poniedziałek, 14 stycznia 2013

Co jeszcze oprócz kawy może być LATTE?

Dzisiaj dla odmiany mam dla Was recenzję. Produktu, którego każdy używał. A jeśli nie używał to z pewnością zetknął się z nim na blogach. Chcecie wiedzieć jak się spisał u mnie? :)

Kallos Latte, Maska do włosów z proteinami mlecznymi

 Dzięki zawartości mlecznych protein ta maska dostarcza wspaniałego nawilżenia wszystkim rodzajom włosów, pozostawia je miękkie i odżywione. Idealna również do włosów po zabiegach: rozjaśnianiu, koloryzacji i trwałej.

Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Dipamytoylethyl Hydroxyethylomonium Methosulfate, Parfum, Propylene Glycol, Benzyl Alcohol, Citric Acid, PEG- 5 Cocomonium Methosulfate, Methylisothiazolinone, Sodium Glutamate, Hydroxypropyltrimonium Hydrolized Casein, Hydrolized Milk Protein, Methylchloroisothiazolinone, Sodium Cocoyl Glutamate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, 5-Bromo-5-Nitro-1,3-Dioxane.

źródło (link do KWC) - http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=48407 


Technicznie:
1. Opakowanie - plastikowy "słoiczek" z białą nakrętką, mieści 275ml. Kosmetyk można wydobyć do końca, choć w pewnym momencie nawet moim drobnym dłoniom przychodzi to z pewną trudnością.


2. Zapach - mleczny, bardzo słodki. Jak tylko otworzyłam to myślałam, że nie będę w stanie używać. Jednak przemogłam się i zaczęłam używać. Można się przyzwyczaić choć nie jest to mój ulubieniec.

4. Konsystencja - lekka, średnio zbita. Bardzo łatwo rozprowadza się na włosach, nie spływa z nich.



5. Wydajność - bardzo dobra. Używam od lipca 2012, średnio raz na dwa tygodnie (kiedyś wcale teraz częściej i taka średnia wyszła :)), a zapowiada się, że jeszcze na kilka użyć mi wystarczy.

Dlaczego ona?
Czytałam o niej same dobre opinie. Kupiłam przy okazji kupowaniu na allegro Seche Vite`a. A wzięłam mniejsze opakowanie (nieświadoma, że mają inny skład nieco), bo jakby mi nie podeszła to chociaż mam szansę zużyć  :)

Moja opinia:
W gruncie rzeczy maska nie jest zła. Nawilża, prawda. Ale słabo. Lepsze nawilżenie moje włosy osiągają po Isanie z babassu (brzmi jak jakiś rodowód :D). Próbowałam ją mieszać z różnymi innymi produktami, jest całkiem niezłą bazą. Choć wymieszana z odżywką Artiste na przykład poradziła sobie słabiej niż ww odżywka w takim samym zadaniu i proporcji. Nazwałabym Kallosa raczej odżywką niż maską. Ułatwia rozczesywanie włosów, stają się bardziej miękkie, ale puch jak był tak jest.
Ogólnie - spodziewałam się chyba cudów. Cud się nie zdarzył. Opakowanie już prawie zużyłam, więcej nie kupię :)
Może gdybym miała wersję w litrowym opakowaniu zadziałałaby lepiej... ciężko stwierdzić. Chyba jednak nie mam ochoty na prawie wiadro tej odżywki :)

Cena (wielki plus, bo kosztuje tyle, co przeciętna odżywka) - 4,99zł w Hebe/allegro.pl
 

Używałyście jej?
Jak Wasze wrażenia?

(jak trochę zredukuję swoją ilość kosmetyków, co idzie mi całkiem nieźle to obiecałam sobie zamówienie rosyjskich kosmetyków, a wśród nich maski drożdżowej. dlatego cierpliwie zużywam i mam motywację :))

25 komentarzy:

  1. właśnie ja też jestem w trakcie zużywania zapasów i czaję się na te rosyjskie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! to jest pomysł - może zrobimy wspólne zamówienie? :)

      Usuń
  2. Zapraszam na rozdanie: http://www.kosmetyczka-kaslavy.blogspot.com/2013/01/rozdanie-u-kaslavy.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ją bardzo polubiłam i ten zapach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. zapach obłędny, moje włosy jej nie polubiły dałam mamie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obłędny to się zgodzę - doprowadzał mnie do obłędu ;) ja jednak wolę zapachy nieco mniej słodkie :)

      Usuń
  5. Boże jej zapach jest świetny i długo utrzymuje się na włosach.
    Włosy umyłam wczoraj wieczorem, a teraz jeszcze delikatnie pachną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja ją uwielbiam, choć nigdy nie używałam solo, zawsze ze spiruliną :)) polecam spróbować, jak masz zielonego glonka w domu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie omieszkam wypróbować jak starczy mi jej jeszcze na tyle :)

      Usuń
  7. ja mam duże opakowanie w wersji fioletowej i średnio jest. Tzn ok no i cena super, ale jakoś nie chce mi się siedzieć z tym 10 min pod prysznicem, zwłaszcza kiedy efekt nie jest łał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie - o ile bardziej chciałoby się używać, jakby efekt był tego warty...

      Usuń
  8. Ja się na nią czaję ale mam aż pięć zaczętych i muszę zużywać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pięć! :) chyba nawet tylu masek jeszcze nie miałam okazji używać :)

      Usuń
  9. Używałam, ale specjalnie się nie polubiłyśmy.
    Dużo bardziej cenię sobie maskę Jasmin też od Kallos.
    Argan próbowałam raz i efekt fajny, mam jeszcze Vanilla, ale jeszcze nie nakładałam.
    Do Latte nie wrócę na pewno

    OdpowiedzUsuń
  10. Na allegro zmówiłam jej siostrę z wyciągiem z łożysk roślinnych, podobno jest lepsza niż Kallos :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupiłam ją ostatnio w Hebe, skuszona opiniami o Kallosie i nie narzekam. Zapach jak dla mnie za słodki i trąci chemią, ale do wytrzymania. Stosuję ją raz na jakiś czas, ale stuningowaną gliceryną/naftą/żółtkiem/olejami, etc. - solo jeszcze nie próbowałam ;) Ale efekty po takiej masce bardzo mi się podobają, więc pewnie jeszcze się na nią skuszę, szczególnie, że niewiele kosztuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie solo nie działa cudów... myślę, że tą resztkę postaram się wykorzystać w alternatywny sposób :)

      Usuń
  12. cena bardzo niska, opakowanie też mnie kusi:) Ale słabo nawilża więc się jeszcze zastanowię nad kupnem:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też ją stosuję solo jak odżywkę :-). Z różnymi dodatkami jako maskę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę wreszcie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. mam problem ze zużywaniem tego typu odżywek/ masek- to musi być diablo wydajne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest :D tu chyba jej jedyna różnica w stosunku do odżywki - te się jednak kończą w dosyć szybkim czasie - a to nie chce :)

      Usuń
  16. Hi, I am sure you'll be loved by many on world's 1st eyewear styling community —— plus.firmoo.com, could we have the honor to see you there?

    OdpowiedzUsuń

Nie reklamuj ani nie zapraszaj na swojego bloga. Zwykle odwiedzam blog każdego z komentatorów i jeśli znajduję coś, co mnie interesuję komentuję sama :)
Dziękuję za każdy mniej lub bardziej konstruktywny komentarz związany z tematem :)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...