poniedziałek, 13 lutego 2012

9R - Fa, NutriSkin, Żel pod prysznic - White peach




Wróciłam! Byłam w krainie prawdziwej zimy - śnieg dookoła, blisko -30 za oknem, a w domu ogrzewanie się przy piecu kaflowym i świeżo upieczony chlebek ;)

Dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją z gatunku pielęgnacja, choć na koniec dorzucę i kropelkę kolorówki :)

   Fa, NutriSkin, Żel pod prysznic - White peach  
 
 1. Opakowanie - takie zwykłe raczej, mieści 250ml żelu(kremu?). Bardzo wygodnie się otwiera - wypustka, zamiast wgłębienia - mała rzecz, a cieszy :)

2. Zapach - biała brzoskwinia. Nie wiem jak pachnie biała brzoskwinia, ale ten zapach jest fantastyczny, mocno owocowy i słodki, ale nie mdli.           
                                  
3. Konsystencja - kremowo-balsamowata, raczej rzadka, ale nie lejąca. Trzyma się gąbki, ale da się też z niej spłukać. Wydajność standardowa.

4. Od producenta - Fa NutriSkin to pierwsza linia myjąca od Fa zawierająca unikalną kombinację 7 składników odżywczych, które zapewniają skórze skuteczną pielęgnację. Lekka, kremowa konsystencja Fa NutriSkin oraz jej naturalnie świeży zapach to fantastyczny sposób, żeby zadbać o ciało i zmysły. Rezultat - to uczucie kusząco miękkiej, delikatnej skóry.
Wśród 7 składników odżywczych zawartych w Fa NutriSkin znajdują się witaminy oraz proteiny, znane ze swego ochronnego działania na skórę. Witamina B5 na przykład pomaga zachować naturalne nawilżenie skóry, zwłaszcza wrażliwej, oraz wzmacnia jej siły obronne. Wszystkie składniki zostały dobrane tak, by właściwie odżywiona i wypielęgnowana skóra dawała komfort i radość młodości.
Na linię Fa NutriSkin składają się 3 odświeżające zapachy o zróżnicowanych właściwościach, które odpowiadają na najważniejsze potrzeby skóry:
- White Peach – intensywna pielęgnacja

5. Działanie - żele pod prysznic przywykłam kupować tylko w promocji, tak było też z tym. Wybrałam najładniejszy zapach. Żel to żel, ma myć i ładnie pachnieć :) I tu miłe zaskoczenie - ten żel (krem?balsam?) faktycznie nawilża! Może nie spektakularnie, ale z pewnością nie ma po nim efektu wysuszenia, skóra jest miękka i gładka, nawet bez balsamu. W duecie z Kozim mlekiem, można zapomnieć o suchej skórze :)

6. Opinia - polecam, ale w promocji, cena regularna jest moim zdaniem zbyt wysoka (bo ja lubię promocje ;) ze składem nie poszaleli, ale nie ma w nim parabenów. za to SLS na drugim miejscu, a o dziwo nie wysusza :)
Cena - 5,99zł w Rossmannie (teraz jest właśnie taniej :) / cena regularna - 7,59zł (za 250ml)
Skład:

Powinnam chyba pójść na odwyk żelowy. Chociaż prowadzę regularny projekt denkowania rzeczy otwartych, w mojej szufladzie w kolejce czekają 3 następne żele pod prysznic :)

Wybaczcie jakość zdjęć... oświetlenie dzisiaj fatalne :(


Na koniec zdjęcia lakieru Vampire`s Love - 02 Into the Dark - taki zimowo iskrzący kolor :) niestety wybitnie mało trwały, ale to może dobrze, bo lakiery też kiedyś trzeba zmywać. Ale jak pomyślę o dziewczynach noszących strzępy lakieru na paznokciach to aż mam dreszcze. Odpryskom na paznokciach mówię nie ;)




Gratulacje dla tych, co dotrwały do końca :)

czwartek, 9 lutego 2012

Ferie :)

Jako, że w tym tygodniu nie mam już zajęć, bo Uniwersytet się dopiero rozkręca, to robię sobie ferie i wyjeżdżam do Babci. Nie ma tam internetu, także jak znikam za 20 minut, tak wrócę w niedzielę wieczorem albo w poniedziałek :) wszystkie braki nadrobię sumiennie - na pewno :)
Trzymajcie się ciepło!

wtorek, 7 lutego 2012

8R - Kredki :)

Mówiłam, że napiszę co nieco o kredkach. Mam ich malutko, w domu została jeszcze srebrna i brązowo-bordowa. Dlatego będzie krótko i na temat :)
Wyznaję zasadę, że tani produkty nie są złe i zawsze się tam jakaś perełka znajdzie, to tak gwoli wstępu :)
Taak. Kilka słów o każdej :)
1. Inglot - Soft precision eyeliner - czarna. Została już malutka. trzyma się na oczach całkiem nieźle, jest miękka, ale generalnie szału nie robi. Ot, czarna kredka. (swoją drogą muszę tą kredkę kiedyś zużyć, bo jest i jest i jest... bardzo wydajna :)
2. Biała kredka no name (z tego co pamiętam to było to Coty) - plastikowa zatyczka woła o pomstę do nieba, kredka "łapie" wszystkie cienie i brokaty z twarzy. Słabo z trwałością, na pewno nie nadaje się na linię wodną. Krycie ma dosyć dobre, ale konsystencja straszna!
3. Oriflame - Very Me Double Trouble - Goddess Green - zakoszona z domu :) to jest moje odkrycie stycznia chyba. Kredka jest dosyć twarda, co pozwala na narysowanie precyzyjnej kreski, jednocześnie nie drażni oczu. Kolor ma śliczny - idealny do niebieskich oczu. Miałam też w ręce wariant Electric Purple, ale tamten jest o stokroć słabszy. Jeśli ktoś ma gdzie zamówić to polecam :)
4. Kolejna kredka no name (tu z tego co pamiętam też Inglot) - kredka cechuje się dosyć słabą trwałością, lubi znikać z powieki. Mimo to lubię ją jakoś bardziej niż tą powyżej. Jest bardziej miękka i bardziej czarna :) Mam ją tak długo, że napisy się starły niestety...
5. Kredka Davis - brązowa. To odkrycie z zeszłego roku. Kredka ma brązowy kolor, jest długa i wyposażona w temperówkę, która nie złamała mi jeszcze żadnej kredki. Trwałość od rana do wieczora, miękka, nie rozmazuje się, nie uczula... Jak ktoś będzie w "chińczyku" Na Niskich Łąkach we Wrocławiu to polecam! Kosztowała 1,90zł [!!] moja ulubiona :)

Jak widać zdarzają się perełki. Chciałam Wam szczególnie pokazać te dwie moje ulubione :) nie zamierzam powiększać tego zbioru (w każdym razie nie znacznie), gdyż każdy inny kolor mogę wyczarować cieniem na mokro.
Jednak bez czarnej i brązowej kredki na oczach nie ruszam się z domu ;)
Na koniec zdjęcie kolorów przy świetle słonecznym:

Używacie jeszcze kredek? Czy już tylko eyelinery w płynie/żelu/kałamarzu/pisaku? :)

piątek, 3 lutego 2012

7R - Joanna, Z Apteczki Babuni, Balsam do włosów nawilżająco-regenerujący z ekstraktem z miodu i proteinami mlecznymi

Świętuję swoje czterodniowe ferie w domu. Jakimś dziwnym trafem wszyscy we Wrocławiu zaczynają drugi semestr 13 lutego, ale nasz wydział musi być inny i zaczynamy 6 lutego. Także do niedzieli znów jestem w domu :)
Nadrabiam braki czytelnicze czasu sesji, odwiedziłam ulubiony SH - odkryty jakieś 2 lata temu, obecnie zmienił siedzibę i mam do niego 5 minut, odsypiam.
Wpadłam w środę do Inglota i dokonałam pierwszego zakupu. Jestem zauroczona, ale czas na zachwyty przyjdzie po czasie :)
Natomiast dziś kolejna recenzja, znów coś balsamowatego, znów coś polskiego i bajecznie taniego.


Joanna, Z Apteczki Babuni, Szampon nawilżająco - regenerujący z ekstraktem z miodu i proteinami mlecznymi

 1. Opakowanie - wygodne, butelka mieści 300g produktu, zakrętka łatwo odskakuje, nie ślizga się w dłoni. Nie ma pompki, ale dozowanie jest łatwe ze względu na konsystencję balsamu.

 

2. Zapach - jak sama nazwa wskazuje - miód i mleko, bardzo słodki. Na ręce dosyć intensywny, natomiast z włosów szybko znika.

 

3. Konsystencja - była dla mnie zaskoczeniem - jest taka jakby trochę żelowa, luźna, ale nie ciekła, zobaczcie zresztą na zdjęciach :) bardzo wygodna - trzyma się i ręki i włosów.

4. Od producenta -  nawilżająco - regenerujący zawiera połączenie dwóch naturalnych składników: miodu - działa silnie i nawilżająco dzięki wysokiej zawartości cukrów, aminokwasów i witamin raz mleka które jest cennym źródłem protein mlecznych.

Włosy zyskują miękkość i połysk oraz łatwiej się rozczesują i układają.

5. Działanie - moje włosy są dosyć długie (sięgają łopatek), falowane, mają tendencję do puszenia się, przez co są szorstkie i bywały dni, kiedy naprawdę nie da się ich ułożyć. Podkreślam - bywały. Nie mam czasu na odżywki do spłukiwania, dlatego zależało mi na czymś bez spłukiwania. 

Balsam nawilża moje włosy, dyscyplinuje je, a jednocześnie nie obciąża. Włosy stały się bajecznie miękkie i błyszczące. Mam też wrażenie, że się delikatnie rozjaśniły, ale to może być subiektywne :)

6. Opinia - polski produkt, w śmiesznie niskiej cenie, warty uwagi! kupię na pewno ponownie :)

Cena: 4,99zł za 300g

Skład:

Miałyście? Jak wrażenia? :)

Mam wrażenie, że ten balsam miał kiedyś inne opakowanie - takie jak widziałam u Maxineczki, ale mogłam się pomylić :) W każdym razie jest to pomyłka jak najbardziej na plus :)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...