środa, 25 lipca 2012

Szukajcie a nie znajdziecie :)

Żeby Wam smutno nie było - po czym mnie znaleziono? :)

Kolczyk na kolczyku:
kolczyk w wędzidełku
3 dziurki w jednym uchu
2 dziurki w uchu
smiley kolczyk cena
smiley piercing czarny

(Ludu - mówiłam - dziurki mam dwie. Nie więcej)

Meraja wszechwiedząca:
moje włosy po warkoczu - nie wiem jak Twoje, ale moje są falowane
jak schudłam - to pewnie ważyłaś mniej - gratulacje!
dlaczego włosy kręcą się nad morzem - dobrze, że włosy, nie kieszonkowcy.
jak zrobić grzebień do borówek - się nie znam, ale może one wolą szczotkę?
jaki olej zeby wlosy byly dlugie? - nakładasz olej, zamykasz oczy, liczysz do trzech i są długie :D
czy ktoś był w iwoniczu w marcu 2012 - na pewno. nie ja.
jak pomadka na wakacje - to nie błyszczyk. polecam Celię - dwa w jednym!

Różne:
dziewczyna na - jak kto woli to i pod może być (bez skojarzeń, moi mili ^ ^)
sukienka na wesele do beżowych szpilek - taki urok beżowych szpilek, że każda pasuje :)
sukienki na wesele 2012 dla młodzieży - jam już nie nastolatką jest.
skromne sukienki na wesele - że jak cycków nie ma na wierzchu i długości paska do spodni to od razu skromna? :(
eyeliber w zelu jasny - joł, joł, Liber człowiek, nie w żelu.
srodek do zmywania makijażu - nie próbuj domestosem i płynem do naczyń - są płyny dwufazowe :)
dawne tusze do rzęs - w średniowieczu tuszy do rzęs nie mieli - zdrowe panny były to i rzęsy jak firanki.
rozświetlacz do nóg w płynie - do nóg powiadasz?
zadbane zęby ale żółtawe - no są. ale już nie żółtawe a białawe ;)

Pozdrowienia dla Was :D

poniedziałek, 23 lipca 2012

Pakowanie kosmetyczki - praktyka oraz kilka słów o tym, jak lakier nie powinien wyglądać

Jutro po wschodzie słońca wyjeżdżam z M. nad morze na kilka dni (jakoś 5 :)).
Zabierając się do pakowania wczoraj wieczorem pomyślałam sobie "Dobra, pisałaś tyle ciekawych sposobów - zobaczymy jak poradzisz sobie w praktyce".

Kosmetyczka waży tyle, co zawsze przy takich wyjazdach. Kosmetyków jest jednak trzy (!!) razy więcej (niż brałam w zeszłym roku), za to w mniejszych objętościach :)

Co zabieram?

Sporo, kosmetyki od słońca, do wszystkiego - sporo, prawda?

Zobaczmy jak to wygląda po przejściu przez moje ręce:

Taki zestaw bez problemu mieści się w średniej wielkości kosmetyczce - zadanie wykonane!

Czego nie udało mi się zmniejszyć?
Pasta już jest w miniaturce. Chusteczki są bardzo uniwersalne i przydają się do wszystkiego.
Suchy szampon wymaga podciśnienia, antyperspirantu nie zdradzam od kilku lat. Lakierowy zestaw naprawczy biorę jakby nagle morska woda zjadła mi cztery warstwy emalii, które dzisiaj zaaplikuję :D

Dobrze, a co z kolorówką?

Znów wszystko to, czego używam na co dzień z pominięciem żelowego eyelinera, który może jednak dorzucę. Plus najczęściej używane pędzle. Aż się prosi o zabranie podróżnego zestawu z EcoTools do oczu... ale ten wakacje spędzi raczej w domu :)
___________________________________________________________________________________

Robiłam wczoraj przegląd starych lakierów. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, kiedy lakier należy zutylizować to podpowiadam.
Rozwarstwienie

Rozwarstwienie przypadek skrajny.

Ten pan pozostał niewzruszony, niezależnie od grawitacji.
Natomiast znalazłam perełkę - myślałam, że będzie do wyrzucenia, a ona nówka sztuka!
Obecnie jedyny lakier Safari jaki posiadam nadający się do użycia :)

   
Zupełnie niepozorny. 

Na paznokciach przekształca się w czerwień z malinowymi tonami.
Na zdjęciach Eveline 8w1 + JEDNA warstwa Safari + Seche Vite
___________________________________________________________________________________

Tymczasem ja znikam pakować się do końca :) I może przygotować notkę na "nieobecność" :)
Miłego dnia! I dobrej pogody ;)

piątek, 20 lipca 2012

Pierwsze skojarzenie bywa mylące - czyli o ulubionym kremie

Jeśli powiecie komuś, kto o kosmetykach wie tyle, że są i zna większość drogeryjnych marek głównie z opakowań, że używacie kremu z mocznikiem z pewnością się skrzywi.
Bo mocznik kojarzy się z moczem.
Przykra prawda.

Pewnie dlatego producent tego kremu namiętnie używa stwierdzenia Urea - wszak brzmi lepiej, nieprawdaż?
O nim właśnie chcę dzisiaj napisać.


 

Rossmann, Isana, Handcreme Intensiv (Krem do rąk z 5% urea)

>link do KWC<





Producent:

Techniczne:
1. Opakowanie - biała, nieprzezroczysta tubka z czerwoną zakrętką; 100ml. Pojemność odpowiednia, dozowanie łatwe.


2. Zapach i konsystencja - jak dla mnie pachnie bardzo słodko, czasem może mdlić. Mi ten zapach odpowiada całkowicie. (nie, nie pachnie uryną, w żadnym razie). Krem jest zbity i gęsty, przez co n skórze pozostawia białawą warstwę (winowajcy w składzie - Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Cera Alba - mają na celu pozostawić warstwę okluzyją zapobiegającą wysychaniu), równo rozprowadzony wchłania się dobrze.


3. Wydajność - moim zdaniem świetna.

Moja opinia:
Nie używam kremów do rąk - nie mam do tego głowy, zawsze zapominam, zresztą jak już posmaruję dłonie to potem nic nie mogę zrobić, bo się lepią.
Ale używam go do stóp - nigdy wcześniej nie miałam ich tak miękkich! Serio! Używam codziennie na noc - efekty są zniewalające.
I do końcówek włosów - nie wiem czy powinnam, chociaż w składzie nie widzę substancji, których nie powinnam w tym celu stosować.
Zdarza mi się też pamiętać i użyć go jednak do rąk :)

Polecam z czystym sumieniem. Tym bardziej, że skład ma niczego sobie - olej sojowy jako tania baza, zaraz za nią gliceryna, ale dalej takie cuda jak mocznik (silny humektant!) czy masło shea i kilka innych porządnych nawilżaczy i zmiękczaczy. Sporo wprawdzie związków zapachowych, ale można mu to wybaczyć. (nie bierzcie tego w słoiczku - skład ma gorszy z tego co pamiętam :))

Skład:

Cena - ok 5,50zł (przecena: 3,99zł)/ tylko w Rossmannie

Używałyście? Jak wrażenia? :)
___________________________________________________________________________________

Na koniec gratis. Przymierzam się powoli do recenzji Seche Vite. Moje paznokcie wiodą ostatnio ciężki żywot - wczoraj przeżyły malowanie pokoju w remontowanym mieszkaniu wśród pyłu.
I tak wyglądają moje pomalowane paznokcie po 4 dniach noszenia (w tym właśnie malowanie pokoju :D)
Wczoraj miały błysk, ale pył przywrócił mu kremowe - półsatynowe wykończenie)
(Eveline 8w1+dwie warstwy Wibo nr 3+Seche Vite)

środa, 18 lipca 2012

Jaki kierunek działań?

Witajcie w ten pochmurny i chłodny dzień. Dzisiaj znów będzie trochę mojego pisania a Waszego czytania. Zainteresowanych zapraszam :)

Bloga prowadzę od początku tego roku. Ostatnio naszła mnie chwila refleksji - jest tyle blogów w internecie, w zasadzie wszystkie dziedziny zostały już poruszone, po co więc i mój?
I o ile odpowiedzi na to pytanie nie znalazłam, zadałam sobie następne - co zrobić, aby to całe przywiązanie do kosmetyków dawało jakieś wymierne efekty?
Myślałam i wymyśliłam.

W najbliższym czasie będzie mnie na blogu troszkę mniej - przede wszystkim wyjazdy wakacyjne (nad morze! Międzyzdroje! ;)), ale też nauka. Wakacje są, a ja o nauce. Tak właśnie.

Uczę się czytać składy (INCI). Składnik po składniku. Z chemicznego punktu widzenia (a trochę już o tym wiem - taki kierunek studiów...), ale też z działania na organizm i naszą urodę. Nie mówię, że będę eliminować wszystko, co złe, bo pewnie aż tak skrajna nie będę. Ale chcę wiedzieć co się z czym je.
Już więcej nie będzie pomyłek w analizie składu :D Jednak to całe studiowanie, zwłaszcza na początku zajmuje sporo czasu.

(Zainteresowanym kosmetykami z średniej i wysokiej półki w kontekście analizy składu polecam stronę: http://cozakrem.pl/. Potrafi znacznie ułatwić życie, ja się bawię w analizę "ręczną, bo takich kosmetyków raczej nie używam :))

Zostając w tematach naukowych - jak powszechnie wiadomo (lub nie wiadomo) studiuję biotechnologię - z powodzeniem zakończyłam pierwszy rok. Od października zaczynam drugi kierunek - dietetykę. Nie będzie łatwo, bo jedne i drugie studia wymagają nakładu umysłowego i czasowego. A możliwe, że to się jeszcze zmieni...

Ale nie znikam zupełnie :)
Czego możecie się spodziewać w najbliższym czasie? 
Mała zmiana wielki efekt - czyli co poprawiłam w pielęgnacji włosów.
Recenzja Seche Vite - po miesiącu używania.
Jak się zbiorę w końcu w sobie to zamówienie ze ZSK :)
Być może jakieś przepisy kulinarne ;)

Na koniec podrzucam Wam zdjęcie Meraji w wersji plastikowej lalki - dla niezorientowanych (albo zabłąkanych pedofilii) - w sierpniu kończę 20 lat ;)
Makijaż został wykonany w inspiracji kawaii japońskim, jednak nie jest to makijaż na tydzień Japonii :)

mina w stylu "life in plastic, it`s fantastic" ;)

Tymczasem ja wracam do czytania - jak nie składów to "Bez mojej zgody" Jodi Picoult albo Waszych blogów.
Trzymajcie się ciepło ;)

poniedziałek, 16 lipca 2012

Zakupy i szybka wycieczka do Nowej Zelandii

Wszyscy już zwiedzają Japonię albo Tajlandię nawet... A ja ze łzami w oczach* dorzucam swoje trzy grosze z Nowej Zelandii. Z pozdrowieniami :)
Ot las. Paprocie drzewiaste. Zanim jeszcze zajęły miejsce w doniczkach na szafach meblościanek PRL-u ;)


Taki dzienniak, ale całkiem przyzwoity :) (inspirowany tym, że ma być brązowo, zielono i naturalnie ;)



*a dlaczego łzy? alergia taka zwykła prozaiczna na słońce i pyłki, dlatego na co dzień nie maluję dolnej powieki - po 5 minutach makijaż jest rozmazany. miałam masę zdjęć przy których ciśnie się na usta pytanie "ile dziś ćpałaś". a że dzisiaj akurat niewiele to wybrałam jednak te normalne ;)

I zrzut moich drobnych zakupów:

Tonik do twarzy Lirene (w cenie na "do widzenia", a że mój się kończy... to właśnie :)
Odżywka Artiste (proteinki, proteinki dla chłopczyka nie, dla dziewczynki ;))
Żel pod prysznic (2,99zł - jak tu nie wziąć?)
Odżywka diamentowa Eveline (bo 8w1 powoli dobiega dna).
W planach większe zakupy, ale raczej internetowe. Jednak jeszcze się nie zdecydowałam, które pierwsze.

PRZEMYŚLENIA:
Kosmetyki nie mieszczą mi się już w szufladzie.
Powinnam przestać kupować.
Problem w tym, że trochę rzeczy mi się kończyć i muszę kupić im zastępców...
Więc tak szybko nie przestanę :D

Jednak trwam przy zużywaniu. Radzę sobie dzielnie.

Znalazłam u siebie w mieście pomadki Celii Nude! Aaaa. Za 10,40zł!

piątek, 13 lipca 2012

Trzecie oblicze dwóch faz?! + opinia o hennie bezbarwnej

Dwufazowe płyny do demakijażu oczu stanowią grupę produktów, do których w tej kwestii mam największe zaufanie. Jedynym produktem innego typu do tego celu był micel z Biodermy, który owszem fajny jest, ale drogi.
Testowałam już dwa płyny dwufazowe - Ziaję >klik< i Bielendę z awokado >klik<
Po wielu usłyszanych pozytywnych opiniach przyszedł czas, aby przetestować płyn od Marion. Które oblicze dwufaza pokaże tym razem?

 

Marion, Delikatny płyn do demakijażu oczu

 >link do KWC<

 




Producent:

Technicznie:
1. Opakowanie - dosyć zgrabna buteleczka mieszcząca 120ml. Otwór duży, co jednak ułatwia dozowanie odpowiedniej ilości płynu (! wszak powinno utrudniać! ale nie zasysa powietrza i płyn się nie rozlewa). Zakrętka. Opakowanie przypomina to z Ziaji - szczególnie kolorem.


2. Konsystencja, zapach - tradycyjnie dwie fazy - rozdział po zmieszaniu zajmuje im długo (około minuty), więc nie ma potrzeby, aby ponownie wstrząsać. Brak zapachu w moim odczuciu. Jeśli jest to nie przeszkadza.
3. Wydajność - zdecydowanie dobra, w kierunku do bardzo dobrej (może nawet nieco lepiej niż przy Bielendzie).

Moje zdanie:
Kiedy zmywałam nim makijaż po raz pierwszy piekły mnie oczy, a na polikach miałam malowniczą pandę. Do tego zamglił mnie na 10 minut. Pomyślałam sobie - bubel.
Jednak w miarę upływu czasu zmywa coraz lepiej. I chociaż z eyelinerem z Essence wciąż miewa problemy (kapryśny jakiś) to jednak przy odrobinie cierpliwości poradzi sobie i z nim. Bez pandy. Bez mgły. Z bardzo delikatnym natłuszczeniem.


W skrócie:
Dziwak. Mam już swojego ulubieńca w tej kategorii - do tego płynu raczej nie wrócę.

Cena - 6,20zł - drogeria Jasmin (szukajcie też w małych drogeriach :))
Skład:
Skład: Aqua, Cyclomethicone, Isopropyl Myristate, Isohexadecane (and) Polyisobutane, Phenoxyethanol (and) Ethylhexylglycerin, Panthenol Chamomilla Recutita Extract, Sodium Chloride, C.I. 42090 (18.02.2012 - wizaz.pl)
___________________________________________________________________________________

Na koniec dopiszę kilka słów na temat senny - henny bezbarwnej - z moimi wrażeniami po miesiący od farbowania, ponieważ na temat Henny Khadi Cassia w internecie efektów i opinii jest niewiele.

Jak wyglądają włosy po miesiącu od farbowania widzieliście w poście z podsumowaniem akcji. Rudość się w znakomitej większości wypłukała, na włosach zostały złociste refleksy - kolor jest piękny, dodatkowo rozjaśniony słońcem - niczym złote nitki.

Niestety - nie wszędzie. Nie farbuję włosów chemicznymi farbami - nie przekonuje mnie konieczność regularnego powtarzania. Miałam nadzieję, ze kolor wypłucze się w miarę równomiernie. Owszem, wypłukiwanie trwa nadal, jednak zdążyły się już pojawić odrosty. Nie wygląda to tragicznie, ale nie jest też niewidoczne. Widać. Zobaczcie same:

Znak to, że coś tak te moje kłaczki urosły. Ale odcina się od uroczej rudości, która w takim oświetleniu pozostała.

Na koniec - czy warto? 
ZDECYDOWANIE TAK. Po co farbować bezbarwnym? Bo wcale taki bezbarwny nie jest ;) Odżywia włosy i na dwa tygodnie chłodna blondynka staje się rudzielcem.
Efekt mi się podobał i nie wykluczam powtórzenia eksperymentu za jakiś czas :)

czwartek, 12 lipca 2012

Kosmetyczka podróżna - co zrobić żeby zmieściła się do walizki?

Pakowanie walizek to nieodłączny element wakacyjnych wypraw. Charakter naszej kosmetyczki zawsze należy dostosować do wyjazdu - jeśli jedziemy w góry nie zabieramy trzech palet cieni, balsamu, maski, kosza lakierów... (chyba, że ktoś lubi dźwigać) oraz do środku transportu (wiadome, że do samochodu możemy zabrać więcej niż do pociągu).


Jakie rozwiązania w letnim okresie proponują nam producenci, aby nasza kosmetyczka nie ważyła tony? 

Wspomniałam, że mam bzika na punkcie miniaturek i odlewek.


Ale po kolei.
Rozwiązanie, które zna, albo przynajmniej widziała każda z nas:
1) Buteleczki
Rossmann - Pojemność 100ml - dostępne w dwóch wersjach - z pompką i zakrętką. (1,99zł/sztuka)
Do balsamów pompka jest ok. Do żelu z Babydream się nie sprawdza (wybaczcie, pomyliłam dwa ostatnie podpisy). Sam żel w sobie też jest rozwiązaniem podróżnym - spełnia różne użyteczne funkcje (patrz post niżej).
Widziałam je również w Sephorze (pojemność 50ml) oraz powszechnie w tzw. zestawach podróżnych (Sephora, Superpharm, The Body Shop - ceny od 9 do 30 zł - zwykle dwie buteleczki, jedna z pompką i dwa słoiczki w przezroczystej kosmetyczce)

Drugie, też pewnie większości znane:
2) Słoiczki o różnej pojemności.
Najpopularniejsze to te z Rossmanna o pojemności 10ml - 1,29zł.
W swojej ofercie ma je również Sephora - takich większych szukałam długo, znalazłam na wyprzedaży - 5zł/sztuka (drogo, ale chociaż solidne).
Można je znaleźć w sklepach z półproduktami kosmetycznymi i tamtejsze ceny należą do niższych.

3) Pojemniki po zużytych miniaturach/tabletkach
Jako, że mi zawsze mało buteleczek kupnych i szkoda pieniążków na kupowanie miniatur (ich cena jest nieopłacalnie wyższa) zużywam gratisy i wykorzystuję powtórnie ich opakowania.
Oliwka Babydream - w buteleczce po Colgate Plax (próbka otrzymana w Naturze).
Isana z olejkiem babassu - w buteleczce po antybakteryjnym płynie do "suchego mycia" rąk.
Szampon i maska w opakowaniu po suplementach diety.
Masła z Biedronki były w puszce (!)
Puszek do przewożenia nie polecam! Produkt wchodzi w reakcję z metalem - nie dość, że niszczeje nam puszka to kosmetyk często zmienia barwę i może zawierać niepożądane składniki metalowej puszki.

4) Mini-produkty i próbki
Jakieś się jednak zapodziały - są dobre gdy potrzebujemy czegoś "na już", a mamy ze sobą tylko podręczną torebkę (tak było z małym zmywaczem). Próbki są dobre na wyjazd - zużyte opakowanie wyrzucamy do kosza i po krzyku. W tej kategorii znalazły się też próbki z Hean i mała buteleczka Seche Vite oraz miniaturka pasty do zębów, która nie załapała się do zdjęcia.



Ale co zrobić z kolorówką? 
Mam na to swój sposób. Nie był jeszcze testowany na wyjazdach, ale nie omieszkam tego uczynić niebawem ;) Nie trzeba mi na wyjazdy kilku palet (choć nie ukrywam, mam tam swoje ulubione cienie). Wystarczy takie combo w palecie magnetycznej z Inglota.


Co się zmieściło?
a) puder Synergen
b) roż z Wibo, który ucierpiał podczas przenoszenia i obecnie jest po reanimacji
c) zestaw do brwi z Essence (z pędzelkiem nawet :))
d) 6 cieni Inglota (można je zastąpić różnymi innymi:))

Podróżny zestaw pędzli (np z EcoTools - posiadam tylko do oczu, zdjęcie z Internetu)...
http://www.beingtazim.com/ecotoolsecofriendlymakeup/
http://karlasugar.net/2010/03/ecotools-6-piece-eye-brush-set/
 ... i czas ruszać w drogę!

Produkty, których nie udało mi się osobiście spakować w mniejsze opakowania:
1. Antyperspirant w sztyfcie (ale można kupić małe w aerozolu).
2. Tonik (podejrzewam, że dałby się zamknąć w takim opakowaniu jak odżywka z Isany).
3. Krem do rąk (ale jest na tyle poręczny i uniwersalny, że nie ma sensu go przerzucać. co najwyżej do opakowania po zużytym kremie do twarzy).
4. Mgiełki do włosów (w zestawie z Sephory i na BU widziałam 50ml buteleczki z atomizerem).
 
Macie jakieś swoje ulubione sposoby? Czy zabieracie pełnowymiarowe opakowania wszystkich produktów, a tylko ograniczacie ilość używanych produktów? :)

EDIT: Zapomniałam! Dlaczego u mnie wszystko jest napełnione?
Ponieważ praktykuję denkowanie. A ponieważ wróciłam do domu chciałam zabrać swoje produkty do domu, żeby ich tam nie zostawiać na 3 miesiące. Stąd takie zwariowanie na temat mini-buteleczek (pustych!)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...