środa, 14 marca 2012

15R - Poczuj miętę! Krótko o cieniach Hean


Jak wszystkim już powszechnie wiadomo, mięta zawitała do nas na ten sezon. Widać ją wszędzie dookoła (może jeszcze nie, bo trzeba zrzucić najpierw płaszcze zimowe, a marzę o tym już od stycznia).

** Uwielbiam słodycze czekoladowo miętowe... 

Mięta zawitała też i do mnie - polubiłam się z tym kolorem bardzo. Na razie na oczach, chociaż i lakier czeka już na swoją kolejkę.

W miętę wyposażył mnie Hean (w zasadzie sama się wyposażyłam ;))
Ta dam!


Cienie do powiek ZODIAK PERŁA - kolor 170
 

Ten cień dostałam jako gratis do ostatniego zamówienia. Najpierw pomyślałam sobie, że podobny już mam i tego nie będę używać.
Nie poszedł jednak daleko - nęcił mnie i kręcił. I tak w końcu uległam.


Pigmentacja: całkiem niezła, nie trzeba się z nim długo męczyć (na zdjęciu kolor po jednym "maźnięciu")
Wykończenie: perłowe, jak sama nazwa wskazuje
Trwałość: i tu niestety słaby punkt. bez bazy trzyma się około 2 godzin na bazie jest znacznie lepiej.
Cena: trwa wyprzedaż w sklepie internetowym - 3,99zł (natomiast mój kolor już niedostępny)



I drugie maleństwo:

Cienie wypiekane Colour Celebration - 284 Turquoise

Takie cienie zamówiłam dwa - jeden znalazł już nową właścicielkę ;) Drugi zamieszkał u mnie i będzie ze mną do końca życia*
Może i mniej miętowy, ale pasuje jako "cień do załamania" w połączeniu z poprzednim.

Pigmentacja:genialna! *jest suchy (w sumie cień wypiekany powinien być suchy) i baardzo wydajny.
Wykończenie: określiłabym jako metaliczne

Trwałość: cudo. bez bazy trzyma się swobodnie pół dnia. na bazie wytrzymałby koniec świata i inne ciężkie przypadki :)
Cena: 8,99zł w sklepie internetowym

Tutaj cienie na ręce. Zestawiłam je z miętą rodem ze Sleeka PPQ - chyba najbardziej charakterystycznym cieniem tej palety :)

Jesteście gotowe na miętowe orzeźwienie? :)

wtorek, 13 marca 2012

14R - Barwa - Szampon z czarnej rzepy

Jak mam aparat to nie ma słońca, jak nie miałam to było, a jak mam i jest słońce to nie mam czasu.
Dlatego jeszcze przez chwilę pomęczycie się z pielęgnacją, a w niedługim czasie postaram się wprowadzić więcej kolorów ;)

Barwa, Barwa Ziołowa, Szampon do włosów osłabionych i z łupieżem `Czarna rzepa`

Od producenta:
Krystalicznie czysty szampon z naturalnym ekstraktem z czarnej rzepy przeznaczony do pielęgnacji włosów osłabionych i z łupieżem. Siła odżywczych składników odbudowuje i wzmacnia kondycję włosów oraz przeciwdziała pojawieniu się łupieżu. Regularne stosowanie sprawia, że włosy stają się zdrowe, mocne, jedwabiście gładkie i błyszczące.


Ode mnie:

1. Opakowanie - szampon w kolorze zielonym (charakterystycznym dla tanich szamponów ziołowych) mieści się w butelce o pojemności 250ml, zakręconej fioletową nakrętką.
Zły pomysł - otwór jest bardzo duży, trzeba uważać, bo na rękę wylewa się całkiem sporo kosmetyku.



2. Konsystencja i zapach:
Konsystencja jest wodnista - szampon wręcz się leje, niewiele gęstszy od wody. Przy odrobinie szczęścia uda nam się przenieść to, co mamy na dłoni na włosy. Uwzględnić należy straty.
Zapach... najsłabszy element tego szamponu. On śmierdzi*. Jest to intensywny zapach, który niestety chętnie pozostaje na włosach. Po pierwszym użyciu myślałam, że nie wydolę, ale daję radę.
* szampony Barwy pachną bardzo podobnie - w jeden z dwóch określonych sposobów (wąchałam skrzyp i pachniał jak ten tylko mniej intensywnie ;)


3. Wydajność:
Niestety słaba przez konsystencję i nieprzemyślany otwór. Ale może to dobrze... Można zmienić zapach na jakiś mniej uciążliwy.

4. Działanie:
O ile przy innych punktach sobie ponarzekałam o tyle tu będzie wychwalanie.
Szampon fantastycznie zmywa oleje, już przy pierwszym podejściu. Włosy po nim nie plączą się i są mięciutkie. Błyszczą się aż miło. Pieni się średnio, ale zdecydowanie się pieni.
Szampon ma SLES na drugim miejscu w składzie, co jednak moim włosom nie przeszkadza zbytnio. Producent napisał na etykiecie, że szampon nie zawiera silikonów. (Oświećcie mnie, jak w składzie oznaczone są silikony? bo zawsze myślałam, że to te całe SLS... a tu albo moje myślenie jest błędne, albo producent kłamie w żywe oczy).


5. Opinia:
Jestem w stanie przeboleć zapach. Warto za taką cenę i taki efekt. Wrócę po Barwę na pewno (może niekoniecznie Czarna Rzepa...)

Cena: ok 4zł


Testowałyście te szampony? Jak Wasze odczucia?

Idę coś zjeść i wracam do nauki, bo ciężki tydzień jeszcze nie dobiegł końca :)

sobota, 10 marca 2012

13R - Prosty i pokrętny - produkty do włosów od Welli

Powinnam nazwać to serią "co zostawiłam w domu wyjeżdżając na studia" :)
Dzisiaj dwa produkty do włosów - od Welli, konkretnie seria Shock Waves

Wella, Shock Waves, Krem 'Po prostu proste'

Krótko od producenta:
Prostuje, odżywia i chroni włosy przed działaniem wysokiej temperatury przy stylizacji, aby wyglądały na gładkie i lśniące. Długotrwałe utrwalenie i ujarzmione puszenie.

Kilka słów ode mnie
Opakowanie: 
jest to wygodna buteleczka, w zwracającym uwagę czerwonym kolorze, plastikowa nakrętka osłania czerwoną pompkę; od spodu można poznać, ile produktu nam jeszcze zostało

Konsystencja i zapach:
przypomina profesjonalne produkty do stylizacji włosów z salonu. zapach nie jest drażniący, też taki fryzjerski (przynajmniej na początku)

Wydajność:
prawie udało mi się ją skończyć. ile schodzi na prostowanie włosów? dwie, trzy pompki, ale...

Opinia:
tragedii nie ma, ale szału też nie. jakoś nie zauważyłam termoochrony i dodatkowego blasku. czy ułatwia prostowanie? chyba niespecjalnie, natomiast faktycznie włosy się po nim mniej puszą.


Podsumowanie:
+ faktycznie zmniejsza puszenie włosów
+ przyjemna konsystencja i zapach
+ wygodne opakowanie
- obciąża włosy
- tylko i wyłącznie do stosowania z prostownicą
- skleja je nieco podczas prostowania (do wyczesania grzebieniem)
- nie zapewnia ochrony

Wella, Shock Waves, Zakręć! Spray `Superskręt` z termo-ochroną

Krótko od producenta:
Odżywia i pomaga chronić loki przed działaniem wysokiej temperatury przy stylizacji, sprawiając, ze stają się one bardziej elastyczne i utrzymane pod kontrolą. Długotrwałe utrwalenie bez efektu puszenia.

Kilka słów ode mnie
Opakowanie: 
zamiast pompki - atomizer, nie można kontrolować zużycia, kolor identyczny, też plastikowa nakrętka.

Konsystencja i zapach:
jest raczej rzadki, co nie przeszkadza w aplikacji. zapach j.w.

Wydajność:
niestety jeszcze lepsza niż powyżej

Opinia:
śmiało mogę powiedzieć, że tego produktu można używać zamiennie z powyższym. bez różnicy. jedyny zauważalny efekt to obciążenie włosów i brak puszenia. i zapach... może nie jest drażniący, ale mnie irytuje to, że tak długo utrzymuje się na włosach.


Czy kupię ponownie? Na pewno nie. Po pierwsze dlatego, że zwyczajnie nie są mi już takie produkty potrzebne, po drugie dlatego, że nic z włosami nie robią. Już chyba lepiej zainwestować w kosmetyki fryzjerskie...

Używacie produktów do termoochrony? A może jak ja stawiacie na naturalność i zaprzestałyście prostowania? :)

czwartek, 8 marca 2012

Dzień Kobiet i paczka z daleka :)

Jako chyba ostatnia życzę nam, Dziewczyny i Kobiety, aby spełniały się nasze marzenia każdego dnia, a nam nigdy nie zabrakło odwagi i wyobraźni, aby odnajdywać nowe :)

Oprócz tego, że przyszli rano podłogi i rozkuli mi piękny niczym lusterko gres polerowany w przedpokoju (teraz mam dziurę :( ) i wieści, że trzeba będzie zrywać panele w pokoju (...) to dzień był dosyć pozytywny :)

Oprócz pięknej róży (;*), pojawiło się kilka innych prezentów - być może pojawi się o nich niedługo :)

Najmilszą jednak niespodzianką była paczka z daleka...
Wybaczcie jakość zdjęć, jak tylko będę miała dostęp do aparatu to obiecuję wrzucić lepsze ;)

Interesy, interesy... Czyli paczka od Kamili - http://makeupkama.blogspot.com/

Ale co to, miała być tylko Vatika, ewentualnie tak ciężko dostępny peeling z Biedronki, a tu...
Patrzcie jak wiosennie! :)
Bardzo, bardzo Ci dziękuję Kochana! Cieszę się jak dziecko ze wszystkiego :) I ponownie obiecuję się pochwalić bliżej tymi cudeńkami, jak tylko dorwę się do aparatu :)
(muszę dodać, że choć moja wishlista nie obejmuje wszystkich marzeń, to ta paczka wykreśliła aż trzy punkty :))

Mam nadzieję, że i Wy świętowałyście z radością i przyjemnością nasze święto ;)

środa, 7 marca 2012

Błękitnooka

Zawsze mi mówili, że niebieski do niebieskich oczu nie pasuje. A że wolę przetestować to na sobie, wyszło coś takiego.




 Ciężko mi powiedzieć co to za niebieski cień, bo jest przeniesiony z jakiegoś innego pudełka (nazwa nie rzuciła mi się w oczy), w każdym razie granat mnie uwiódł :)

Oprócz tego:
baza Hean

czarna kredka z Inglota
cienie Inglot: 353M, 395P, jakiś brokatowy jasny niebieski (no name?)
tusz do rzęs Hean MaXXi lash

I co, naprawdę nie pasuje?

wtorek, 6 marca 2012

12R - Ziaja, Dwufazowy płyn do demakijażu oczu

Dziękuję Wam wszystkim za komentarze - to lepsze niż jakieś motywujące zdjęcie :) Obiecuję prezentować Wam regularnie swoje postępy.

Tymczasem mam wrażenie, że trafiłam do programu - Extreme Makeover Home Edition - Dom nie do poznania. Przyjechał do mnie Tata i zrobiliśmy (kto zrobił ten zrobił... ;)) wszystkie prace wykończeniowe, na które nigdy nie było czasu - powieszenie obrazu, montaż rączek przy drzwiach szafek kuchennych, dorobienie pleców do szafki... Jak pięknie :)

Wieczorową zaś porą przychodzę do Was z produktem powszechnie znanym. Czy polecanym? Zaraz się okaże.


Ziaja, De-makijaż, Dwufazowy płyn do demakijażu oczu


Od producenta:
Idealny do zmywania kosmetyków wodoodpornych. Polecany również dla osób stosujących soczewki kontaktowe. Przebadany okulistycznie. Nie zawiera substancji zapachowych. Szybko i skutecznie usuwa makijaż. Nie pozostawia tłustej warstwy wokół oczu. Zapobiega wysuszaniu wrażliwej skóry.
Wstrząsnąć do uzyskania jednolitej barwy. Delikatnie zmywać makijaż wacikiem nasączonym płynem, unikając wprowadzenia go do oka. (źródło: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=18440)




Ode mnie:
1. Opakowanie: 
Jak widać jest to niewielkich rozmiarów buteleczka mieszcząca 120ml kosmetyku. Zakręcana. Przyznam szczerze, że już nie raz zdarzyło mi się wstrząsnąć, gdy była nie do końca zakręcona, co nie skończyło się dobrze dla mnie i otoczenia.
2. Konsystencja:
Jest to płyn dwufazowy - fazy w normalnym układzie nie mieszają się. Jedna jest bardziej tłusta, druga bardziej wodnista. Oto jak wyglądają po zmieszaniu:
I chwilkę później:
3. Zapach:
Przyznam się szczerze - nie wąchałam. Nie jest na pewno drażniący - to się zauważa.
4. Wydajność:
Niestety dosyć słaba - jak widać na zdjęciu została mi połowa, a używam od trzech tygodni. Może się to wydawać i tak niezłym wynikiem. Cóż, znam bardziej wydajne kosmetyki.
5. Działanie:
Jest to moja trzecia buteleczka. Poprzednie dwie zużyłam jakieś 3-4 lata temu. Wtedy wydawał mi się cudem świata - zmywał każdy makijaż (jakże wtedy delikatny). Teraz mam pewne opory. Ok, zmywa i ten mocniejszy makijaż, ale z eyelinerem już ma problemy. Elementem, który się nie zmienił jest pozostawianie tłustej warstwy (czy producent nie ma na ten temat innego zdania?).


Opinia:
Cena nieduża, płyn skuteczny do delikatnego makijażu. Wydaje mi się, że będzie dobry do podróży.

Czy kupię ponownie?
Raczej nie. Cudów młodości nie powinno się odświeżać, to rzadko "smakuje" tak samo.

Cena:
ok 6 zł w Rossmannie

Miałyście do czynienia z tym płynem? Jak wrażenia? :)
Dobrej nocy i radosnego środowego poranka!

niedziela, 4 marca 2012

Czas się zapuścić - czyli akcja "Zapuszczamy włsoy na wakacje!" u Soveir

Wybaczcie mi częstotliwość dodawania postów. W tygodniu trochę przyhamuję.
Tymczasem jestem przeziębiona, nauka przede mną i nieciekawa sprawa z mieszkaniem i sąsiadami na głowie, także... coś sobie napiszę :D

Cieszę się ogromnie, że przechodzi przez mój blog coraz więcej osób - dzięki Wam wszystkim! Jednocześnie bardzo proszę o nie umieszczanie komentarzu typu: "fajny blog, zapraszam do mnie" tudzież "obserwuję, liczę na to samo". 
Odwiedzam bloga każdej osoby, która zostawia u mnie komentarz, jeśli coś mi wpadnie w oko to komentuję i obserwuję z własnej woli.

Dobrze, nie o tym miało być.
Z miesięcznym opóźnieniem (miało być od 1 lutego, wyszło, jak wyszło...) dołączam się do akcji u Soveir - czyli zapuszczamy włosy! 
Ostatni raz u fryzjera byłam jakoś w sierpniu/wrześniu, straciłam tyle na długości (na własne życzenie...), że żal mi było przez 3 tygodnie... teraz odrosły i obiecałam sobie, że nie skracam ich do licencjatu (jestem na pierwszym roku), może tyle, co końcówki tylko, ale i to najlepiej sama :)

Na dzień 1 marca moje włosy prezentowały się następująco:

Niech moją motywacją będzie to zdjęcie:

Przede wszystkim jeśli chodzi o wygładzenie i blask włosów. Oczywiście długość też.
Nie mam centymetra, ale do upragnionej długości brakuje mi ok. 15cm.
Wydaje mi się to nieosiągalne w tak krótkim czasie, ale może chociaż trochę... zobaczymy :) tymczasem jak nazwa bloga głosi zaplatam włosy w warkocz i uzbrajam się w cierpliwość.

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...