kuzynką do dm-u. Cele miałam konkretne i nie wyszłam z niczym ponad listę, którą sobie zrobiłam. Przeważają kosmetyki Balea i to w kategorii włosy, ale po prostu nie mam ochoty szukać dla nich zastępstwa, skoro działają naprawdę dobrze.
O odżywce Morela i aloes [€0,65] napiszę już niebawem, odżywka z granatem [€0,65] zastąpiła moją ulubioną z kokosem. Olejku [€2,95] nie muszę tłumaczyć (choć w zasadzie tamtego jeszcze zostało...). Moje zdziwienie kiedy zobaczyłam szampon z Jabłkiem i papają [€2,45] pokierowało moją ręką, która wrzuciła go do koszyka :D Natomiast szampon do loków z Balea [€1,45]... Eksperyment :)
Żele z Balea są tak śmiesznie tanie [€0,65], że aż żal nie brać. Limonka i aloes (kupiłam już drugi raz) jest świetny na upały, a połączenie ananasa i kokosa tak mnie zahipnotyzowało, że nie mogłam się od niego oderwać. Do tego 8 maszynek jednorazowych [€1,95] (na wypadek jakbym akurat nie miała męskich pod ręką na wyjeździe :))
I na koniec coś niekosmetycznego, co zawsze wrzucam do koszyka, a nigdy nie pokazuję. Chusteczki absorbujące kolor [€3,95] pozwalają prać rzeczy kolorowe z białymi bez obawy, że te drugie zafarbują (jedyne które naprawdę działają! można powiedzieć, że to głównie po nie jeżdżę, bo przebitka w sklepach z niemiecką chemią jest naprawdę potężna. Reszta kosmetyków przy okazji :D), natomiast tabletki musujące [€0,45] są świetne na upały i zawierają całkiem spore dawki potrzebnych minerałów.
Mogłabym jeszcze pokazać zakupy ubraniowe... ale były robione tak dawno, że już chyba nie warto :)
Jeszcze trochę u mnie nowości (już nie zakupowych), ale... o tym w swoim czasie.
A Wy już po urlopach/praktykach/wakacjach? Czy może jeszcze próbujecie do nich dotrwać w tym upale?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolczyki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
środa, 18 kwietnia 2012
Patent i projekt Dziewczyny w warkoczu
Dzisiaj będzie niekosmetycznie :) (jako, że do końca miesiąca postanowiłam nie kupować nic kosmetycznego, a zużywać dzielnie. już widzę, że denko będzie dla odmiany ogromniaste jak na mnie :)
Otóż zanim blogosfera wciągnęła mnie w kosmetykomanię byłam (jestem nadal!) kolczykomaniaczką.
Przyznaję się bez bicia.
Mogę nie mieć żadnej innej biżuterii - jak już coś mam to zazwyczaj jest to zegarek i kolczyki.
Obecnie posiadam około 60-70 par.
A jako, że lubię duże, wyraziste kolczyki pojawiło się pytanie - gdzie te cuda schować.
(sporą część zawdzięczam mojemu M., dziękuję Ci bardzo mocno raz jeszcze ;))
Krótka historia.
1. Najpierw były w szkatułce malutkiej. Przestały się mieścić.
2. Zrobiłam im kartonowe mieszkanko. Przestały się mieścić i zrywały linki.
3. Powiesiłam je na szaliku. Ściemniały im bigle (te zahaczki jakby ktoś pytał :)
4. Wyłożyłam szalikiem pudełko. Przestały się mieścić i plątały się.
5. Znalazłam patent :D
Może nie wygląda jakoś wybitnie elegancko, ale w końcu się mieszczą i mam do nich niezachwiany dostęp, są blisko lustra i ubrań, wygodnie się je wyjmuje i odkłada.
Potrzebne:
1. Szafa/wewnętrzna strona drzwi do szafy.
2. Siatka ogrodowa o średnich oczkach.
3. Gwoździe, nakrętki sześciokątne.
4. Krzepa, młotek, mężczyzna :D
Wygląda całość tak:
Planuję wcielić w życie projekt "jeden dzień - jedne kolczyki"
aż mi się kolczyki nie skończą :D Dodam, że tutaj znajdują się kolczyki "codzienne", kolczyki srebrne mam w domu i trzymam w zamknięciu, żeby nie sczerniały.
Życzcie mi powodzenia ;)
Lubicie kolczyki? A może wolicie inne błyskotki?
Zbliżenie na kilka okazów:
Otóż zanim blogosfera wciągnęła mnie w kosmetykomanię byłam (jestem nadal!) kolczykomaniaczką.
Przyznaję się bez bicia.
Mogę nie mieć żadnej innej biżuterii - jak już coś mam to zazwyczaj jest to zegarek i kolczyki.
Obecnie posiadam około 60-70 par.
A jako, że lubię duże, wyraziste kolczyki pojawiło się pytanie - gdzie te cuda schować.
(sporą część zawdzięczam mojemu M., dziękuję Ci bardzo mocno raz jeszcze ;))
Krótka historia.
1. Najpierw były w szkatułce malutkiej. Przestały się mieścić.
2. Zrobiłam im kartonowe mieszkanko. Przestały się mieścić i zrywały linki.
3. Powiesiłam je na szaliku. Ściemniały im bigle (te zahaczki jakby ktoś pytał :)
4. Wyłożyłam szalikiem pudełko. Przestały się mieścić i plątały się.
5. Znalazłam patent :D
Może nie wygląda jakoś wybitnie elegancko, ale w końcu się mieszczą i mam do nich niezachwiany dostęp, są blisko lustra i ubrań, wygodnie się je wyjmuje i odkłada.
Potrzebne:1. Szafa/wewnętrzna strona drzwi do szafy.
2. Siatka ogrodowa o średnich oczkach.
3. Gwoździe, nakrętki sześciokątne.
4. Krzepa, młotek, mężczyzna :D
Wygląda całość tak:
Planuję wcielić w życie projekt "jeden dzień - jedne kolczyki"
aż mi się kolczyki nie skończą :D Dodam, że tutaj znajdują się kolczyki "codzienne", kolczyki srebrne mam w domu i trzymam w zamknięciu, żeby nie sczerniały.
Życzcie mi powodzenia ;)
Lubicie kolczyki? A może wolicie inne błyskotki?
Zbliżenie na kilka okazów:
![]() |
| Sama robiłam! :) |
Subskrybuj:
Posty (Atom)















