czwartek, 3 stycznia 2013

Niniejszym postanawiam!

Trzeba się spiąć w sobie i coś postanowić. Cele, do których trzeba dążyć, które trzeba realizować. Tak się składa, że na 2013 rok trochę takich się znajdzie :)

Postanowienia na rok 2013
1. Projekt minimalizacja - kosmetyków mam więcej niż przeciętna studentka, jednak wciąż jest dużo mniej niż przeciętna blogerka :D W tym roku mam zamiar ogarnąć się - zużyć to, co stoi na półkach, aby móc w końcu kupić kosmetyk i zacząć używać go od razu ;) Będę się z niego rozliczać regularnie.

źródło: http://www.shelterness.com/minimalist-wooden-organizers-for-cosmetics-or-pencils/

2. Ilość zamienić na jakość - mam nadzieję, że zamiast armii tanich rzeczy uda mi się kupić kilka produktów naprawdę dobrej jakości. Nie będzie łatwo biorąc pod uwagę studencki budżet, ale zobaczymy co się uda z tym zrobić.


3. Zdrowe włosy do pasa - moje marzenie od dziecka, zostało około 5-7cm, może w końcu w tym roku się uda. Oprócz tego chcę jakoś zdefiniować w końcu swoją pielęgnację, która bywa nieco chaotyczna.

http://kultura.dlastudenta.pl/fotoalbum/588390,5516,5.html

4. Odżywiać się zdrowo, pić pokrzywę i wzmacniać się od środka - walczyć z niedoborami, bo zdrowie to podstawa.

5. Poprawić kondycję i wrócić do rozciągania - może uda się też wymodelować nieco sylwetkę. A na wiosnę wrócić do jeżdżenia rowerem, które uwielbiam!

http://cojesc.net/

6. Więcej pieniędzy przeznaczyć na ubrania niż kosmetyki - mam sporo ubrań, w których chodzę od lat, a którym należy się już zasłużona emerytura.

http://www.wyniosledomy.info/archives/6/

7. Motywować się do nauki i radzić sobie śpiewająco. Ograniczyć stres.


Myślę, że to tyle. Mam jeszcze kilka luźnych planów w kwestiach bardziej osobistych, ale te zachowam dla siebie :) Co uda mi się zrealizować? Okaże się za rok ;)



środa, 2 stycznia 2013

MegaKrzem - czy warto?

Witajcie Kochane w 2013 roku :)
Na początku chcę życzyć Wam wszystkiego co najlepsze na ten rok, aby okazał się rokiem odważnych decyzji i spełniania marzeń :)

Jakiś czas temu wygrałam w rozdaniu suplement MegaKrzem, który wiele z Was miało już okazję testować. Pozwólcie, że dorzucę kilka słów od siebie po miesiącu testowania.


Producent:

Technicznie:
W opakowaniu znajdziemy 60 tabletek czyli dwumiesięczną kurację. Tabletki są zielone i powlekane. Należy zażywać 1 tabletkę dziennie. Koszt takiego opakowania to około 10-12zł.

Moja opinia:
Ostatnie miesiące były atakiem na przyrost włosów i pojawienie się babyhair. MegaKrzem towarzyszył mi dzielnie. 
Działanie na włosy - słabo! Kiedy odstawiłam pokrzywę i zażywałam tylko ten suplement włosy wypadały prawie w tak dużej ilości jak przed wspomaganiem. Przyznam szczerze, że było to dla mnie spore rozczarowanie, gdyż spodziewałam się lepszych rezultatów. Nie przybyło nowych włosków.  
Działanie na paznokcie - już miałam wystawić produktowi negatywną opinię, że nie spełnia obietnic producenta. Ale wtedy spojrzałam na swoje paznokcie, które udało mi się zapuścić na niewyobrażalną dla mnie dawniej długość. Paznokcie na dodatek stały się tak twarde, że nie byłam w stanie ich skrócić cążkami i jedyną opcją było piłowanie. Pozytywne zaskoczenie :) Paznokcie wciąż się rozdwajają, jednak skala i tego zjawiska się zmniejszyła.

Skład:

Podsumowując:
Na włosy? Zdecydowanie nie pomoże. Natomiast jeśli zależy Wam na zdrowych i twardych paznokciach - mogę polecić :)


Fakt otrzymania produktu za darmo nie ma wpływu na moją opinię.

Wiem, że miały być postanowienia na nowy rok, ale cierpię ostatnio na niemoc twórczą, przepraszam. Postaram się mimo to pisać nieco częściej :) Trzymajcie się ciepło!

niedziela, 30 grudnia 2012

Rok blogowania - co się zmieniło?



Witajcie! :)
Dziś ostatnia niedziela starego roku. Jutro zaś Sylwester. Nie będę oryginalna jak napiszę - jak to szybko minęło!
To dobry czas na podsumowania. Nie miałam wprawdzie żadnych postanowień na kończący się rok, ale mimo to zmieniło się dużo. Kosmetycznie i nie tylko. Zacznę od tego kosmetycznego jednak, czyli krótko o tym, co mi daje blogowanie :)

1. Ilość kosmetyków.
Na studia (w roku 2011/2012) wyjechałam z tuszem do rzęs, czarną kredką, dwiema paletami cieni z jakiejś gazety i trzema błyszczykami. Oczywiście miałam jeszcze szampon, żel pod prysznic i jakieś 10 lakierów. Koniec.
Teraz...? Kolorówka ledwo mieści się w komódce z Ikei, ilość cieni i lakierów wzrosła w jakiś niewytłumaczalny sposób :D Oprócz tego musiałam też wygospodarować dodatkową szufladę i pudełko na kosmetyki do pielęgnacji. Zdecydowanie pomnożyłam zbiory. Jakieś 10 razy :D

2. Znajomość składów.
Rok temu wchodziłam do Rossmanna i szukałam SZAMPONU. Albo kupiłam kolejne 400ml szamponu, którego używałam "od zawsze".
Teraz - zakupy to nie lada wyzwanie :) Nie śmigam w czytaniu składów, ale nie dam się też nabrać na kosmiczną cenę za pełen chemii kosmetyk.

3. Używanie większej ilości kosmetyków.
Jak się nie ma to się nie używa rzecz jasna.
Teraz non stop mam pomalowane paznokcie, po każdym prysznicu używam balsamu do ciała, codziennie jestem pomalowana, a mycie włosów zwykle nie kończy się na szamponie ;) Nie myślcie sobie, że pochłania to jakieś chore ilości czasu - zajmuje nieco dłużej niż normalnie. Ale niewiele :)

4. Pędzle do makijażu, baza pod cienie, szminki.
O pędzlach słyszałam, że można. Malowałam się pacynką. Szminki podkradałam mamie. A baza pod cienie to przełom wszech czasów.
Obecnie liczę sobie około 15 pędzelków, baza z Hean jest w połowie, a na usta nakładam już nie tylko pomadkę ochronną :)

5. Świadoma pielęgnacja włosów.
Wspominałam wyżej - szampon i tyle, bo ze wszystkim innym za dużo roboty.
Odkryłam oleje do włosów. Odkryłam kilka rzeczy, które lubią moje włosy. Dorobiłam się potężnej ilości baby-hair po oleju rycynowym i pokrzywie. Farbowałam włosy henną (po raz pierwszy w życiu farbowanie!). Nie zamierzam z tego rezygnować ;)

6. Kompletny manicure i dłuższe paznokcie.
Lakier to nie wszystko.
Używam odżywki pod lakier, lakieru i wysuszacza (obecnie jeszcze SV). Paznokcie nawet po 7 dniach wyglądają nieźle. Takie to można nosić! ;) Oprócz tego udało mi się ostatnio zapuścić całkiem długie paznokcie - i twarde! ;)

7. Zamiłowanie do testowania.
Ciągle coś nowego, a nuż okaże się lepsze niż poprzednie :) Mogę z czystym sumieniem polecać innym tylko to, co przetestuję na własnej skórze :)

8. Odkrycie nowych marek.
Och wiele ich było. Zwłaszcza jak się dowiedziałam, że na popularnych sieciowych drogeriach świat się nie kończy :)

9. Dużo radości z własnego hobby i pisania! :)
Od zawsze lubiłam pisać. Tym bardziej cieszę się, że jesteście ze mną i czytacie ;)
Od 31 grudnia zeszłego roku odnotowałam 46 694 odwiedzin, pod 175 postami opublikowano 3140 komentarzy, a 277 osób zainteresowało się na tyle, aby zostać tu na dłużej :) Nie mam słów oprócz jednego - DZIĘKUJĘ!

A niekosmetycznie...
1. Studiowałam rok biotechnologię, skończyłam rok z drugą średnią na roku, a w międzyczasie poprawiłam maturę. Z początkiem września zmieniłam kierunek studiów na wymarzony. 
(Dziewczyny, nie rezygnujcie z marzeń!)
2. Kupiłam rower i poznałam Wrocław.
3. Pierwszy raz w życiu byłam w Tatrach.
4. Udało mi się oszczędzić trochę pieniążków, które wysłałam na lokatę (pomimo tych wszystkich wspaniałych rzeczy pokazywanych na blogach ;))
5. Mój najstarszy brat się ożenił ;)
6. Nie przytyłam, nie schudłam, ale w okresie letnim zyskałam nie lada kondycję.

Gratulacje dla tych, co dotrwali do końca.
Ale to nie koniec... Mam trochę planów na nowy rok.
Nie dziś już, ale spodziewajcie się wkrótce, bo plany są... dość ciekawe.
Trzymajcie się ciepło i odpoczywajcie w rodzinnym gronie przy dobrym jedzeniu i dobrej muzyce :)

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...